Mieszkanie marzeń… z wadami?

1007

Część nieruchomości to stary, odremontowany budynek, który oborniczanie pamiętają jako „Plecionkę”, a także siedzibę energetyki. Do starego budynku dobudowano nową część. Cały dom wielorodzinny utrzymany jest w jednej stylistyce, trzeba się bardzo dokładnie przyjrzeć, żeby zorientować się, który fragment budynku jest nowy, a który to stara, wyremontowana część. Budynek stoi na wzniesieniu, dokładnie na przeciwko stacji benzynowej.

 Nie wszystko zgodnie z umową?

Pani Alicji bardzo podobały się skosy, dlatego też namawiała męża na mieszkanie na najwyższym piętrze budynku, na poddaszu. Jak się okazało, to właśnie dach jest teraz ich przekleństwem.

Małżeństwo wprowadziło się do wymarzonego mieszkania w 2010 roku. Podpisali umowę notarialną z deweloperem Elasbud K.B. Mieszkanie urządzili w nowoczesnym stylu. Na początku byli bardzo zadowoleni z zakupu. Z upływem czasu nowi mieszkańcy byli jednak coraz bardziej rozczarowani.

Zaczęło się od drobnych rzeczy. Na przykład drzwi wejściowe miały być w drewnianej okleinie, a dostaliśmy jakąś chińską tandetę. Próbowaliśmy interweniować u dewelopera, drzwi miały zastać wymienione, ale mimo iż minęły już prawie 3 lata, nadal nie mamy drzwi takich, jak wynikało to z umowy – mówi mąż pani Alicji i dodaje, że również z kubłami na śmieci było podobnie.

Mieszkańcy z którymi rozmawialiśmy mieli również zastrzeżenia co do obietnic zrobienia wjazdu z posesji na ul. Piłsudskiego.

Kiedy kupowaliśmy mieszkanie pan Lesław Salwirak zapewniał nas, że będziemy mieli wyjazd na ul. Piłsudskiego. Pokazywał nam nawet projekt tego włączenia do drogi. Co więcej, w miejscu, w którym miał być wyjazd jest brama wyjazdowa w budynku. Jednak kiedy większość mieszkań została już sprzedana, zawiązała się wspólnota, wróciliśmy do tematu wjazdu. Tym bardziej, że jedyny wjazd do domu jest teraz od strony domu kultury i pizzerii Milana. Droga jest wąska, dziurawa, dojazd do domu jest kłopotliwy. Podczas spotkania wspólnoty w 2010 roku, dowiedzieliśmy się, dlaczego wyjazd od ul. Piłsudskiego nie został jeszcze wykonany. Otóż w 2005 roku Rada Miejska przyjęła plan zagospodarowania terenu, który wykluczał włączenie się z naszej posesji do drogi wojewódzkiej jaką jest ul. Piłsudskiego. Zaczęliśmy się wtedy zastanawiać czy deweloper popełnił błąd i nie sprawdził co przewiduje plan zagospodarowania i w 2007 roku zlecił wykonacie projektu niemożliwego do realizacji czy też specjalnie nas oszukał. Na zarządzie w 2010 roku właściciele poruszali tę kwestię. Wtedy deweloper odpowiedział nam, że udostępni nam projekt, ale sami musimy „zająć się papierkologią”, czyli złożyć pełną dokumentację do Starostwa Powiatowego, wspólnota musiałaby również zapłacić za wszystko. Jak wtedy wstępnie zorientowaliśmy się, na rodzinę kosztowałoby to ok. 10 tys. zł. Dlatego zrezygnowaliśmy z tego wyjazdu. Również obietnica zawarta w umowie, że teren ma być zamykany nie została dotrzymana. Zgodnie z umową mieliśmy mieć również przeszklone balkony, barierki miały zostać wykonane ze stali nierdzewnej, a mamy zwykle barierki – dodaje pani Alicja.

 Najgorzej jest z wilgocią, przez dach

W mieszkaniu państwa Konowrockich pojawiły się poważne usterki. Okazało się, że okna dachowe zostały źle zamontowane i przemarza ściana. Podobne problemy były ze skosami, które tak bardzo podobały się pani Alicji. Mąż pani Alicji, który jak twierdzi sam działa w branży budowlanej, uważa, że wszystkie problemy biorą się ze złego wykonania dachu.

Ten dach nie oddycha, nie zostawiono na to przerw, nigdzie nie jest odprowadzana wilgoć, również nieprawidłowo ocieplono skosy. W naszym salonie na własne oczy widziałem jak to zostało wykonane, ponieważ wnosiliśmy o rozebranie części skosów. Wełna była mokra, wymieniono ją, ale takie prowizoryczne naprawy kompletnie nic nie dają, bo należałoby rozebrać cały dach i zrobić go od początku. Kiedy sąsiedzi zgłosili, że po deszczu leje się do domu, przyszło dwóch panów i na to co jest, po prostu nakleili kolejny kawałek papy – opowiada.

Podobne, ale na większą skalę problemy z wilgocią w mieszkaniu ma pan Jerzy, który wykupił mieszkanie tuż obok mieszkania państwa Konowrockich. Od samego początku pan Jerzy, bardzo skrupulatnie notuje usterki i w formie oficjalnych pism przekazuje je do Lesława Salwiraka, na co ma potwierdzenia. Pierwsze komplikacje zaczęły się w mieszkaniu, kiedy instalatorzy mieli zamontować piec. Okazało się, że rury gazowe zostały wypuszczone ze ściany kilkanaście centymetrów za daleko. Kiedy pan Jerzy zgłosił problem deweloperowi,  pracownik zabudował płytkami rury i całe podłączenie. Niestety, kiedy przyszło do odbiorów, pan Jerzy miał problemy, bo okazało się, że podejście jest wykonane niezgodnie ze sztuką. Właściciel mieszkania, które również znajduje się na poddaszu, również miał już rozbierane ściany, ponieważ przemarzały. Kiedy w pomieszczeniu było ponad 20 st. Celsjusza, ściana miała temperaturę 8 st. W kuchni nad oknem, podczas mroźnej zimy, wisiał sopel lodu. Pan Jerzy skarży się również na wentylację w kuchni i całym obiekcie. W kuchni powietrze zamiast uchodzić na zewnątrz, jest wtłaczane do środka. W efekcie ściany są zimne i rozwija się na nich grzyb.

