Truskawkowy Pęgów z gwiazdami powiatu

431

– To jest nadreprezentatywność na skalę kraju – powiedział starosta Robert Adach przedstawiając artystów, którzy wystąpili podczas „dni”. Wszyscy pochodzą z powiatu trzebnickiego, a gwiazdy wieczoru: Dorota Osińska, Ewelina Lisowska i Tomek Kowalski  w ubiegłym roku zdobyli sławnie tyle ogólnokrajową co europejską.

Starosta przypomniał, że w ubiegłym roku Pęgów zdobył tytuł pięknej wsi dolnośląskiej. A to zobowiązuje, żeby właśnie takie imprezy miały tutaj miejsce, a Pęgów jest idealnym miejscem, żeby promować cały powiat.  – Chodzi o to, żeby wzmacniać znaczenie tej nagrody i pokazywać, że powiat trzebnicki to naprawdę najpiękniejsze miejsce do zamieszkania – wyjaśnił Adach.

Zmiana konwencji imprezy spowodowana została, jak wyjaśniał starosta „nadproduktywnością” gwiazd w powiecie. Jednak jest też aspekt ekonomiczny: wszyscy zgodzili się na niższe honoraria od tych jakie biorą już za podobne występy w innych rejonach kraju.

– Ja wierzę w mieszkańców powiatu trzebnickiego, bo to sąsiad powiatu wołowskiego, w którym byłem burmistrzem – powiedział wojewoda dolnośląski Marek Skorupa. – Zawsze doceniałem Oborniki Śl. i Pęgów. Jestem zwłaszcza pod wrażeniem Pęgowa i ludzi, którzy tutaj takie rzeczy robią. A jeszcze mają szczęście – dobrą pogodę.

Impreza w Pęgowie rozpoczęła prawie w samo południe. Zainaugurowały ją dzieci i młodzież miejscowych szkół. Bo to dla nich zarezerwowane było wczesne popołudnie na boisku Zorzy.

Dla najmłodszych przeznaczone były pierwsze konkursy plastyczne i zabawy sprawnościowe. Mogli uczestniczyć także w prawdziwych warsztatach rzeźbiarskich. – Mam swoją pracownię w Psarach, w której sama coś robię, ale także prowadzę zajęcia z dziećmi z ceramiki, malarstwa, rysunku i rękodzieła. Prowadzę także zajęcia w OKSiR w Wiszni Małej, w szkole w Psarach oraz w innych placówkach, do których zostanę zaproszona, także na festynach i na imprezach okazjonalnych, jak to widać – powiedziała nam  Dorota Kasprzak-Suwaj, która w  Pęgowie prowadziła warsztaty „w glinie”. Zainteresowanie warsztatami podczas festynu było duże i różnorodne.  Jedni próbowali coś zrobić przez kilkadziesiąt minut, inni chcieli zgłębić sztukę tworzenia ceramiki. Dzieci podczas festynu lepiły „na różne tematy”: niektóre uczyły się robić odciski np. liści, inne tworzyły całkiem udane figurki,  naczynia i inne formy. – Przyszłam tu bo bardzo lubię to zajęcie. W czasie roku szkolnego jeżdżę na zajęcia ceramiki do domu kultury w Obornikach Śl. – powiedziała nam Lena, uczennica klasy piątej miejscowej szkoły, która podczas festynu ulepiła pięknego smoka.

Były też  konkursy zręcznościowe i plastyczne, działały punkty malowania twarzy i doplatania do włosów kolorowych warkoczy.

Przed godz. 15 rozpoczęły się występy estradowe solistów i zespołów muzycznych. Śpiewali: zespół No to Myk, zespół Band `N` Roll , Martyna Marek ze Żmigrodu, stypendystka starosty trzebnickiego – Monika Słomska, Powiatowy Zespół „Etnovo”, Klaudia Adamus” Estera Wrona z Wiszni Małej

Atmosferę jarmarku i folkloru na scenie podtrzymywały dwa zespoły ludowe: Dyszel ze Żmigrodu i Malwy z Kuraszkowa. Te ostatnie, jak wyjaśnił prowadzący imprezę Henryk Bagiński,  przygotowują się do obchodów 50-lecia istnienia; ta rocznica  przypadnie w połowie przyszłego roku. Zespół powstał 20 lipca 1964 r. Wtedy był jednym z wielu działających przy Gminnej Spółdzielni Oborniki Śląskie, a od  roku 1990 pieczę nad nim przejął Obornicki Ośrodek Kultury.

