Wielkie otwarcie skansenu 3 sierpnia

476

Przypomnijmy, że na pomysł stworzenia skansenu ze starymi urządzeniami rolniczymi wpadli dwaj mieszkańcy Borówka, malutkiej wsi w gminie Prusice. Czesław Suchacki, sołtys wsi i radny w jednej osobie, razem ze swoim przyjacielem Łukaszem Wójtowiczem zwrócili uwagę na stare, często pordzewiałe narzędzia, które dawniej pomagały rolnikom w polu. – Najzwyczajniej żal nam było, żeby te maszyny się marnowały. Swoim pomysłem zaraziliśmy burmistrza, przy pomocy którego udało nam się zdobyć grunt pod skansen, a potem zaczęliśmy zbierać w okolicy stare sprzęty. Jedni bardzo chętnie ofiarowali nam stare sprzęty, inni widząc, że zależy nam na zakupie  windowali ceny. Po niektóre eksponaty jeździłem z Łukaszem po kilkaset kilometrów w jedną stronę, ale warto było. W prace, począwszy od odchwaszczania terenu, poprzez pomoc w budowie wiaty, „kurnej chaty”, ogrodzenia itd włączyło się wielu mieszkańców. Nawet dzieci pomagały ile tylko mogły, zbierały na przykład patyki – mówi Czesław Suchacki. I tak, po miesiącach ciężkiej pracy budowa skansenu, którą w kilka miesięcy wykonano od podstaw powoli dobiega do końca. Kiedy w ostatni czwartek byliśmy w skansenie, pod wiatą stały już odrestaurowane i odmalowane eksponaty, niektóre nawet z końca XIX wieku. Maszyny ustawiono pod wiatą na drobnych kamieniach i trzeba przyznać, że wyglądają imponująco. Na samym końcu po dachem ustawiono dwie potężne młockarnie. Czesław Suchacki śmieje się, że to właśnie takich używali Kargulowie i Pawlakowie w „Samych Swoich”. Widać, że w przygotowanie eksponatów włożono bardzo dużo czasu i wysiłku. Co najważniejsze, każda maszyna jest w pełni sprawna i mogłaby, oczywiście po przymocowaniu do konia pociągowego, pracować w polu. Na ukończeniu jest również „kurna chata”, wielka sala z dachem, wzorowana na tej z Osolina. Po środku znajduje się palenisko, na którym będzie można przygotowywać potrawy na ogniu dla dużej ilości osób, a wokół zostaną rozstawione ławy. – Właśnie zamykamy dach. Na pewno zdążymy przed wielkim otwarciem – zapewnia Czesław Suchacki. Kiedy sołtys pokazywał nam około godz. 17 postęp prac, chętni do pomocy powoli już się zbierali. Jedna z mieszkanek Borówka jechała myć okna. Sołtys zapewnia, że na 3 sierpnia wszystko będzie zapięte na ostatni guzik. Dokładny plan „wielkiego otwarcia” jeszcze jest przygotowywany. Wiadomo jednak na pewno, że podczas imprezy wystąpią trzy zespoły ludowe: Trzy Dęby z Borówka, Strupinianie i Kapela Dyszel (ze Żmigrodu). Na zaproszenie przyjadą również miłośnicy starych pojazdów. – Planujemy także zlot pojazdów zabytkowych. Ulicami Skokowej przejdzie parada, podobnie jak miało to miejsce w Obornikach Śląskich. Wszystkie narzędzia będzie można pooglądać, przygotujemy poczęstunek. Planujemy również ustawić sztucznego konia, tak aby można było zademonstrować jak i za pomocą czego mocowało się maszyny. Wieczorem planujemy zabawę taneczną, ale chwilę przed nią, będziemy mieli dla wszystkich niespodziankę, to będzie taka podróż w czasie. Mogę tylko zdradzić, że uruchomimy jedną z maszyn, a proszę mi wierzyć, że chociażby dla takiego widoku będzie warto do nas przyjechać – obiecuje Czesław Suchacki.

Po wielkim otwarciu na inicjatorów i wykonawców skansenu będzie czekało jeszcze jedno wielkie wyzwanie. Otóż 6 sierpnia do muzeum przyjedzie komisja z małych projektów z LGD, bo to właśnie z Lokalnej Grupy Działania twórcy skansenu chcą pozyskać pieniądze na dokończenie i zamknięcie projektu. – Przygotujemy pokaz multimedialny, prezentację maszyn. Do tego czasu dokończymy przystanek przy witaczu, żeby wszystko wyglądało stylowo. A mamy o co walczyć. W grę wchodzi 60 tys. zł, za które moglibyśmy „dopieścić” skansen w najmniejszych szczegółach – mówi Czesław Suchacki i dodaje, że wierzy iż wszystko zakończy się pomyślnie, bo może liczyć na ogromną pomoc i zaangażowanie mieszkańców.

1 KOMENTARZ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here