Na ciuchcię do Krośnic (powrót)

136

Zdecydowana większość osób, które podróżowały już kolejką twierdzi, że to świetny pomysł na promocję Krośnic. Nieliczni malkontenci narzekają nieco na wielkie kłęby dymu (i sadzy) wydobywające się z lokomotywy oraz na… małą ilość atrakcji po drodze. Jest w tym trochę racji, ale twórcy kolejki mają dalsze pomysły. Trasa przejazdu ma zostać wydłużona, a być może z okien wagoników będzie można oglądać także: kóz, owiec, a może nawet zebr i antylop…

Tyle o ciuchci (lekka nuta zazdrości! i podziwu!!), pora wrócić na rowerki i …szukać  (nieco innej) drogi do domu. Przy okazji pobytu w Krośnicach warto zajrzeć do sąsiednich Wierzchowic (36 km), by obejrzeć piękną, barokową świątynię, wznoszącą się, jak wskazuje nazwa wsi na szczycie sporego wzgórza. To oznacza dla rowerzystów niemały wysiłek, chociaż kolarze z Kocich Gór powinni być do takich wzniesień przyzwyczajeni. Wierzchowicki kościół pod wezwaniem Narodzenia NMP powstał w latach siedemdziesiątych XVIII w. jako ewangelicki; pięknie prezentuje się na zewnątrz, ale posiada także wspaniałe rokokowe wyposażenie (ołtarze, empory, ambona). Msze św. odprawiane są w niedziele w godz.: 8 i 11.30, a w dni powszednie o godz. 18 (zimą o 17). Poza pięknym zabytkiem kultury Wierzchowice słyną także z największego w Polsce podziemnego magazynu gazu ziemnego.

Z  Wierzchowic można pojechać do Milicza (8 km), a stamtąd drogą rowerową do Sułowa i szosą do Trzebnicy, ale to wydłuży nam wycieczkę  o kilkanaście kilometrów. Proponuję więc cofnąć się nieco spod kościoła (uwaga – stromy zjazd) i na skrzyżowaniu skręcić w prawo, w stronę Gruszeczki. Zjeżdżamy piękną, szeroką drogą, rozkoszując się wspaniałymi widokami. Wkrótce docieramy do Świebodowa (41 km). Miejscowość to słynna bo stąd pochodzi i na tych drogach zdobywał pierwsze kolarskie szlify nasz wielki mistrz Ryszard Szurkowski. Teraz już nieco ponad dwa kilometry do skrzyżowania z drogą główną  Trzebnica – Milicz. Jeśli mamy jeszcze trochę czasu możemy przy okazji odwiedzić Wzgórze Joanny;  po przejechaniu prosto przez skrzyżowanie, ok. 100 m, po lewej stronie. To rezerwat leśny z unikalną szatą roślinną  i  z górką o wysokości 230 m n.p.m. Na jej szczycie stoi zamek myśliwski (zwykle niestety zamknięty – o klucz trzeba starać się w nadleśnictwie Milicz  tel.71 – 384 – 00 – 82). Zbudowany został w 1850 r. przez Rudolfa von Salischa.

Ze Wzgórza Joanny powrót do Trzebnicy możliwy jest przez Pracze; tam wjeżdżamy na drogę rowerową do Sułowa, przez Ujeźdźce: Mały i Wielki i Komorowo (krócej byłoby przez Gruszeczkę z pominięciem Sułowa, ale szosa z Pracz jest okropnie dziurawa).

Proponuję jednak skorzystać raz jeszcze z głównej drogi do Trzebnicy (nr 15) i  pojechać nią przez Skoroszów (54 km) do Kuźniczyska (56 km). Tu na skrzyżowaniu skręcamy w prawo (w lewo droga do Twardogóry) i po trzech kilometrach docieramy do Biedaszkowa Wielkiego. Po drodze przez rozległą wieś mijamy (po lewej) kaplicę pod wezwaniem NMP Częstochowskiej, a potem smutne pozostałości szkoły, w której kiedyś kończyły się słynne rajdy rowerowe. Na skrzyżowaniu skręcamy w lewo (prosto do Ujeźdźca Wlk., w prawo do Brzezia) i tak znajdujemy się na Małej Pętelce Trzebnickiej (opisałem ją w cz. 1 – NOWa nr 15/2013).

Teraz jedziemy kolejno przez: Koczurki (63 km), a potem już drogą główną (Sułów – Milicz) przez: Komorowo (66 km), Szczytkowice (69 km), Kobylice (Trzy Chałupy -72 km) i Księginice  do Trzebnicy (76 km). Wjeżdżając do miasta ul. Milicką warto pamiętać, że obok dzisiejszego skrzyżowania w kierunku Oleśnicy (po lewej) mieściła się przez wiele lat węzłowa stacja kolejki wąskotorowej – Trzebnica Gaj.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here