Spór o wynagrodzenie za rozbudowę przedszkola rozstrzygnie sąd

363

Przypomnijmy, że budowa pawilonu przedszkolnego zgodnie z umową miała zakończyć się 31 maja 2010 r. Ostatecznie termin oddania tej inwestycji dwukrotnie przekładano, a otwarcie przedszkola miało miejsce kilka miesięcy później, w październiku 2010 r. Gmina naliczyła wykonawcy kary umowne  za nieterminowe oddanie budynku do użytku i nie zapłaciła ostatnich faktur. Wykonawca nie zgodził się z decyzją gminnego samorządu. Przedstawił dowody świadczące o tym, że to po stronie inwestora leżały zaniedbania, powodujące niekiedy zastój na budowie. Ten spór opisywaliśmy wówczas na naszych łamach. Okazało się jednak, że strony nie doszły do porozumienia. Firma IB-IR podała gminę Trzebnica do sądu, domagając się zapłaty za wykonaną pracę.

Brak zaangażowania

Jestem pierwszy, który tak ostro się postawił gminie. Teraz inni właściciele firm dzwonią do mnie z prośbą o poradę. Znaleźli się w podobnej sytuacji jak ja, kiedy za wykonaną pracę nie otrzymali pełnego wynagrodzenia. Uważam, że do takich sytuacji dochodzi, dlatego że w budżecie gminy brakuje pieniędzy. Możliwe, że niektórzy urzędnicy nie zdają sobie sprawy z tego, iż działają na niekorzyść gminy, niesumiennie wywiązując się ze swoich obowiązków – bo w pewnym momencie ich postępowanie pociągnie za sobą takie konsekwencje, za które później będą musieli płacić podatnicy – powiedział nam Ryszard Łupiński, prezes zarządu firmy IB-IR. Wykonawca po podpisaniu umowy wszedł na budowę i zaczął realizować rozbudowę przedszkola o kolejny pawilon. Jak podkreśla prezes zarządu, jego pracownikom zależało na tym by jak najszybciej zakończyć zadanie, bo wiadomo, że „czas to pieniądz”. W budynku obok przez cały czas były prowadzone zajęcia dla przedszkolaków.

Mogliśmy liczyć jedynie na pomoc ze strony dyrektorki Haliny Saternus. Inwestor – gmina do całej inwestycji miał, powiedzmy, „olewający” stosunek… Wszelkie opóźnienia wynikają tylko z braku zaangażowania z ich strony. To nie jest moja pierwsza budowa, znam prawo budowlane i przepisy kc dotyczące umów o roboty budowlane, które nakładają obowiązki na inwestora i mam świadomość tego, że bez wzajemnej współpracy nic się nie uda zdziałać. Na budowie często pojawiają się roboty dodatkowe i zamienne, które trzeba konsultować na bieżąco z inwestorem. Kierownik budowy niejednokrotnie informował mnie, że ma problemy z porozumieniem się z gminą. W praktyce wygląda to następująco: kierownik zgłasza do inwestora problem wykonawczy dotyczący robót, czy też rozwiązań projektowych, a gdy on nie reaguje to kierownik wpisuje problem do dziennika budowy. Inwestor musi na ten problem dać odpowiedź natychmiast, przez swojego inspektora nadzoru, bądź przez swojego projektanta. Takie sprawy powinno się załatwiać „od ręki”, a jeśli się przeciągają i nie ma odpowiedzi i wymaganych dokumentów po kilka dni, to zgodnie z prawem budowlanym kierownik budowy możne wstrzymać budowę. Chcąc przyspieszyć ten proces nasz kierownik budowy sam jechał do projektantki i wszystko uzgadniał, bo urzędnicy „nie mieli czasu” na tę budowę. Oczywiście próbowałem interweniować u burmistrza, któremu zgłaszałem, że moi pracownicy mają problem, by na bieżąco wyjaśnić i rozwiązać kwestie techniczne. Burmistrz Marek Długozima kierował mnie do naczelnika Zbigniewa Zarzecznego i tam sprawy leżały miesiącami bez odpowiedzi wyjaśnia Ryszard Łupiński.

