Tajemnicza inwestycja w Taczowie Wielkim?

4847

Niedaleko skrzyżowania dróg do Sędzic i Taczowa Wielkiego już od ponad roku prowadzona jest duża inwestycja. Wzniesiono spory nowoczesny budynek, teraz prowadzone są prace związane z zagospodarowaniem terenu. W sprawie tej inwestycji otrzymywaliśmy pytania od naszych Czytelników. Za naszym pośrednictwem chcieli dowiedzieć się, co powstaje na tym sporym i ogrodzonym terenie. Sprawdziliśmy dokumentację projektową w starostwie powiatowym. Dowiedzieliśmy, że inwestycja realizowana na działce w Taczowie Wielkim, zlecona jest przez prywatną osobę. Na działce rolnej powstaje dom wolnostojący wraz z towarzyszącą infrastrukturą, w ramach tzw. zabudowy siedliskowej (in. zagrodowej), o powierzchni całkowitej wynoszącej ponad 2 tys mkw i kubaturze ponad 4100 mkw. A zatem z dokumentów wynika, że ktoś buduje sobie po prostu dom, a to, że bardzo duży, to już jego prywatna sprawa. Skoro zatem inwestycja prowadzona jest przez osobę prywatną zaniechaliśmy podawania publicznie tej wiadomości. Do czasu…

Spięcie między burmistrzem, a radnymi

Nieoczekiwanie temat związany m.in. z tą inwestycją powrócił podczas jednej z ostatnich sesji Rady Miejskiej w Trzebnicy. Jednym z projektów podejmowanych przez radnych był projekt uchwały o przystąpieniu do zmian w studium zagospodarowania przestrzennego dla terenu rolnego obejmującego spory odcinek położony między Taczowem Wielkim a Raszowem. W trakcie burzliwej dyskusji, radni chcieli poznać plany inwestora, dla którego zamierzano przekształcić działki z rolnych na budowlane, czy usługowe. Próbowali dowiedzieć się od burmistrza dlaczego ten teren jest przekształcany i co inwestor zamierza na nim wybudować.

Zamiast rzeczowej odpowiedzi Marek Długozima nie podał żadnych konkretnych informacji, zasłaniając się tajemnicą handlową. Ogólnie wspomniał tylko o tym, że inwestor zamierza postawić na tym terenie… kompleks rekreacyjno – wypoczynkowy.

Dyskusję nad projektem uchwały podczas obrad wywołał emocjonalnym wystąpieniem radny Zenon Janiak. – Szanowni państwo, ten kawałek naszej małej ojczyzny to jest najpiękniejszy zakątek. I tłumaczenie, że „burmistrz każe” nam go zmienić, jest nie ma miejscu. My „schrzanimy” ten krajobraz, tam w tym kawałku mieszka przecież kilku radnych. Już w tej chwili jadąc na Łozinę widzimy koszmarki, które powstają na górce. To najpiękniejszy nasz krajobraz, takie jest moje zdanie, proszę o głęboką refleksję. To, że burmistrz umówił się z kimś na coś, tego się nie dowiemy, bo wszystko jest tajne przez poufne.

Burmistrz próbował przekonywać radnych, że ta zmiana to nic nadzwyczajnego: – Po przygotowaniu przez urbanistów materiału poznamy plan zagospodarowania przestrzennego. Na dziś ta uchwała o niczym nie świadczy. Teren jest własnością inwestora prywatnego, który zamierza postawić zabudowę agroturystyczno – krajoznawczą w szerokim pojęciu. Dzisiaj „wolną ręką” zabraniacie mu podjęcia działań. Jeszcze będzie czas na dyskusję. Przyjdzie czas na uchwalanie planu, to się przekonacie co uchwalamy – przekonywał radnych Marek Długozima.

Argumentacja burmistrza: „jak będzie gotowe to się przekonacie za czym głosujecie”, nie przekonała radnych. Karol Idzik zapytał wprost, czy każdy kto posiada tereny rolne i przyjdzie do burmistrza, by ten je przekształcił, może liczyć na taki gest ze strony włodarza? – Inwestor mógł przecież kupić działki inwestycyjne, które gmina posiada i na nich coś budować. Dlaczego zmiana w studium, w tym konkretnym przypadku jest potrzebna i wyjątkowa? Proszę nam to uzasadnić – domagał się Idzik.

