Trafił szóstkę w totka – wygrał ponad 15 mln zł!

995

W naszym powiecie od bardzo dawna żaden temat nie wywołał takiej hecy, podniecenia oraz fali spekulacji. To nic, że cały świat oczy ma skierowane na Księżną Kate, która za chwilę urodzi królewskiego potomka. Powiat trzebnicki ma swoją sensację. O ogromnej wygranej w Żmigrodzie można usłyszeć w sklepie, na poczcie, w kolejce w banku, po prostu wszędzie. Rozmawiają o tym pracownicy mniejszych i większych firm. I wszyscy marzą i dywagują na co przeznaczyli by wygraną.

Nieoficjalna informacja wypłynęła już w niedzielę. Mieszkańcy miasta na początku byli niemal pewni, że to są jakieś żarty rozpuszczone po to, aby zdenerwować wieloletnich klientów kolektur. Poniedziałkowym wczesnym rankiem, jeszcze przed podaniem oficjalnej informacji przez Lotto, zastanawiano się, czy to na pewno o ten Żmigród chodzi, gdyż miejscowości o tej samej nazwie w Polsce jest kilka. Gdy firma Lotto podała na stronie internetowej, że chodzi o Żmigród na Dolnym Śląsku, niedowiarkowie do teraz przecierają oczy ze zdumienia. Tak spektakularne wygrane w Lotto większość osób utożsamiała z dalekimi od rzeczywistości bajkowymi historiami, które nikomu z nas nigdy się nie przytrafią. A jednak ktoś, kto w niedzielę wysłał kupon w Żmigrodzie, z dnia na dzień wszedł w posiadanie niewyobrażalnej sumy. Co więcej zakupiony kupon był w tak zwanym systemie „na chybił trafił” a szczęśliwiec za trzy zakłady zapłacił aż… 9 zł. Teraz wszyscy zastanawiają się kto wygrał tę bajońską sumę?

Pukamy w drzwi kolektury, w której padła wygrana. Oprócz właścicielki, spotykamy przedstawiciela handlowego, który specjalnie z okazji wygranej przyjechał z Wrocławia pomóc paniom prowadzącym loterię. Akurat rozwieszali plakaty z radosną informacją, tablica z wiadomością o wygranej kwocie stała już koło kiosku. Wszyscy ją mijający zwalniali, aby przeczytać wypisaną na niej kwotę wygranej. Przy okazji dowiadujemy się pewnej ciekawostki.

– To jest druga kolektura w Polsce, w której najczęściej padają wygrane. Teraz dodatkowo doszła ta wielka wygrana. Ten wynik, to przede wszystkim ciężka praca tych kobiet, bo ta kolektura jest zawsze otwarta, nawet do późna, gdy są takie kumulacje i możliwości wygranej. Ale jak widać, ciężka praca się opłaca – mówi nam wrocławski przedstawiciel firmy Lotto.

Jak mówi właścicielka kolektury, pani Boczanowska, ludzie od rana pytają, czy ta wygrana padła na pewno w tym miejscu i kto wygrał. Niczego jednak w ten sposób nie można się dowiedzieć.

– My nie mamy takich informacji i się tego nie dowiemy. Dostajemy tylko komputerową wiadomość o wygranych kuponach, które zostały przez nas wysłane – mówi nasza rozmówczyni.

Procedura wygląda tak, że osoba, która wygrała, musi się zgłosić do wrocławskiego oddziału, i to tam otrzyma swoje pieniądze. Jeżeli zechce, może z tym faktem do końca życia pozostać anonimowa. Od pracowników lotto informacja o tym, kto jest właścicielem lub właścicielką takiej wygranej, na pewno nie wypłynie. System jest bardzo restrykcyjnie zabezpieczony. Informacje o danych personalnych wygranego najczęściej wypływają od pracowników banku, do którego taka kwota jest w całości i jednorazowo wpłacana.

Jeśli chodzi o nasze podwórko, wcale pewnym nie jest, że szczęśliwiec, o którym piszemy, jest mieszkańcem Żmigrodu. Równie dobrze mogła to być osoba, która „puściła” kupon będąc przejazdem i pomknęła dalej, nie zdając sobie sprawy z zamieszania, które sprawiła w tej małej mieścinie. Całkiem możliwe jest, że zwycięzca jeszcze nie wie o swojej wygranej. W każdym bądź razie radzimy wszystkim, którzy 20 lipca wzięli udział w losowaniu za pomocą kolektury pani Boczanowskiej, by sprawdzili, czy przypadkiem nie zostali milionerami.

Inne pytanie, które się pojawia przy tej okazji, to sprawa prowizji dla kolektury od przyjęcia zakładu, który zgarnął kilkanaście milionów. Prowizji, która… nie istnieje.

– To nieprawda, że my dostaniemy z tytułu tej wygranej jakiś procent – dementuje plotkę właścicielka. – Ta wygrana jest z punktu widzenia marketingowego bardzo dobra dla tego punktu Lotto, ale to wszystko, bo żadne pieniądze dla kolektury z tego nie idą – dodaje wrocławski przedstawiciel firmy.

Jeśli ktoś nie wierzył, że można wygrać, grając na loterii, to na pewno teraz zmieni zdanie. Tymczasem mieszkańcy Żmigrodu z zaciekawieniem dopytują, kto z dnia na dzień stał się milionerem i bacznie obserwują sąsiadów. Czy się dowiedzą? Nie wiadomo. My szczęśliwcowi gratulujemy i życzymy wspaniałego życia w dobrobycie!

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here