Kontaktu z gminą nie było

Prezes zarządu firmy IB-IR dodaje, że urzędnicy przychodzili na budowę tylko wtedy, gdy mieli na to ochotę, a gdy był problem to nie mieli czasu. Nie zdarzyła się taka sytuacja, by na zgłoszenie wykonawcy ktoś z urzędu przyszedł rozwiązać problem. – Co prawda burmistrz chętnie się fotografował z naszym kierownikiem, ale wtedy zbliżał się czas wyborów...

Ryszarda Łupińskiego pytamy o liczbę osób pracujących na budowie. Gdy pisząc poprzedni artykuł rozmawialiśmy ze Zbigniewem Zarzecznym naczelnik tłumaczył nam, że inwestycja nie mogła zostać oddana w terminie, ponieważ wg niego pracowało za mało osób. – Gdyby pan Zarzeczny znał się na budownictwie, to zdawałyby sobie sprawę z tego, że my w przeciwieństwie do niego nie otrzymujemy pieniędzy za „bycie”, tylko za wykonaną pracę. Czy ja miałem przywozić po kilkanaście osób na budowę tylko po to, by pan Zarzeczny przyszedł i ich zobaczył? Mogłem nawet jednego dnia przywieźć kilkudziesięciu pracowników, tylko co oni by robili, skoro nie było frontu robót? Ilość pracowników na budowie zależy od frontu robót: raz jest ich kilku, a raz kilkudziesięciu – mówi Ryszard Łupiński.

Dwie strefy w Trzebnicy?

Pierwsze problemy na budowie Przedszkola nr 2 zaczęły się w zimie, gdy wystąpiły minusowe temperatury. Już wtedy wykonawca poinformował urzędników, że ze względu na niekorzystne warunki pogodowe nie jest możliwe wykonanie wszystkich prac w terminie, bo harmonogram był napięty. Ryszarda Łupiński powiedział nam, że najpierw uzgodnił z burmistrzem, że wystąpi po aneks do umowy o przedłużenie terminu oddania inwestycji, który zostanie podpisany, gdy złoży stosowne pismo. Jednak, gdy wykonawca złożył ten aneks wraz z uzasadnieniem i wysłał go do urzędu, wówczas przyszła odpowiedź odmowna. – Co ciekawe, innym wykonawcom, którzy w tym samym czasie wystąpili z podobnym pismem, przedłużono umowy. Tak było np. z firmą która realizowała budowę basenu. Czyżby Trzebnica w tamtym czasie była podzielona na dwie strefy klimatyczne, tj. tę, w której mieścił się basen i gdzie były mrozy i  naszą, gdzie najwidoczniej świeciło słońce i nie było mrozów? – ironiczne pyta Ryszard Łupiński.

Odpowiedź po czterech miesiącach

W trakcie realizacji inwestycji okazało się, że trzeba wykonać dodatkowe prace. Projekt rozbudowy przedszkola był nieaktualny z obowiązującymi przepisami. Teraz każdy tego typu budynek musi być wyposażony w wewnętrzny monitoring. Wykonawca wyjaśnia, że aby przedszkole mogło zostać oddane do użytku, projekt musiał być zgodny z tymi przepisami. – Napisaliśmy pismo i sporządziliśmy kosztorys naszych prac. Zgodziliśmy się i czekając na odpowiedź zaczęliśmy wykonywać monitoring. A przecież mogliśmy czekać na decyzję i nie wykonywać żadnych prac. Najśmieszniejsze jednak jest to, że na nasze pismo odpowiadali przez… 4 miesiące! W tym czasie niejednokrotnie pytaliśmy o stanowisko gminy, tzn. czy robić ten monitoring, czy też nie. Odpowiedź z ich strony była zawsze taka sama: „poczekajcie, bo się zastanawiamy”. Gdybyśmy byli złośliwi, to zrobilibyśmy to co jest w projekcie, a potem musielibyśmy kuć ściany, żeby zamontować system kamer – dodaje Ryszard Łupiński, prezes zarządu firmy Ib-Ir.

Brak kompletnych dokumentów ze strony gminy

Ryszard Łupiński tłumaczy, że zanim skierował sprawę do sądu, domagając się wypłaty zaległych pieniędzy, próbował załatwić sprawę ugodowo. Bezskutecznie. – Pan Zbigniew Zarzeczny wysłał mi pismo po czterech miesiącach od oddania inwestycji i zaprosił mnie na negocjacje cenowe! Zastanawiam się, jak można odebrać robotę, nie zapłacić wykonawcy i jeszcze potem zapraszać go na negocjacje cenowe?

