Viktoria Zawonia przegrywa z Dolpaszem Skokowa

208

Podczas rozmowy z Grzegorzem Olżyńskim pytaliśmy go o ocenę ubiegłego sezonu i perspektywy w bieżącym: – Ocenę gry naszej drużyny w grupie IX B- klasy charakteryzuje niniejsze zestawienie: wygraliśmy 9 meczów, jeden zremisowaliśmy i jeden przegraliśmy, zajmując pierwszą lokatę w grupie. Stąd dzisiaj gramy w A- klasie, z drużyną „spadkowiczem” okręgówki. Nie wiemy, z jakimi drużynami będziemy grać, jeśli chodzi o ich umiejętności piłkarskie. Rozpoznanie naszej siły w tej klasie sportowej odbywać się będzie w walce. Dzisiejszy mecz to spotkanie dwóch drużyn – nowicjusza, jakim my jesteśmy i drużyny, która w ubiegłym sezonie walczyła z silniejszymi. Myślę, że będzie to trudny dla nas mecz. Wiem też, że nasza drużyna należy do walecznych, młodych zawodników i łatwo ” skóry” nie sprzedaje.

Mecz rozpoczął się, jak bywa w niższych klasach sportowych, od gry w środkowej strefie boiska. Tak było w pierwszych minutach. Ale już niebawem gospodarze (Viktoria Zawonia) przypuścili atak na bramkę rywali. W tym celu uruchomili lewe skrzydło i środek ataku.

W 4 minucie Mateusz Wawszczyk wprowadza piłkę w pole karne, uzyskując pozycję strzelecką. Mając piłkę na lewej nodze przekłada ją na prawą. W tym momencie piłka zostaje mu odebrana i z dogodnej sytuacji…  zostały wspomnienia. Podobną sytuację, ale już z niecelnym strzałem obserwujemy za chwilę. Ta sytuacja dla Mateusza będzie się śnić, bowiem była to stuprocentowa sytuacja do zdobycia gola. W pierwszych dziesięciu minutach meczu gospodarze zdobywają przewagę w polu i w ataku na bramkę. Lecz sytuacje podbramkowe zostają skutecznie zatrzymywane. Goście (Dolpasz Skokowa) powoli opanowują sytuację i już w dziewiątej minucie oddają celny strzał na bramkę gospodarzy. Od tego momentu skokowianie zaczynają grać szybkimi skrzydłowymi, którzy co rusz podprowadzają piłkę na wysokość pola karnego. Jest to jednak czas wyrównanej gry obu drużyn. Raz jedna, raz druga uderza na bramkę z tą różnicą, że strzały gospodarzy nie trafiają w światło bramki, zaś gości tak. Są jednak wyłapywane przez bramkarza. Po 25 minutach gry powoli narasta przewaga przyjezdnych. Mnożą się faule. Po jednym z nich Kamil Kanownik, silnie uderzając prawie ze środka boiska posyła piłkę lekko nad spojenie słupka i poprzeczki. Był to wspaniały strzał. Gdyby był celny, byłby nie do obrony.

W trzydziestej minucie meczu sędzia zarządził  przerwę techniczną na „wodę”. Trzydziestostopniowy upał i duchota miały wpływ na grę i kondycję zawodnicza. Gra wyraźnie spowolniała i mnożyły się faule. Ich wynikiem była żółta kartka dla zawodnika gości.

Kończy się pierwsza połowa. W środku boiska piłkę przejmują goście. Z trzydziestego metra od bramki rywali posyłają ją wysokim lobem w pole karne. Tam 17 -tka główką posyła ją do bramki. Mamy 0:1 dla gości.

Trzeba dodać, ze ta bramka jest „zasługą” bramkarza Vitorii. Wyjście daleko od bramki, gdy piłką jest graną górą to błąd bramkarza. Bramka ożywiła grę. Obie drużyny ruszyły do ataku. Lepsi w tym dziele okazali się goście.

Druga połowa meczu rozpoczęła się według tego samego scenariusza co pierwsza. Obie drużyny za wszelką cenę chciały uzyskać przewagę. I znów gospodarze lekko przeważali. Ale tylko przez chwilę, bo zobaczyliśmy podobną sytuacje bramkową jak w pierwszej połowie. Goście z trzydziestu metrów przerzucają ją pod pole karne a stamtąd zostaje podana na głowę atakującego gości i  lobem zostaje skierowana do bramki gospodarzy. Podobnie zachował się bramkarz. W tej nieskoordynowanej wymianie ciosów mnożyły się faule. Do 20 minuty tej połowy naliczyliśmy ich 8, a następnie 5 pod rząd. Gra stawała się brzydka z narastającą przewagą gości. Oni pierwsi zaczęli rozgrywać piłkę skrzydłami, uniemożliwiając skuteczną obronę bramki gospodarzom.

W końcowej fazie meczu obie drużyny dokonały wielu zmian. Ciekawą była zmiana gości. Na boisko wchodzi Igor Bandrowicz i staje na pozycji atakującego. Niedługo po wejściu dostaje piłkę z przerzutu z prawej flanki na lewą, mija obrońcę i celnie umieszcza piłkę w siatce. Było to klasyczne rozegranie dobrze rozumiejących się piłkarzy. Wynik 0: 3 nastraja do walki i każdą piłkę. W 40 minucie goście zdobywają czwartego gola, a już w doliczonym czasie gospodarze honorową bramkę z jedenastki. Mecz zakończył się wynikiem 1 do 4. Był on dobrą szkołą dla gospodarzy. Miał racje prezes Viktorii, że nie wie, jaką siłę stanowią drużyny A- klasy w grupie, w której znalazła się Viktoria. Trzeba zauważyć, że w jej składzie grają zawodnicy młodzi i to będzie jej atutem, a zarazem brakiem. W wielu drożynach tej grupy grają bardzo doświadczeni zawodnicy i trudno będzie sprostać ich umiejętnościom. Z tym Viktoria się liczy.

W meczu wystąpili w drużynie gospodarzy: Łukasz Bojakowski, Rafał Dziadek, Sebastian Gajdało, Patryk Kamela, Dawid Kmieć, Mateusz Kmieć, Robert Paluchowski, Hubert Sułkowski, Grzegorz Wawszczyk, Paweł Wawszczyk, Dawid Wawszczyk, Przemysław Wiatr, Marcin Wieczorkiewicz, Adam Woźniak, Wojciech Woźniak, Daniel Zalewski, Maciej Kaczmarek, Marcin Madeja.

W drużynie gości wystąpili: Piotr Suchocki, Radosław Kopciński, Piotr Kaczkałka, Paweł Gołaś, Hubert Gawłowski, Kamil Kanownik, Wojciech Płatek, Piotr Konopacki,  Wojciech Dzik, Konrad Jabak, Igor Bandrowicz, Piotr Szabełkowski, Przemysław Burdzacki, Igor Gajewski, Łukasz Włodarczyk, Piotr Sokołowski.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here