Chodnikiem nie przejdziesz, bo stoi na nim kostka

77

Nasi Czytelnicy zwrócili nam uwagę, że gdy np. idą pospacerować deptakiem przy ul. Leśnej albo udając się do siedziby starostwa muszą zejść z chodnika przy ul. 1 Maja, który jest czasowo zajęty. Od kilku tygodni stoją na nim puzzle, którymi zostanie wyłożona przebudowana ulica. Palety z kostką zajmują nie tylko część chodnika, ale także pobliski trawnik. – Musimy iść jezdnią, bo przecież nie przejdziemy po tych paletach. Ciekawe czy ktoś chociaż za to płaci? – mówią nam nasi rozmówcy.

Cóż, jedni mogą powiedzieć, że problemu nie ma, bo przecież zawsze można przejść na drugą stroną chodnika. Jednak trzymanie puzzli na chodniku, to dość dziwny sposób magazynowania materiałów.

Przepisy jasno określają, że za zajęcie pasa drogowego (a w tym przypadku jest nim właśnie chodnik), powinna zostać wpłacona na konto gminy stosowna opłata. Wykonawca zatem powinien zapłacić gminie odpowiednią kwotę za zajmowanie i korzystanie z chodnika i trawników. Zadzwoniliśmy do urzędu, by zapytać czy taka opłata jest pobierana od firmy wykonującej prace modernizacyjne. Okazało się, że żadnej opłaty gmina nie naliczyła, a wykonawca zupełnie za darmo zajmuje fragment chodnika: – Nie zrobiliśmy tego, bo wykonawca wystawiłby dodatkową fakturę za usługi, a musielibyśmy zapłacić więcej – wyjaśnił nam Zbigniew Zarzeczny. Na jakiej podstawie firma mogłaby wystawić fakturę? Przecież startując w przetargu doskonale wiedziała, że drogę należy zrobić z kostki, wiec powinna uwzględnić to, że materiał trzeba gdzieś składować. Czy od początku zakładała, że dostanie od gminy prezent? Naczelnik dodał wprawdzie, że niebawem puzzle powinny zostać usunięte z chodnika, bo będą wykorzystywane przy brukowaniu ulicy. Ale nie umiał powiedzieć ile to czasu jeszcze potrwa? Pewnie kilka najbliższych tygodni.

Zbigniew Zarzeczny dodał również, że przebudowywane ulice (tj. 3 Maja i Wesoła), są na tyle wąskie, że wykonawca nie miał miejsca, by tam trzymać puzzle. Uwaga jest słuszna, ale przecież to nie inwestor, czyli gmina, powinien „martwić” się tym, gdzie firma, która wygrała przetarg będzie przechowywać materiały na budowę? Jeśli w przetargu gmina nie wskazała konkretnego miejsca do magazynowania, to wykonawca startując w konkursie powinien sam takowe znaleźć i zapłacić za ewentualne składowanie materiałów, a te koszty wkalkulować w oferowaną cenę przetargu.

Jak widać w przypadku inwestycji, o której piszemy postąpiono zupełnie inaczej. Firma Gębiak i Mikstacki, która wykonuje przebudowę ulic, nie dość, że takiego płatnego miejsca nie znalazła, to jeszcze otrzymała od gminy Trzebnica „prezent” w postaci zupełnie darmowego miejsca do składowania materiałów.

My zastanawiamy się, dlaczego burmistrz nie nalicza opłaty i tym samym uszczupla budżet gminy. Czy nie zależy mu na otrzymaniu pieniędzy? Pytamy też, czy wszystkie firmy wykonujące prace dla gminy mogą liczyć na takie suweniry? Zastanawiamy się także, na czyj koszt zostaną naprawione trawniki, na których zalegają teraz tony kostki brukowej? Może o to na najbliższej komisji bądź sesji zapytają radni.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here