Radość śpiewania …radość słuchania

188

Występ był szczególnie ważny dla samej artystki, która w ten sposób kończyła ważny etap swej drogi artystycznej – zdobycie dyplomu Szkoły Wokalno – Aktorskiej w Krakowie. Znamienny był wybór miejsca recitalu – ta sama sala, w której Monika kiedyś, jeszcze jako uczennica szkoły podstawowej, rozpoczynała swą muzyczną przygodę. Nic dziwnego, że wśród słuchaczy sporą część, oprócz rodziny młodej artystki, stanowili jej nauczyciele i osoby pamiętające ją jeszcze z nie tak przecież odległych szkolnych lat.

Ale w piątek usłyszeliśmy piosenkarkę, która już od pierwszego utworu udowodniła, że poza niewątpliwym talentem ma duże umiejętności wokalne i bardzo dobre przygotowanie estradowo – aktorskie. To nie było zwykłe śpiewanie, ale dojrzałe i przemyślane interpretacje wykonywanych utworów. Monika ma mocny, pewny głos, czuje się, że w to co śpiewa wkłada ogromną energię i zaangażowanie, ale czyni to pięknie, swobodnie, z uroczym uśmiechem na ustach.

Repertuar piosenkarki był zróżnicowany (to chyba wymóg koncertu dyplomowego). Było kilka utworów polskich wykonawców – na mnie największe wrażenie wywarła świetna interpretacja pięknej piosenki Katarzyny Groniec „Muenchhausen”(Chętnie uciekamy w baśń/ Fakty drażnią, mądre wnioski nudzą/ Pozostawmy sobie trochę złudzeń). Okazała się także Monika świetną interpretatorką utworów wielkiej amerykańskiej wokalistki, zmarłej w 1996 r. Ewy Cassidy – tu subiektywie wyróżnię mocny, rytmiczny utwór „Take Me To The River”. Warto podkreślić także, piękne, bogate  brzmienie zespołu towarzyszącego dyplomantce.

Atmosfera tego ważnego koncertu była sympatyczna i wręcz rodzinna. Prowadzący spotkanie krakowski aktor Grzegorz Juras zadbał by oprócz informacji o wykonywanych piosenkach były również dedykacje dla osób, którym Monika zawdzięcza możliwość tak pięknego muzycznego startu, poczynając oczywiście od jej rodziców.

Monice należą się duże  brawa, gratulacje (odebrała ich na sali mnóstwo) i życzenia, by jej muzyczna przyszłość, która przecież dopiero się rozpoczyna, była piękną artystyczną przygodą, szczęściem dzielenia się z innym tym co posiada i chce innym przekazać.

I jeszcze jedna refleksja: aula trzebnickiego liceum to miejsce, w którym naprawdę dobrze słucha się muzyki. Przypomnę, że przed wielu laty odbył się w niej recital wielkiego śpiewaka Andrzeja Hiolskiego. I dobrze byłoby gdyby koncert Moniki zapoczątkował cykl występów innych wykonawców i zespołów, szczególnie tych, którzy kiedyś pobierali nauki w murach tej uczelni. słynnych uczniów trzebnickiej szkoły.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here