Złote Gody Państwa Wacławskich

100

W imieniu prezydenta medale Jubilatom, w obecności rodziny i znajomych, przekazał burmistrz Obornik Śląskich Sławomir  Błażewski.

Państwo Krystyna i Edward spotkali się dzięki… systemowi nakazowo-rozdzielczemu i odgórnym akcjom organizowanym w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku.

Obydwoje pochodzą ze Wschodu, Pani Krystyna urodziła się w Borysławiu koło Lwowa. Po wojnie wyjechali na ziemie zachodnie. Osiedlili się na gospodarstwie w miejscowości pod Namysłowem w woj. opolskim. Gdy panna Krystyna skończyła szkołę podstawową poszła do liceum pedagogicznego we Wrocławiu. Po jego ukończeniu w 1962 r. dostała nakaz pracy w Szkole Podstawowej w Lubnowie pod Obornikami Śląskimi.

Do Lubnowa kilkanaście lat wcześniej przyjechał z rodzicami Edek Wacławski. Urodził się w Bieszczadach, w Ustrzykach Dolnych. Obawiając się prześladowań ze strony band ukraińskich rodzice przenieśli się w marcu 1947 roku na Dolny Śląsk. Tu otrzymali gospodarstwo rolne. Pan Edward skończył szkołę kolejową i trzy dni po otrzymaniu dyplomu zatrudnił się w kolejowym zakładzie budowy mostów.

Pani Krystyna przypomina sobie, że ich znajomość zaczęła się… po Mszy św. Pan Edward wypatrzył ją w kościele.  – W kościele to ja się tylko przyglądałem. Znajomość rozpoczęła się od… decyzji Związku Młodzieży Wiejskiej – wyjaśnia pan Edward. – Mieliśmy decyzję, żeby położyć nacisk na współpracę z nauczycielami.  W ramach tej akcji zrobiliśmy takie spotkanie w starej szkole w Lubnowie. Gdy spotkanie się rozpoczęło, usłyszeliśmy, że na górze ktoś się tłucze. Trzeba było to sprawdzić. Ostrożnie wszedłem, żeby zobaczyć, kto to tak stuka. Okazało się, że to pani nauczycielka, która nie mając młynka do kawy ciężarkiem na progu tłucze  ziarna kawy. Zaprosiłem więc panią nauczycielkę na spotkanie integracyjne i… zaczęliśmy razem współpracować.

Po roku postanowili współpracę jeszcze bardziej zacieśnić i wzięli ślub. Po niespełna roku urodził się pierwszy syn Andrzej, kilka lat później Joanna, a na końcu Aleksander.

Rodzina początkowo mieszkała w służbowym pokoiku, potem otrzymała mieszkanie w pałacu w Lubnowie, a po kilkunastu latach wybudowali dom w Pęgowie, w którym mieszkają od 1976 roku.

W 1987 r.  p. Krystyna  rozpoczęła pracę w Pęgowie, jako dyrektorka przedszkola. Zakończyła ją w 1999 r., przechodząc  na emeryturę.

Pan Edward zmieniał pracę kilkakrotnie. Najdłużej „na cudzym” pracował w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Obornikach Śl. W latach siedemdziesiątych dorabiał sobie, prowadząc na pół etatu własny zakład ślusarskie. W latach osiemdziesiątych z powodu złego stanu zdrowia poszedł na rentę i… własna firma stała się podstawą utrzymania rodziny.  I tak zostało do tej pory.

Dziś doczekali się siedmiorga wnuków. Najstarsza wnuczka ma 27 lat, najmłodszy pół roku.

Na pytanie, co zrobić, żeby razem w zgodzie przeżyć pół wieku, odpowiadają wspólnie,  że o to trzeba walczyć stale. – Trzeba ciągle ustępować, przebaczać i wiele rzeczy zapominać – powiedziała pani Krystyna. A pan Edward dodaje: – Trzeba iść wspólnie, pamiętać  zawsze o drugim.  Jak się podejmuje jakąś decyzję, to trzeba ją wspólnie przemyśleć, żeby potem nie żałować.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here