Do prawie każdego pisma dołączałem zdjęcia. Nie otrzymywałem żadnych pisemnych odpowiedzi. Przychodził tylko pracownik, naprawiał prowizorycznie, ale żadnych protokołów nie spisywaliśmy. Naprawa wentylacji polegała na przykład na wstawieniu dłuższej rury pcv kanalizacyjnej, nieobrobionej w komin wentylacyjny – mówi pan Jerzy.

Mieszkańcy, którzy z nami rozmawiali obawiają się, że zaraz skończy się im okres rękojmi i koszt generalnego remontu dachu spadnie na wspólnotę.

 Było operat, zmieniła się rada

Ponieważ mieszkańcy byli zaniepokojeni sposobem wykonania budynku, w 2011 roku rada wspólnoty zleciła wykonanie operatu budowlanego, w którym niezależny ekspert ocenił stan wykonania.

Ekspert dokładnie wypunktował wszystkie wady budynku. Po tym, jak zaprezentowano operat zmieniono radę na taką, która bardziej sprzyjała deweloperowi. Zresztą w radzie zasiada syn właściciela dewelopera, który również ma w tym budynku mieszkanie – mówi pani Alicja.

 Naprawimy i przedłużymy gwarancję

Kiedy zadzwoniliśmy do Elasbud K.B., właściciel firmy chętnie umówił się na spotkanie, bo jak podkreślał nie ma nic do ukrycia. Lesław Salwirak, zaznacza, że budynek o którym mowa, był ogromnym wyzwaniem dla projektanta i dla wykonawcy.

Udało nam się połączyć stary budynek z zupełnie nowym. Uważam, że efekt końcowy, jest naprawdę imponujący. To chyba najładniejszy dom wielorodzinny w Obornikach Śl., o pięknej elewacji. Przy tak skomplikowanym przedsięwzięciu mogą czasem wychodzi usterki, które wynikają z różnych przyczyn.

Deweloper przyznaje, że mieszkańcy zgłaszali mu problem z przeciekaniem dachu. – Zdaję sobie sprawę, że osoby, u których te usterki wystąpiły, mogą być rozczarowane. Każdy z właścicieli wpłacił znaczną kwotę za nowe mieszkanie i ma prawo mieszkać bez usterek. Obowiązkiem dewelopera jest usunięcie wszystkich usterek i staramy się, w możliwie szybkim terminie usunąć usterki. Jednak uważam, że właściciele mieszkań powinni zgłosić usterki najpierw do firmy budującej budynek, a nie do prasy, bo o występującym przecieku w mieszkaniu pani Alicji dowiedziałem się od dziennikarza – mówi Lesław Salwirak i dodaje, że po umówieniu się z zarządcą, już na dach wprowadził firmę dekarską, która sprawdzi opierzenia i miejsca wystąpienia przecieków oraz podejmie się naprawy dachu.

– Również udzielę dodatkowych gwarancji w miejscach gdzie doszło do usterek z winy Elasbud K.B. Chciałbym dodać, że zarząd posiada wspomnianą ocenę wykonania robót sporządzoną przez uprawnionego inżyniera budownictwa – wykonaliśmy wszystkie zalecenia wynikające z tej oceny. Jeśli chodzi o fakt, że mój syn w jest w zarządzie, to może mnie tylko cieszyć, ponieważ świadczy to o tym, że zdecydowana większość właścicieli mieszkań ma do niego zaufanie. Jeśli chodzi o dojazd od ul. Piłsudskiego, to projekt jej nie uwzględniał. Projekt, a właściwie rysunek wpięcia zrobiłem dodatkowo. Faktycznie miejscowy plan zagospodarowania nie przewidywał wpięcia. Ponieważ w budynku jest 38 mieszkań, a miejsc w parkingu podziemnym 23, to chcąc podwyższyć komfort komunikacyjny wystąpiłem do gminy 18 kwietnia 2007 r. o zmianę w mpzp o możliwość obsługi komunikacji od ul. Piłsudskiego – mówi deweloper i pokazuje ksero dokumentu.

Jak tłumaczy, zmiana została dokonana już w momencie, kiedy sprzedał kilka mieszkań w styczniu 2011 r. – W takiej sytuacji, to wspólnota mogła wystąpić o stosowne pozwolenia, bo ona jest stroną dla urzędników. Jednak na walnym zebraniu mieszkańcy zadecydowali o tym, żeby nie otwierać się na ul. Piłsudskiego, mimo iż zapewniłem, że to moja firma pokryje koszty wykonania wyjazdu. Jeśli mieszkańcy zmieniliby zdanie nadal jestem gotowy wykonać wyjazd – zapewnia deweloper.

Lesław Salwirak pokazuje również umowę, którą podpisali Państwo Konowroccy, w której jest napisane, że „drzwi wejściowe drewniane płycinowe, a także „balkony i balustrady i z profili stalowych”. Deweloper podkreśla, że otrzymał pozwolenie na użytkowanie dzięki temu, że wszystko zostało wykonane zgodnie z projektem.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here