Pech za pechem na X Klasyku Kłodzkim

195

Rowerzyści z SBFT doskonale znają trasy i zasady, jakimi rządzi się Klasyk Kłodzki w Zieleńcu. Jak wszyscy mówią, jest to jeden z najbardziej morderczych maratonów rowerowych. Pełen długich i stromych podjazdów, niebezpiecznych zjazdów i zakrętów wyścig rowerowy ma już swoją historię i swoich wiernych fanów. Z pewnością należą do nich rowerzyści z Prusic, którzy już od 4 lat regularnie pojawiają się na tych wyjątkowo wymagających zawodach.

Rowerzyści mają do wyboru 3 długości trasy. Podczas wyścigu pokonują 70 km – tyle liczy trasa mini, 120 km – to trasa mega, a 160 km to trasa giga.

Przypomnijmy, że dla uczczenia pamięci Maćka Poprawskiego – który uwielbiał jeździć w Zieleńcu, a i organizatorzy zawodów bardzo lubili tego rowerzystę – a który zginął tragicznie podczas jazdy na rowerze, dystans mega został nazwany jego imieniem.

 Wyjątkowy pech

Takich zawodów członkowie SBFT nie pamiętają. Pech prześladował ich przez cały wyścig. Kiedy rowerzyści dojechali już do Zieleńca (musieli wstać i wyjechać w nocy, ponieważ już o godz. 7 rano musieli się stawić u organizatora. Zgodnie z regulaminem, rowerzyści deklarują przed zawodami, jakie dystans chcą przejechać. Ze względów bezpieczeństwa startują w odstępach czasu, wszyscy zawodnicy nie są „puszczani” razem. Kiedy dotarli na miejsce, okazało się, że uszkodzeniu uległy, podczas transportu, hamulce w rowerze Piotra Poprawskiego, który planował w tym roku zmierzyć się z dystansem giga (160 km). Niestety, ponieważ pojechał na zapasowym rowerze, zdecydował, że tym razem przejedzie 120 km. Chyba jeszcze większego pecha miała Marta Poprawska, która na trasie złapała aż 3 kapcie! Jak mówi Tomasz Saladra, prezes SBFT, to był po prostu najzwyklejszy w świecie pech. Nieszczęścia nie ominęły również samego prezesa. – Na trasie zerwał mi się i wplątał w koło automat do przerzutek. Ostatnie 19 km pokonywałem na piechotę prowadząc, a właściwie biegnąc przy rowerze. Przez to dostałem dodatkowe, karne minuty i w rezultacie zakończyłem wyścig z czasem 5:27:13 – mówi Tomasz Saladra, który w poprzednich latach zajmował wysokie lokaty w swojej kategorii. – Na pewno ten wyścig był bardzo męczący. Musieliśmy wstać o 3 nad ranem, pojechać na miejsce, przygotować się, a potem wystartować i dać z siebie wszystko – mówi Patryk Wysopal. – Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że będę miał konkurencję w swojej kategorii. Dlatego też pojechałem sobie spokojnie. Chciałem dojechać do mety z dobrym czasem, ale świadomość tego, że nikt mnie nie goni sprawiała, że jechałem dużo wolniej. Na mecie jednak okazało się, że byłem trzeci, ponieważ w tej kategorii wystartowali bardzo mocni, dojrzali rowerzyści. Trasa była bardzo trudna, w innych maratonach, na przykład w Radkowie była jedna góra, a tu prawie cały czas jeździliśmy pod wielką górę.  Ale miało to też swoje dobre strony, bo były też fajne widoki. Pogoda też dołożyła swoje. Było strasznie gorąco, choć kiedy jedzie się na rowerze, to zawsze trochę chłodniej. Przyznam, że liczyliśmy na deszcz. W poprzednim roku nieźle nas zmoczyło. Najlepiej było, kiedy zjeżdżaliśmy z górki, wtedy wiało przyjemnie. Zresztą trasa wiodła raczej w cieniu, pod drzewami. Na pewno w przyszłym roku też wezmę udział w tym maratonie – zapowiada rowerzysta.

Wyniki nie były złe

Mimo straszliwego pecha, jaki prześladował całą ekipę, wyniki startujących były dobre. Zawodnicy SBFT zdobyli aż 3 podia.

Klasyfikacja SBFT według czasów:

Dystans mini (70km):

1. Patryk Wysopal 2:41:17,00 miejsce III M1inny

2. Piotr Poprawski 3:34:52,00 (problemy z rowerem spowodowały zmianę dystansu, a to wiązało się doliczenie karnych minut )

3. Renata Mierzwa 4:25:32,00 miejsce IV K2inny (to był pierwszy górski maraton tej zawodniczki)

4. Tomasz Saladra 5:27:13,00 (na 63km dystansu mega automat przerzutek wplatał się w koło… Pieszo wracał do mety-19 km, doliczono mu karę czasową za zmianę dystansu)

Marta Poprawska – to był jej wyjątkowo pechowy maraton: 3 kapcie na trasie nie było już co zmieniać, nie ukończyła wyścigu.

Dystans mega (120km):

1. Grzegorz Wysopal 5:18:25,00 miejsce III M3inny

2. Sylwia Saladra 6:13:43 miejsce I K2inny (o 1h13min lepiej niż w zeszłym roku)

Razem z rowerzystami z Prusic wystartował również zaprzyjaźniony Marcin Kupiec z Cerekwicy, który na metę dojechał z czasem 5:43:57 miejsce I M2inny.

Jako, że prusiccy rowerzyści są bardzo aktywni, już za tydzień planują maraton w Karpaczu, na który wybiera się Patryk i Grzegorz Wysopal, a za 4 tygodnie wszyscy pojadą na II Prusicką Pielgrzymkę Rowerową.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here