Zastępca prezesa spółdzielni był wybrany niezgodnie z prawem

1652

Przypomnijmy, że problem z obsadzeniem stanowiska zastępcy prezesa spółdzielni pojawił się wtedy, gdy były wiceprezes przeszedł na emeryturę. Mimo dwukrotnie przeprowadzonego konkursu nie udało się znaleźć odpowiedniego kandydata. Wtedy Radzie Nadzorczej przedstawiono Piotra Okuniewicza, który nie startował, ani nie spełniał wymogów formalnych konkursu. Mimo to, został wybrany na członka zarządu i powierzono mu pełnienie obowiązków wiceprezesa spółdzielni.

Z taką decyzją rady nie zgodził się jeden ze spółdzielców – Wojciech Bolisęga i pozwał swoją spółdzielnię do sądu za to, że niezgodnie z prawem wybrano wiceprezesa ds. technicznych.

W sądzie zeznał, że zgodnie z obowiązującym statutem, kandydata na to stanowisko należało wybrać w drodze konkursu. – Uważam, że jeżeli w tym określonym przypadku rada nadzorcza stwierdziła, że te wymagania są zbyt szczegółowe, to należało zaczekać, zmienić statut i przeprowadzić konkurs ponownie. Gdy jest wakat na miejscu członka zarządu lub zastępcy prezesa, to statut daje możliwość, by oddelegować kogoś z rady nadzorczej lub zwiększyć któremuś z pracowników zakres obowiązków, lub też można nawet było zaproponować ustępującemu prezesowi pozostanie na stanowisku, do czasu wyboru nowego wiceprezesa – zeznawał powód.

W trakcie rozprawy sąd, w charakterze świadka, przesłuchał również przewodniczącego Rady Nadzorczej Artura Kanię, który wyjaśniał jak wybrano Piotra Okuniewicza na stanowisko zastępcy prezesa. Kania wyjaśnił, że wcześniejsze postępowania konkursowe zakończyły się fiaskiem – jeden z kandydatów zażądał zbyt wysokiego uposażenia, natomiast kolejni nie dostarczyli w wymaganym terminie dokumentów i nie zostali zaproszeni przez komisję konkursową na rozmowę kwalifikacyjną. Na pytania sądu – kiedy ogłaszano konkursy, przewodniczący rady nadzorczej nie potrafił podać konkretnych terminów. Na pytanie powoda: dlaczego informacji o naborze na to stanowisko nie zamieszczono na łamach lokalnych gazet, odpowiedział, że ogłoszenia zamieszczano w ogólnodostępnej prasie. – Gdzie, w jakich tytułach? – dopytywał powód. Na to pytanie również nie potrafił udzielić rzeczowej odpowiedzi.

W trakcie rozprawy sąd zadał Arturowi Kani pytanie: czy Piotr Okuniewicz pobiera pensję jako członek zarządu spółdzielni, czy jako zastępca prezesa. Kania wyjaśnił, że członek zarządu pracuje społecznie i pobiera diety, natomiast Okuniewicz otrzymuje comiesięczne uposażenie, pracując na stanowisku wiceprezesa.

Czyim kandydatem był Okuniewicz?

Kontrowersje dotyczące wyboru Piotra Okuniewicza pojawiły się wtedy, gdy został obsadzony na tym stanowisku. Oficjalnie to Rada Nadzorcza zawnioskowała jego kandydaturę. Problem pojawił się wówczas, gdy okazało się, że prezes i wiceprezes spółdzielni mogą zostać wybrani w drodze konkursu. Aby obejść ten zapis rada najpierw zawnioskowała, by Okuniewicz został członkiem zarządu, a następnie powierzyła mu pełnienie obowiązków wiceprezesa na czas określony. Artur Kania, gdy wyjaśniał nam tę sytuację w kwietniu, a także  teraz gdy składał zeznania w sądzie, tłumaczył, że to prezes spółdzielni wskazał radzie swojego zastępcę. Jednak chwilę potem zmienił swoje zeznania. Na wniosek powoda zeznawał bowiem pod przysięgą. Gdy Wojciech Bolisęga zapytał przewodniczącego rady nadzorczej: kto zaproponował kandydaturę Piotra Okuniewicza, Artur Kania przyznał, że on sam zaproponował radzie tę kandydaturę.