Ryszard Łupiński dodaje, że gmina nie wywiązywała się ze swoich ustawowych obowiązków, ponieważ nie przekazała w terminie wszystkich dokumentów: – Aktualne pozwolenie na budowę dostałem po 434 dniach od rozpoczęcia zadania, gdy już minął termin oddania inwestycji a dopiero wówczas można było wykonywać roboty z nowego pozwolenia na budowę. W następnej kolejności mogłem ubiegać się w starostwie o pozwolenie na użytkowanie. W umowie, którą sporządziła gmina, a którą podpisaliśmy, jest zapis mówiący o tym, że jeśli gmina nie przekaże nam wszystkich dokumentów w terminie, to za każdy dzień zwłoki należy się kara umowna w określonej wysokości – mówi nasz rozmówca.

Co odpowiada naczelnik?

W związku z tym, że Ryszard Łupiński zarzuca gminie i naczelnikowi wydziału inwestycyjno-technicznego brak zaangażowania w trakcie realizowanej inwestycji, przesłaliśmy pytania z prośbą o komentarz i zajęcie stanowiska. Zbigniewa Zarzecznego poprosiliśmy o ustosunkowanie się do poniższych pytań:

1. Na budowie często dochodzi do zmian w projekcie lub wykonania dodatkowych lub zamiennych robót. Ryszard Łupiński powiedział nam, że kierownik budowy miał niejednokrotnie problemy by rozwiązywać na bieżąco te kwestie. Łupiński twierdzi, że kierownik budowy czekał miesiącami aż udzieli pan gotowego rozwiązania. Czy rzeczywiście dochodziło do takich sytuacji?

„Brak jest  dokumentów potwierdzających tezę częstego dokonywania zmian, bądź wykonywania robót zamiennych. Wykonano dwie roboty dodatkowe (monitoring oraz balustradę zewnętrzną), które wykonawca przyjął do realizacji.  Zważyć należy, iż kierownikiem budowy został ustanowiony w umowie nr 91/2009 z 10.07.2009 roku (i wskazany w zgłoszeniu do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, oraz w dzienniku budowy) Pan Tadeusz Owczarz. Natomiast faktycznie wpisy do dziennika budowy od momentu rozpoczęcia prac budowlanych  dokonywał Pan Aleksander Stroński, ustanowiony takim kierownikiem dopiero w dniu 25.01.2010 r.). Dlatego to raczej Gmina miała utrudniony dostęp do formalnego kierownika budowy, a nie kierownik czekał na decyzje Gminy” – odpowiedział naczelnik.

2. Kiedy ostatni raz rozmawialiśmy o tej inwestycji twierdził pan, że na budowie pracowało zbyt mało osób, dlatego rozbudowy nie można było oddać w przewidzianym terminie. Natomiast Ryszard Łupiński twierdzi, że nie było na budowie frontu robót, w związku z czym nie potrzeba było zatrudniać kilkudziesięciu robotników na budowę. Jakie jest pana zdanie w tej kwestii?

Na to pytanie naczelnik odpowiada: „Generalnym Wykonawcą prac była firma IB-IR i to ona ponosiła odpowiedzialność za właściwą organizację pracy i zorganizowanie sobie „frontu robót”. W początkowym okresie budowy, po przekazaniu placu budowy, pracowało tylko paru pracowników. Ich ilość została zwiększona dopiero zimą kiedy nastały mniej korzystne warunki pogodowe, co o tej porze roku nie jest niczym nadzwyczajnym. Niestety do zimy budowa nie była przygotowana – brak możliwości prowadzenia prac wewnątrz budynku. Pismem TI-2227/129/10 zwróciliśmy uwagę, że stan zatrudnienia i zaawansowania robót nie gwarantuje ich terminowego zakończenia. Pomimo, iż opóźnienie zagrożone było wysoką karą umowną, wykonawca nie podjął żadnych działań organizacyjnych mających na celu przyspieszenie prac”.

3. Firm Ib-Ir nie otrzymała aneksu o przedłużenie oddania inwestycji. Wg Ryszarda Łupińskiego, ze względu na niekorzystne warunki pogodowe oraz napięty termin, rozbudowa nie mogła się zakończyć w pierwotnym terminie. Aneks, mimo wcześniejszej zgody burmistrza, nie został podpisany. Dlaczego? Co było powodem zmiany decyzji?