 

Do tej pory dni kultury organizowano wspólnie z ośrodkami kultury poszczególnych dni. Tegoroczny festyn starostwo zorganizowało własnym sumptem. Według wstępnych obliczeń impreza kosztowała ok. 60-70 tys. zł. – To dużo jeśli trzeba wydać takie pieniądze, jednak mniej niż na porównywalnych imprezach organizowanych przez niektóre gminy. Muszę podkreślić, że nasze gwiazdy zgodziły się wystąpić nawet za jedną trzecią kwoty, jaką zarobiłyby za występ gdzieś w Polsce. Są to zwycięzcy ubiegłorocznych prestiżowych konkursów, czyli wokaliści obecnie „na topie” i tylko u nas zgodzili się zaśpiewać tak tanio. Poza tym złożyliśmy wniosek o dofinansowanie z programu Lider, więc mam nadzieję, że kwota ta będzie niższa – powiedział starosta.

Podczas imprezy został rozstrzygnięty konkurs na najpiękniejsze stoisko przygotowane przez stowarzyszenie, sołectwo lub indywidualnych wystawców, pod warunkiem, że nie prowadzą oni działalności komercyjnej. Zgłoszono trzynaście podmiotów. Tym razem gospodarze okazali się mało gościnni i, w pełni wykorzystując atut własnego boiska, a właściwie niedawno postawionej sceno-trybuny, przygotowali potężną wystawę z wyrobami kulinarnymi, sztuką użytkową, wystawą zdjęć, a także prezentacją multimedialną. Zdobyli za nią pierwszą nagrodę, czyli namiot. Jak wyjaśniło jury, nagroda przypadła za: nowatorskie podejście do promowania kobiecych pomysłów, za promocję i grację w tworzeniu.

– Działalność rozpoczęliśmy w marcu br. Spotykamy się przeważnie w gronie kobiet, ale nie odcinamy się od mężczyzn. Szyjemy, robimy zdjęcia, mamy zajęcia z zumby (taniec zainspirowany połączeniem elementów tańców latynoamerykańskich oraz elementów fitness – przyp red.), szyłyśmy wspólnie patchwork, pieczemy chleby. Teraz umawiamy się na szycie woreczków z ziołami.  A generalnie, to rozkręcamy swoją działalność jako Sekcja „Damski Kocioł”, działająca w Stowarzyszeniu Rozwoju Pęgowa. Specjalnie na konkursowe stoisko przygotowały upieczony w domu chleb, smalec, pasztet, ogórki kiszone, różne powidła, m.in. truskawkowo- waniliowe, porzeczkowe, z kiwi– powiedziała Anna Kukacz-Górnikowska. Członkinie sekcji podczas festynu zbierały  datki na uruchomienie kolejnych warsztatów.

Drugie miejsce i torbę zdobyło stowarzyszenie Leśna Oaza z Rościsławic za piękne wyeksponowanie  darów natury. Stowarzyszenie było reprezentowane w Pęgowie  tylko przez dwie osoby: Marzenę Oziminę i jej córkę Polę. –  Dziś rano mąż zbierał kurki i prawdziwki, natomiast jagody  przynieśli wczoraj mieszkańcy wsi – powiedziała nam pani Marzena. Przed festynem zdążyła  upiec placek z jagodami i paszteciki z prawdziwkami. Na stoisku znalazły się także jej suszone grzyby oraz wyroby rękodzielnicze, przygotowane na ubiegłotygodniową imprezę w Rościsławicach

Za”zachowanie tradycji kulinarnych mieszkańców gminy” trzecią nagrodę otrzymało  Partnerstwo Stowarzyszeń Gminy Prusice. – Należą do niego  następujące stowarzyszenia: Siedemnaście Stawów ze Świerzowa, Pozytywnie Zakręceni z Wszemirowa i Kroczynka  z Krościny Małej oraz Gminny Ośrodek Kultury i Sportu – powiedziała nam dyrektorka ośrodka Renata Cybulska. Na stoisku partnerstwa znalazły się:  chleb ze swojskim masłem z czosnkiem i orzechami albo ze smalcem, ciasta z z czerwonej porzeczki, oponki, pizza – jajecznica na kruchym cieście, jak również  nalewki: świerzówka, truskawkowa i orzechówka.Na stoisku były też prace ceramiczne dzieci uczęszczających do ośrodka, a wykonane podczas warsztatów, a także przewodnik  Mariana Radzika „Na szlaku wspomnień” .

Jury wręczyło także dwa wyróżnienia: Stowarzyszenie „Koniczyna” z  Morzęcina Małego zostało uhonorowane za „małą wieś z nieprzeciętnym potencjałem i superpomysłem”. – Na naszym stoisku proponowaliśmy:  pierożki ze szpinakiem, ruskie oraz chłopskie z kapustą, szpinakiem i boczkiem oraz nowość, czyli pasztet z królika, z którym startujemy w wojewódzkim konkursie potraw regionalnych – powiedziała nam Grażyna Mazur, prezes działającego od półtora roku stowarzyszenia . –  Przygotowanie stoiska i potraw zajęło nam ok. czterech godzin. Mamy  praktykę, bo sami przygotowaliśmy już podobne imprezy: majówkę, rozpoczęcie wakacji.