Na marginesie możemy dodać, że Piotr Okuniewicz jest radnym powiatu z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Natomiast Artur Kania również był przedstawicielem tej partii, jednak wystąpił z niej, gdy objął stanowisko sekretarza powiatu. Nadal jednak pozostaje sympatykiem PiS-u.

Wyrok: uchwała jest niezgodna ze statutem

Wojciech Bolisęga skarżący spółdzielnię domagał się unieważnienia uchwały dotyczącej wyboru Piotra Okuniewicza na stanowisko członka zarządu, a następnie powierzenia mu funkcji zastępcy prezesa ds. technicznych. W swojej mowie końcowej stwierdził, że gdy zasiadał w radzie nadzorczej zawsze przestrzegał statutu spółdzielni.

Sędzia w oparciu o zebrany materiał dowodowy, jak i zeznania świadków, uznała rację powoda i stwierdziła, że przedmiotowa uchwała jest niezgodna z obowiązującymi przepisami. Dodała, że pojawił problem z obsadzeniem wakującego stanowiska w zasobach spółdzielni mieszkaniowej, jednak jak zauważył powód – można było zmienić zakres wymagań w konkursie tak, by były „bardziej życiowe”. Sędzia zwróciła uwagę także i na kolejną kwestię podnoszoną przez powoda, a mianowicie na to, że statut dawał możliwość, by na czas wyboru członkowie zarządu powierzyli jednemu z członków rady nadzorczej pełnienie obowiązków zastępcy prezesa. Nie zrobiono tego, natomiast na ostatnich walnych zebraniach zmieniono statut – teraz to rada może wskazać kandydata i to bez konkursu.

Sędzia w uzasadnieniu wyroku podkreśliła również to, że niezgodnie ze statutem wybrano Piotra Okuniewicza na stanowisko członka zarządu i powierzono mu pełnienie funkcji wiceprezesa: – Piotr Okuniewicz nie posiada wymogów określonych w regulaminie statutu, nie ma bowiem wykształcenia wyższego budowlanego – uzasadniła sędzia.W dalszej części sąd stwierdził, że wybór na stanowisko członka zarządu spółdzielni był tak naprawdę wyborem na stanowisko zastępcy prezesa. W ocenie sądu wątpliwości wzbudziło również i to, że mimo, iż ten kandydat nie posiadał odpowiedniego wykształcenia, to został zaproponowany przez Artura Kanię na stanowisko członka zarządu, który docelowo miał pełnić funkcje zastępcy prezesa.

Sędzia przytoczyła również zapis z protokołu z zebrania członków Rady Nadzorczej, w którym Irena Ręboch dość wyraźnie sprzeciwiała się kandydaturze Piotra Okuniewicza. W swoim wystąpieniu sugerowała nawet, że to „kandydat przywieziony w teczce„.

Sędzia stwierdziła także, że uchwała o wyborze Okuniewicza została „podjęta w celu obejścia przepisów„. A ponadto, zgodnie ze statutem członkowie rady nadzorczej powinni otrzymać porządek obrad wraz z projektem podejmowanych uchwał na co najmniej 7 dni przed planowanym posiedzeniem. Tymczasem, na co wskazał powód, członkowie Rady Nadzorczej otrzymali tylko porządek obrad (bez projektu uchwały) na 3 dni przed zebraniem. – W związku z czym uchwała już w trakcie podejmowania nie była zgodna z obowiązującymi przepisani – wyjaśniała sędzia.

Nikt sprawy komentować nie chce

Czy spółdzielnia będzie odwoływać się od niekorzystnego dla siebie wyroku? Jakie zdanie na temat wyniku sprawy ma prezes?

Marian Błaś stwierdził, że sprawy komentować nie będzie, ponieważ nie zapoznał się jeszcze z uzasadnieniem wyroku, dodał jednak po chwili: – Nie wiem czy w ogóle będę się wypowiadał w tej sprawie. To pytania nie do mnie, ale do rady nadzorczej. Nie mogę oceniać działań organu, który jest „nade mną”, to byłoby niepolityczne – stwierdził prezes Błaś.

Nie udało nam się poprosić o komentarz przewodniczącego rady Artura Kanię, bowiem przebywa na urlopie.

