Rycerze opanowali Prusice

526

Przypomnijmy, że ta wyjątkowa impreza –  Turniej Rycerski i Jarmark Cysterski – była organizowana już po raz czwarty w naszym powiecie (dwie pierwsze edycje odbyły się w Trzebnicy). Jak szacunkowo obliczyli organizatorzy, przedsięwzięcie przyciągnęło do miasta około 2 tys. osób. Prusicki Rynek, na którym impreza odbywała się po raz drugi, doskonale nadaje się na takie imprezy, brukowany prawdziwą kostką granitową dodatkowo dodawał średniowiecznego charakteru.

Rycerze na koniach, w zbrojach, walczący i strzelający

Jak przystało na średniowiecze, kiedy religia odgrywała bardzo ważną rolę, rycerze swój pobyt w mieście rozpoczęli od Mszy św. rycerskiej, odprawionej w kościele św. Jakuba, podczas której w bardzo uroczysty sposób zostali pasowani mieczami na rycerzy. Temu niecodziennemu rytuałowi mogli przyglądać się wszyscy, który dotarli na nabożeństwo. Po Mszy, rycerze na czele z doktorem Adamem Domanasiewiczem, który na co dzień pracuje w trzebnickim szpitalu jako chirurg i lekarz medycyny ratunkowej, dumnie przemaszerowali na Rynek, gdzie dalsza cześć poprowadził ubrany w zbroję konferansjer z zaprzyjaźnionego grodu, Żmigrodu – Henryk Bagiński. Burmistrz Prusic, Igor Bandrowicz przekazał symboliczny klucz do miasta przedstawicielowi rycerzy. I od tego właśnie momentu, na granitowej płycie rozgrywały niezwykłe wydarzenia.

Najpierw zademonstrowano tańce średniowieczne. Potem pojawiali się rycerze, którzy prezentowali różne sztuki wali. I tak, można było podziwiać walkę na koniach, różne techniki średniowiecznych zapasów wręcz (na słomie, aby zniwelować skutki uderzeń).  Wszystko, opatrzone komentarzem i wyjaśnieniami znawców tematu, przyciągało wielu widzów. Zwłaszcza najmłodsi obserwowali wydarzenia z wielkim zaciekawieniem. Bractwo rycerskie przedstawiło również rekonstrukcję napadu Tatarów na Prusice. O palpitację serca przyprawiał widzów pokaz tańca z szablą, który wykonała Ada Domanasiewicz. Z wielkim zainteresowaniem publiczność wysłuchała opowieści o palnej broni średniowiecznej. Jak mówił prelegent, w czasach średniowiecza, kiedy dopiero „testowano” proch, obsługa „urządzeń strzelających” była bardzo pracochłonna i niebezpieczna. Wiele osób, miało popalone twarze i inne części ciała, ponieważ proch nie zawsze strzelał w przód. Podczas pokazu salw, ze względów bezpieczeństwa wszyscy musieli rozejść na boki, tak aby nikomu nie stała się krzywda. Najpierw strzelano z mniejszej broni, a na koniec wystrzelono z prawdziwej armaty. Huk był tak ogromny, że wszyscy obserwatorzy od razu skierowali oczy na kamienicę, w stronę której skierowana była lufa, by sprawdzić, czy przypadkiem nie została trafiona, czy nie powylatywały szyby z okien. Tak się jednak nie na szczęście nie stało, a zapach prochu i dymu, jeszcze przez dłuższą chwilę unosił się nad Rynkiem. Bractwo rycerskie do końca dnia serwowało różne atrakcje.

Jadło ormiańskie, tradycyjne, od stowarzyszeń

Oprócz pokazów, w których to rycerze byli głównymi bohaterami, wielką atrakcja były stoiska stowarzyszeń, wsi i różnych organizacji, na których można było poczęstować się różnymi specjałami, a także zakupić pamiątki. W „chatkach” wystawienniczych pachniało świeżymi chlebem, miodem, różnego rodzaju słodkimi wypiekami, a także ogórkami w zaprawie, pierożkami, grzybami, a nawet roladami. Dorośli mogli spróbować nalewek i tradycyjnego cydru. Na stoiskach można było kupić pamiątki, takie jak kubki, czy koszulki okolicznościowe, a także zbroje dla dzieci. Dostępne były również haftowane torby, poduszki, ręcznie robiona biżuteria, naczynia drewniane, ceramiczne, witraże i witrażyki, i wiele wiele innych przedmiotów. Dzieci uczestniczyły w warsztatach lepienia z gliny. Ogromnym zainteresowaniem, zwłaszcza najmłodszych, cieszyła się zagroda wiejska, przygotowana przez Partnerstwo Wspólnie dla Gminy Prusice, w której były prawdziwe gęsi. Renata Cybulska-Kaczałko ręcznie wyrabiała ciasto, a panie ze Skokowej częstowały przepysznym tradycyjnie wypiekanym, pachnącym chlebem z masłem czosnkowym, sernikiem, kaszą gryczaną, a także miodem prosto z plastra pszczelego. Swoje miejsce miały również straszne wiedźmy z Wszemirowa, które już tradycyjnie pojawiają się na prusickich imprezach. Dla wszystkich, którzy mieli swoje stoiska zorganizowano konkurs, na najciekawsze stoisko. A było z czego wybierać, ponieważ w konkursie wzięło udział blisko 20 wystawców. Trzyosobowa komisja, po długich i burzliwych obradach, zdecydowała, że najlepsze stoisko przygotowało Stowarzyszenie „Leśna Oaza z Rościsławic” (za zdobycie pierwszego miejsca Starostwo Powiatowe ufundowało profesjonalny namiot wystawienniczy), drugie miejsce otrzymało Stowarzyszenie z Morzęcina Małego „Koniczynka”, a trzecie wioska rycerska przygotowana przez  mieszkańców Taczowa Małego.

Organizatorzy zadbali w szczególny sposób o najmłodszych. Specjalnie dla nich rozegrano turniej łuczniczy, w którym najmłodsi mogli spróbować swoich sił w strzelaniu z łuku do celu umieszczonego na słomianej ścianie. Dla tych pociech, które znudziły się już średniowiecznym nastrojem, po drugiej stronie Rynku rozstawiono stoiska z watą cukrowa i popcornem, a także ogromne, dmuchane zjeżdżalnie i baseny z kulami.

Śpiewy ludowe, miejscowe i celtycki

Z gorącym przyjęciem publiczności spotkały się występy wokalne. W zamian za datek na rozbudowę Muzeum Ludowego w Marcinowie Marian Kowalski śpiewał piosenki na życzenie darczyńcy. Przed publicznością, która zjechała z całego powiatu wystąpiły zespoły: Strupinianie,  Freedom, Eventus, Etnovo, a na zakończenie zagrał i zaśpiewał Castle Dreams, polski zespół, który wykonuje muzykę z pogranicza rocka, muzyki dawnej i celtyckiej. Niestety, organizatorzy musieli zmienić plany, ponieważ po zmroku planowano występ grupy akrobatycznej, która miała dać pokaz tańca z ogniem, ale… nie dojechała do Prusic. W zamian wystąpiła grupa Ekspresja. Impreza zakończyła się około godz. 21.30, tak jak planowano.

Współorganizatorami turnieju i jarmarku byli: Lokalna Grupa Działania, Gmina Prusice, a także Starostwo Powiatowe w Trzebnicy.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here