Wyróżnione zostało także stowarzyszenie Uśmiech Dziecka, które ma siedzibę w Trzebnicy.  Na stoisku znalazły się prace uczestników warsztatów zajęciowych

Jury wyróżniło pięć kramów, jednak na uwagę zasłużyło znacznie więcej

 

Na stoisku Kotowic zastaliśmy córkę sołtyski  Barbary Koniecznej. – Mamy chleby pieczone przez moją mamę.  Są kartki ręcznie robione oraz serwetki wykonywane szydełkiem, także produkowane przez mamę oraz biżuteria mojej roboty – powiedziała nam zastępująca rodziców Agnieszka Konieczna.||||||| |

Również Stowarzyszenie Gmin Turystycznych Wzgórz Trzebnickich i Doliny Baryczy zgłosiło swoje stoisko do konkursu. Wprawdzie nie było tam  żadnych specjałów do jedzenia, ale również cieszyło się zainteresowaniem: – Oferujemy materiały promocyjne, czyli mapy, ulotki, foldery, widokówki i nie tylko. Koleżanka prowadzi warsztaty z malowania toreb bawełnianych, a ja poradnictwo w zakresie nordic walking. A dla dzieci mamy kolorowanki związane z każdą z gmin powiatu  – powiedział Mirosław Kłopotowski, którego na stoisku zastaliśmy wraz z Agnieszką Prucnal.

Henryk Nowakowski z  Trzebnicy, oprócz cydru jabłkowego, o którym głośno w prasie, radiu i telewizji,  oferował na swoim stoisku : sok i ocet jabłkowy, powidła: jabłkowe, jabłko z dynią, śliwkowe, gruszkowe, a także nowe produkty – musztardy: jabłkową, gruszkową oraz cyder z chrzanem. – Mam też pasztet z selera, który wprawdzie z cydrem nie ma nic wspólnego, ale go lubię. Spróbowałem na jakiejś tego typu imprezie. Zrobiłem  i mi zasmakował. Pomyślałem: „Co ja będę zachłanny. Podzielę się nim z ludźmi” – powiedział nam pan Henryk.

Truskawkowy Pęgów znany jest już nie tylko w naszym powiecie, ba – nie tylko na Dolnym Śląsku.  Na festynie swoje stoisko rozstawili Ślązacy z… podhalańskim produktem regionalnym: oscypkiem, który oferowali na gorąco z rożna:  – Imprezę znaleźliśmy przypadkiem. W internecie spotkaliśmy plakat z informacją, że na Dolnym Śląsku w Pęgowie jest impreza truskawkowa i że ma charakter regionalny. Stwierdziliśmy, że możemy się tu pokazać, bo oferujemy także produkt regionalny, choć z Tatr. Gdy rozmawialiśmy z panią sołtys, powiedziała nam, że będziemy bardzo mile widziani i zjawiliśmy się. Oscypek pochodzi ze Spytkowic koło Rabki, a my z… Katowic. Ślązacy, którzy udają górali –  Wojtek Mirosłów i Kamil Siedlicki.

Z Trzebnicy przyjechały panie  z Galerii pod Elfami skupiającej rękodzielników z miasta i okolic. Na swoim stoisku wystawiły m.in. witraże, metaloplastykę, biżuterię gotycką, przedmioty użytkowe z drewna:  – Jeździmy po całej Polsce i prezentujemy naszą piękną sztukę – powiedziała  Joanna Walczak-Wesołowska.

„Na szkle haftowane” – tak nazwał ozdobione pięknymi ornamentami butelki twórca ich Ryszard Glegoła, kolekcjoner pisanek  z Wysokiego Kościoła. Jak nam wyjaśnił artysta, technika polega na nanoszeniu gęstej farby igłą. Zdobi nie tylko butelki, ale przede wszystkim jajka wielkanocne. Pisanka trzebnicka o wzorze zaprojektowanym przez p. Ryszarda zdobyła wiele nagród ogólnokrajowych. Jak dotychczas nie udało mu się jej odpowiednio rozreklamować w regionie. Spotkaliśmy go na stoisku OKSiR Wisznia Mała. Drugą część kramu ośrodka zajmowała Ewa Mielniczuk, która z kolei specjalizuje się  w dekupażu (zdobieniu przedmiotów użytkowych poprzez naklejanie wzorów naniesionych na specjalne bibułki – przyp red.) oraz  w wyrobie przedmiotów z  papierowej wikliny.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here