Nasze posesje zmieniają się w bagno, a domy stoją w wodzie

860

Tarnowiec to wieś, położona tuż przy samej Zawoni. Mijając tabliczkę z napisem Zawonia, od razu wjeżdżamy do Tarnowca.Wzdłuż miejscowości biegnie droga powiatowa, przy której po jednej stronie są bezodpływowe rowy. Wydaje się, że różnica poziomów w Tarnowcu jest znaczna i woda z góry powinna bez problemów spływać z lewej strony na prawą, (patrząc od Zawoni).

Mieszkańcy wsi, którzy poprosili nas o interwencję twierdzą, że od czasu kiedy w ich pobliżu powstała nowa  hala, zaczęły się problemy z podtopieniami. Jak mówią, zalewane są domy i po prawej (niższej) i po lewej stronie drogi powiatowej. Mieszkańcy Tarnowca od dwóch lat nie mogą spać spokojnie.

 Źle wybudowano szkołę?

Problemy z zalewaniem domów i działek w Tarnowcu zaczęły się po tym, jak gmina wybudowała nową szkołę, halę sportową i boisko. Moim zdaniem już na etapie projektu, ktoś popełnił błędy – mówi Tadeusz Grad, którego posesja graniczy z terenem szkoły. – Podczas projektowania i budowania hali, nikt nie pomyślał o tym, że teren który wcześniej chłonął wodę, po inwestycji nie będzie tego robił. Po pierwsze, dach hali ma sporą powierzchnię, a nikt nie pomyślał o tym, że po deszczu woda będzie musiała zostać odprowadzona, teren wokół hali został wyłożony betonowymi puzzlami, przez które woda też nie przesiąka, a spływa dalej. Podobnie jest z boiskiem, które również ma dużą powierzchnię, a nie zrobiono z niego żadnego odprowadzenia wody. Kiedy pracownicy wykonywali różne zadania podczas budowy hali, wykopywali jeszcze poniemieckie rury, którymi zdrenowany był teren. Staraliśmy się rozmawiać z budowlańcami, zwrócić im uwagę na to, że przecież po coś były umieszczone, ale nikt ani mnie, ani innych mieszkańców nie chciał słuchać. Za taki stan rzeczy powinien odpowiadać projektant, inwestor i ten, który wydał pozwolenie na to, żeby budynek powstał w takim kształcie.  – mówi Tadeusz Grad.

 Rowy są… ale bezodpływowe

Pierwsze podtopienia zaczęły się dwa lata temu, kiedy zakończono budowę hali. Jak mówi Tadeusz Grad, po każdym deszczu jest taki sam scenariusz. – Kiedy pada, woda nie jest nigdzie odprowadzana, spływa na nasze posesje. Deszczówka, która już spłynie do rowów przy drodze stoi w nich, ponieważ przy szkole i boisku  pozasypywane są rowy. Po pewnym czasie, sytuacja wygląda tak, że nasze posesje są pod wodą, a do naszych domów, do piwnic, przesiąka woda z rowów. A jak mieszkam tu ponad 30 lat, to takie sytuacje się nie zdarzały. Podtopienia są dopiero od czasu kiedy wybudowano halę. Mam filmy i zdjęcia, które pokazują jak boisko i pobliskie tereny wyglądają po ulewach – mówi pan Tadeusz i pokazuje nagrania. Umieścił je nawet w internecie. Wystarczy na portalu youtube wpisać  Zawonia 2013 oraz  Zawonia 2013 d, i  wtedy każdy może zobaczyć, do jak dramatycznych sytuacji dochodzi. Na filmach wyraźnie widać rowy, z których woda się przelewa, zalane działki, a także strażaków, którzy podczas ulew wypompowują wodę. Wyraźnie widać również zalaną płytę boiska, wodę lejącą się z rynny hali gimnastycznej, która nie jest nigdzie odprowadzana. Autor filmu pokazał również, jak po deszczu wygląda jego piwnica, jak zalane są meble, a woda stoi na wysokości kilkudziesięciu centymetrów. Jest również ujęcie boiska, na którym „na oko” stoi kilka centymetrów wody, a opady już ustały i świeci piękne słońce. Kiedy my odwiedziliśmy Zawonię i Tarnowiec, mimo, że od ostatnich opadów minęło już kilka dni, w rowach nadal była woda, a boisko pokryło się zielonym, glonowym nalotem.