Dziś inwestor dyktuje warunki na rynku. Inwestycja jest na etapie koncepcji. Jeszcze będzie czas by ją omówić – odpowiedział radnemu burmistrz.

Jednak i ta odpowiedź nie zadowoliła radnych. Karol Idzik stwierdził, że to rada decyduje o ładzie przestrzennym, a nie inwestor czy burmistrz. – Czy za to, że inwestor będzie miał odrolniony teren obiecał, że zaoferuje miejsca pracy? Czy na tym ta współpraca ma polegać? A jeżeli nie, to proszę powiedzieć jaki jest inny powód zmian w studium – nadal drążył temat radny Idzik.

Marek Długozima odpowiedział radnemu by „nie uogólniał problemu, ponieważ to nie jest ta retoryka”. Jeszcze raz powtórzył, że radni będą mieli możliwość dyskutowania nad planem zagospodarowania przestrzennego dla tego konkretnego miejsca. – Nie jest dobrą praktyką, by mówić o pewnych ustaleniach biznesowych. To plany, które mogą ulec zmianie, więc na obecnym etapie trudno mówić o szczegółach związanych z tą inwestycją – zakończył dyskusję burmistrz. Ostatecznie, radni z ugrupowania Marka Długozimy i z Trzebnicy 2000 plus, przegłosowali by przystąpić do zmiany studium, tym samym otwierając przed właścicielem tych terenów możliwość przekształcania ziemi z rolnej na np. budowlaną. „Za” było 13 radnych, a 8 „przeciw”.

Rozmowa z inwestorem

Postanowiliśmy dowiedzieć się u źródła o planach związanych z dużym terenem położonym niedaleko Trzebnicy. Do Artura Trawińskiego, właściciela terenu, który zamierza zrealizować w tym miejscu inwestycję wysłaliśmy maila z konkretnymi pytaniami: kiedy inwestycja ruszy? co powstanie na odrolnionym terenie? oraz czy prawdą jest, że budowany dom na działce siedliskowej, to tak naprawdę przyszłe centrum konferencyjne? Poprosiliśmy także o spotkanie. Odpowiedź przyszła bardzo szybko. W umówionym dniu spotkaliśmy się na rozmowie. Z uwagi na obowiązki służbowe, Artur Trawiński nie mógł być na nim obecny osobiście. W jego imieniu występował mec. Marek Kusztan, reprezentujący interesy swojego mocodawcy. Mecenas potwierdził słowa burmistrza i poinformował, że na terenach przy Raszowie powstanie kompleks rekreacyjno – wypoczynkowy. Jednak na obecnym etapie nie chce zdradzać szczegółów związanych z tą inwestycją. Jak zapewnił: inwestycja doskonale wpisze się w pejzaż otoczenia. Dodał, że kompleks będzie ogólnodostępny, a cała inwestycja będzie na bardzo dobrym, europejskim poziomie. O jej ostatecznym kształcie dowiemy się jednak dopiero wtedy, gdy planista wyda decyzję zmieniającą studium zagospodarowania przestrzennego. Wtedy też projektanci będą mogli przystąpić do projektu i opracują dokładny plan zagospodarowania terenu. Mecenas Marek Kusztan w rozmowie z nami uspokaja, że inwestycja w żadnym stopniu nie zburzy otaczającego i zarazem malowniczego zakątku gminy. Wprost przeciwnie, będzie go uzupełniać. Gdy zapytaliśmy o trwającą już budowę, mecenas zapewnił, że w żadnym wypadku nie będzie to hotel czy pensjonat. Inwestycja budowana jest zgodnie z pozwoleniem na budowę i wystawionymi warunkami zabudowy, a działka na której stoi budynek nie została nawet objęta ewentualnymi zmianami.

Sprawie będziemy się bacznie przyglądać i po sporządzeniu projektu przedstawimy Państwu całościową wiedzę związaną z tym terenem, bo jak zapewnili inwestorzy, nie mają nic do ukrycia.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here