„Nie mogę potwierdzić, aby Pan Burmistrz cokolwiek, komukolwiek obiecywał w tej sprawie. Wszelkie protokoły, uzgodnienia, aneksy, umowy są dokonywane na piśmie. W naszych zasobach brak jest dokumentu potwierdzającego przesuniecie terminu zakończenia prac. Odnośnie wpisów w dzienniku budowy dotyczących pogody na który powoływał się wykonawca to należy stwierdzić, iż część tych wpisów jest wynikiem manipulacji i dopisywania wersów z wcześniejszą datą już po ich realizacji, co widoczne jest na oryginalnych stronach dziennika budowy w porównaniu do ksero dołączonych przez wykonawcę na potrzeby procesu sądowego, a potwierdzonych za zgodność z oryginałem przez przedstawiciela IB-IR-u, w celu poparcia pewnych tez dowodowych. Podejście firmy do obowiązków umownych obrazuje odbiór prac. Z powodu występujących wad oraz nie zakończenia wszystkich robót, odbiór końcowy odbywał się 3-krotnie.Pierwszy odbiór datowany na dzień 3.09.2010 r rozpoczął czynności odbiorowe i nie zakończył się wynikiem pozytywnym z powodu braku dokumentów formalnych (w tym braku oświadczenia kierownika budowy będącego przedstawicielem wykonawcy) oraz nie wykonaniu jeszcze wszystkich prac. Czynności odbiorowe kontynuowano w dniu 17.09. 2010 roku  licząc na usunięcie w międzyczasie wyspecyfikowanych braków i wad z poprzedniego protokołu. Niestety wykonawca ich nie usunął, dlatego protokół odbioru zakończył się wynikiem negatywnym.W dniu 14.10.2010 roku zgodnie z ówczesnymi przepisami Prawa Budowlanego kontrolę inwestycji przeprowadza Państwowa Inspekcja Pracy, która ze względu na nie zakończenie prac wnosi sprzeciw do zamierzonego użytkowania pomieszczeń poprzez przedstawienie swojego stanowiska.Kolejny odbiór, tym razem z wynikiem pozytywnym odbywa się w dniu 15.11.2010 r chociaż i on obarczony jest jeszcze licznymi  niedociągnięciami.Ogółem opóźnienie w wykonaniu przedmiotu umowy wyniosło 182 dni.”

4. Ryszard Łupiński powiedział nam, że jego firma czekała 4 miesiące aż zdecydują się państwo na to czy wykonać w budynku monitoring. Jak nam wyjaśnił, zamontowanie kamer było konieczne i zgodne z aktualnie obowiązującymi przepisani. Inaczej inwestycja mogłaby nie zostać odebrana. Czy rzeczywiście czekali państwo 4 miesiące by dać wykonawcy odpowiedź? Co było tego powodem?

„Monitoring był robotą dodatkową nie związaną bezpośrednio z umową zasadniczą i nie miał wpływu na odbiór końcowy zadania. Z dostępnych dokumentów nie wynika, aby taka zwłoka miała miejsce” – tłumaczy naczelnik.

5. Ryszard Łupiński powiedział nam, że nie przekazali państwo w terminie wszystkich dokumentów. Aktualne pozwolenie na budowę otrzymali po 434 dniach. Czy to jest prawda?

„W kwestii dokumentów. W złożonej ofercie przetargowej  wykonawca złożył oświadczenie, że: – zapoznał się z dokumentacją projektową i przyjął  ją bez zastrzeżeń, – zapoznał się ze SIWZ, wzorem umowy oraz że przyjmuje je bez zastrzeżeń, zapoznał się z terenem objętym przedmiotem zamówienia. Terminowo przekazano wykonawcy dokumentację projektową, plac budowy oraz pozwolenie na budowę. Powyższe uczyniono bez uwag ze strony wykonawcy.

Pozwolenie nr 1278/10 z datą 2.09.2010 r o którym zapewne mowa w wypowiedzi przedstawiciela IB-IR-u dotyczyło wykonania sieci wodociągowej, hydrantu oraz przyłącza kanalizacyjnego nie kolidującego w jakikolwiek sposób z zadaniem głównym. Można je było wykonać i wykonano niezależnie” – odpowiedział Zbigniew Zarzeczny.

Jaki wyrok w tej sprawie wyda Sąd Okręgowy? O tym będziemy państwa informować.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here