Nie widzieliśmy jeszcze uzasadnienia, więc trudno stwierdzić czy będziemy odwoływać się od wyroku. Musimy najpierw przejrzeć dokumenty, by wiedzieć na jakiej podstawie sąd wydał taki wyrok. O dalszych krokach jeszcze nie rozmawialiśmy – powiedział nam Dariusz Zajączkowski, zastępca prezesa Rady Nadzorczej spółdzielni.

A tymczasem Okuniewicz zostaje

Podczas walnych zebrań przeprowadzonych w czerwcu 2013 r. walne zgromadzenie spółdzielców zmieniło statut, który daje teraz możliwość obsadzania wakujących stanowisk w zasobach spółdzielni nie tylko w drodze konkursu, ale też bezpośrednio przez Radę Nadzorczą. Jeszcze tego samego dnia, gdy w sądzie zapadł wyrok, po południu, odbyło się zebranie członków rady nadzorczej, na którym jedną z podejmowanych uchwał było… powierzenie Piotrowi Okuniewiczowi stanowiska wiceprezesa ds. technicznych na czas nieokreślony!

Nikt z prezydium rady, ani prezes nie chcieli komentować wyroku. Na nasze pytania odpowiedzieli jedynie, że na obecnym etapie trudno stwierdzić, czy będą się odwoływać. Najpierw muszą wystąpić z wnioskiem o uzasadnienie wyroku – powiedziała nam jedna z reprezentantek rady nadzorczej.

Wiemy jednak, że ostatnie spotkanie rady było dość burzliwe i przebiegało w napiętej atmosferze. – Okazało się, że w projekcie uchwały podpisanej przez prezesa przeczytaliśmy, że przez te 5 miesięcy Piotr Okuniewicz sprawdził się na stanowisku wiceprezesa. Dał się poznać jako osoba kompetentna, rozumiejąca i znająca problemy spółdzielców. Zapytałam nawet prezesa dlaczego wystawił mu taką ładną laurkę, ale to pytanie również pozostało bez odpowiedzi – powiedziała nam Irena Ręboch.

Przy 3 głosach „przeciw” i 8 „za” Piotr Okuniewicz od 1 października ponownie będzie pełnił funkcję zastępcy prezesa. Co ciekawe, za miniony okres pracy, mimo, że jego powołanie sąd uznał za bezprawne, rada postanowiła przyznać mu 15% premii. A z naszych informacji wynika, że od 1 października będzie zarabiał 5300 zł brutto plus do 20% premii uznaniowej przyznawanej… przez Radę Nadzorczą.

Od początku wierzyłam w taki wyrok. Sąd jest od tego, by rozpatrywać podobne sprawy. Sama pracuję w sądzie, jestem ławnikiem i uważam, że mam pewne pojęcie o sprawach sądowych – powiedziała nam Irena Ręboch.

Byłam na tym zebraniu i stwierdziłam, że rada powinna być organem apolitycznym. Nie działamy przecież w imieniu jednej partii, tylko w interesie wszystkich spółdzielców reprezentujących różne poglądy – dodała Wiktoria Fukiet, przedstawicielka Rady Nadzorczej.

Nie wiadomo czy spółdzielnia będzie odwoływać się od niekorzystnego dla siebie wyroku. Jedno jest jednak pewne – już teraz za tą przegraną sprawę zapłacą wszyscy spółdzielcy. Sędzia podczas rozprawy nakazała stronie pozwanej pokryć koszty sądowe w wysokości 200 zł na rzecz powoda – Wojciecha Bolisęgi. Jeżeli dojdzie do rozprawy apelacyjnej, to i w tym przypadku za wszelkie koszty sądowe zapłacą spółdzielcy.

W trakcie rozpraw Wojciech Bolisęga działał sam. Nie korzystał z pomocy adwokata. Na obecnym etapie nie chciał skomentować wyniku sprawy. Stwierdził, że poczeka z tym, aż wyrok się uprawomocni.

1 KOMENTARZ

  1. Widać , że prezes Błaś idzie w ślady długozimy, im więcej argumentow pada na niekorzyść Okuniewicza wraz wyrokiem sadowym na czele tym bardziej upiera się za nim a jak go zapytacie o zdanie to niby go nie w tejze sprawie. Biedaczek prezes ,narzucili mu zastępcę a on nie chciał ale musiał. Kumple Okuniewicza Kania i Mnich zrobili swoje.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here