To nie jest tak jak mówi nasza  władza, że takie podtopienia to jest wyjątkowa sytuacja, bo takie „wyjątki” zdarzają się u nas po każdym deszczu – podkreśla pan Tadeusz, który  pokazał nam, jak wygląda jego piwnica. Również inni mieszkańcy pokazali, jakie spustoszenie w ich domach wywołała woda. Wszystkie meble ustawione są na kołkach, żeby stały wyżej. Po czerwcowych deszczach zalany został skład opału, piec CO. Mimo iż pan Tadeusz stale wypompowuje wodę, osusza ściany, obawia się, że zaraz zaczną odchodzić płytki. – To jest praca wkoło. U nas byli już chyba strażacy ze wszystkich jednostek. Prosimy ich o pomoc, po bardziej obfitych deszczach. Ja kupiłem sobie pompę, która chodzi praktycznie cały czas podczas opadów. Jak wypompuję wodę, osuszam ściany i po kilku dniach znowu pada to wszystko zaczyna się od początku, a przecież nikt ani mnie, ani sąsiadom nie zwraca pieniędzy ani za straty jakie ponosimy ani chociażby za energię elektryczną. Jeszcze trochę a nasze domy zajmie grzyb, ściany popękają  – co dalej. Już i tak nie możemy praktycznie korzystać z naszych przydomowych działek, na których stoi woda – żali się pan Tadeusz i pokazuje, ile wody stoi na jego i innych działkach. Spod ogromnych ilości deszczówki wystają krzaki porzeczek i drzewa, które w części są już zgniłe, np. u Pawła Jaskota na podwórku jest jedno wielkie bajoro, w którym pływają i mnożą się komary. Pan Paweł  ma małe dziecko, niestety, ze swojej działki korzystać nie może. Z kolei u sąsiadki pana Tadeusza, pani Wioletty Warzecha woda, praktycznie po każdym deszczu, sięga metra w piwnicy. Zdesperowani ludzie pokazali nam swoje piwnice, w niektórych miejscach na wysokości 15-30 cm były jeszcze wilgotne ślady po wodzie.

 Myśleli, że tu jest Sahara

Wszyscy mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy uważają, że są ignorowani przez różne instytucje, do których zwracają się o pomoc, a które ich zdaniem są odpowiedzialne za podtopienia ich domostw. – Odbijamy się od ściany. Najgorsze jest to, że mimo iż się w różnych instytucjach odwołujemy, to nic się nie robi. Nikt nie widzi swoich błędów i nie ponosi konsekwencji. A ewidentnie widać, że to wina źle przeprowadzonej inwestycji przez gminę i niedrożnych rowów przy drodze. A tu ani wójt, ani starostwo nie chce wziąć odpowiedzialności – mówi Tadeusz Grad i dodaje, że ma wrażenie iż osób , które projektowały i wykonywały halę  myślały, że Zawonia i Tarnowiec to Sahara.

Naprawiają, oby jak najszybciej

W poniedziałek 1 lipca odbyło się spotkanie, na które oprócz około mieszkańców przyszli również wójt Zawoni, Robert Borczyk i dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych Sabina Misiak. Mieszkańcy wybrali swoich przedstawicieli, którzy w ich imieniu rozmawiali z wójtem i dyrektor ZDP.

Zgodnie z notatką służbową, którą udostępnił nam wójt, ustalono między innymi, że: „ZDP odtworzy rowy otwarte od posesji nr 25 do dawnego Banku Spółdzielczego; przepust pod drogą zostanie udrożniony i zderenowany, studnia na kolektorze zostanie oczyszczona; po drodze zostaną usunięte wszystkie podłączenia szamb; w Tarnowcu od posesji nr 18 ZDP utworzy otwarte rowy; przy szkole i boisku gmina wykona przepusty pod drogami gminnymi z uwzględnieniem projektów; gmina odprowadzi z sali gimnastycznej wodę opadową, udrożni kolektor na wysokości boiska i przedszkola, na drogach gminnych przy włączeniach do powiatowej powstaną kratki z przykanalikami do rowów; w terenie należy zinwentaryzować i ocenić stan techniczny drenarki pomiędzy posesja nr 6 w Tranowcu a salą gimnastyczną; należy zinwentaryzować i ocenić drenarkę na posesji nr 7 (pole uprawne); na ul. Wiosennej w Zawoni jeden z mieszkańców zgłosił problem przesiąkania wody z rowu, który należy zmeliorować”.

Jak powiedziała nam Sabina Misiak, część prac wymienionych w notatce, które leżały po stronie ZDP jest już wykonywanych. – Postępujemy zgodnie z tym, co zostało zapisane. Obecnie odtwarzamy rowy otwarte. Wykonanie wjazdów na posesje należy do właścicieli poszczególnych działek. Podczas prac sprawdzamy, czy do rowów nie są podłączane szamba. Tam, gdzie zauważymy, że odprowadzano kanalizację, wyślemy do urzędu notatki, a gmina będzie prowadziła dalsze postępowania. Po wykonaniu wszystkich prac, trzeba będzie pilnować rowów i stale je konserwować. W sytuacji, kiedy również gmina wywiąże się ze swoich zobowiązań, więcej podtopień nie powinno już być – zapewnia Sabina Misiak.

Wójt Zawoni, Robert Borczyk, uważa, że podczas projektowania i realizacji budowy hali sportowej i boiska nie popełniono błędów, a zalania okolicznych domów spowodowane są przede wszystkim tym, że rowy przy drodze powiatowej nie mają odpływów i przepustów.

Nie zostawiliśmy mieszkańców samych z problemem. Ustaliliśmy przyczyny podtopień i już je usuwamy – podkreśla Robert Borczyk.

Mieszkańcy czekają na zakończenie prac z wielką niecierpliwością i mają nadzieje, że już więcej nie będą musieli wypompowywać wody z piwnic.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here