Zakaz wprowdzania psów do parku

111

Na początku było tak: wszystkie uwagi dotyczące funkcjonowania miejsc zielonych, zawsze dotyczyły Zespołu Pałacowo – Parkowego w Żmigrodzie i terenów do niego przyległych. Żmigrodzianie prosili o uregulowanie sprawy dotyczącej wyprowadzania psów do tego miejsca. Urzędnicy stwierdzili, że zamiast wprowadzania zakazu spacerowania z psem po parku, zostaną umieszczone kubły oraz woreczki służące do sprzątania po swoich zwierzakach. Ostatnio bardzo wiele kontrowersji wzbudziła sprawa zakazu jazdy rowerem po parku (o sprawie szczegółowo pisaliśmy w poprzednich numerach NOWej). Skoro wszystkie kwestie w kompleksie parkowym przy Baryczy zostały uregulowane, uwaga mieszkańców (czy też mieszkańca) skupiła się na parku przy ul. Henryka Sienkiewicza. Park (będący kiedyś cmentarzem), jak do tej pory, pełnił funkcję terenu przechodniego, rekreacyjnego, ludzie przejeżdżają przez niego rowerem, uczniowie w czasie lekcji poszukują wolności, a żmigrodzianie od zawsze przychodzą tam z psami na spacery. Mało tego, oprócz czworonogów, po parku spaceruje spokojnie „nieubity jeszcze na rosół” drób, który „bezstresowo” skubie sobie trawkę. Wiadomo jednak, że każdy swoje zdanie na temat funkcjonowania różnych miejsc użytku publicznego i  może swoje zdanie oficjalnie wyrazić, i tak też uczynił pewien mieszkaniec Żmigrodu.

Szukamy potwierdzenia tej informacji w referacie ochrony środowiska Urzędu Miejskiego w Żmigrodzie.

Rzeczywiście, wpłynęła taka skarga od mieszkańca, któremu nie podoba się to, że psy są wyprowadzane na spacery do tego parku. Zorganizowaliśmy więc ankietę internetową, w której żmigrodzianie mogą wyrazić swoje zdanie na ten temat – mówi nam Wiesław Kras.

Tym sposobem posypały się komentarze, że może by tak ogrodzić drutem kolczastym wszystkie parki w Żmigrodzie, bo nic w nich nie  można robić. Albo może trzeba wprowadzić zakaz wchodzenia ludzi do parku, wtedy tereny na pewno nie będą niszczone. Większość naszych rozmówców zgodnie twierdzi, że wprowadzanie takiego zakazu jest bezsensowne. Rodzi się pytanie, czy skarżącym się na psy mieszkańcom przeszkadzają same zwierzaki, czy to, że są wyprowadzane bez kagańców oraz smyczy, czy bardziej „pozostałości po procesie trawienia”, na które nietrudno się natknąć? Trzeba pamiętać, że pies to nie tylko przyjaciel i domowa maskotka, ale też ekskrementy, które trzeba odpowiednio zutylizować. Sprzątanie po psie to obowiązek.

Pies na uwięzi

Przy okazji dyskusji o psach w naszych parkach, poruszymy kwestię zasad, na jakich czworonóg powinien być wyprowadzany na spacer. Prawo dość szczegółowo reguluje, co właścicielom psów wolno robić, a czego nie. Ustalenie zasad porządku i czystości w naszych miastach należy do zadań gminy. Pytanie tylko, czy to prawo jest egzekwowane oraz jaka jest świadomość mieszkańców na ten temat?

Trudno jest złapać czworonoga na gorącym uczynku i ukarać właściciela za niedotrzymanie obowiązku. A my sami żyjemy „w kulturze”, w której zwrócenie komuś uwagi na obywatelski obowiązek jest źle postrzegane. W żmigrodzkim regulaminie napisano, że właściciele psów są zobowiązani do zarejestrowania zwierzaka w terminie czternastu dni od momentu, kiedy pojawił się on w naszym życiu. Pies musi być wyposażony w obrożę, a psy ras agresywnych także w kaganiec. Do obroży należy przymocować znaczek identyfikacyjny, który jest wydawany przez gminę. Pies na spacery musi być wyprowadzany na smyczy. Możemy go z niej spuścić w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi, ale wtedy pies musi mieć kaganiec. Jeżeli nasz pupil umrze (czy jak to określa regulamin – „padnie”), trzeba powiadomić o tym urząd w terminie do czternastu dni od chwili zgonu psa. Dopóki nie ma miejsca sytuacja, w której zostałoby zagrożone nasze zdrowie czy też zawartość portfela wręczonym mandatem przez zachowanie naszego psa, nikt się nie zastanawia nad tym, czy i kiedy zwierzę należy wyprowadzać na smyczy lub w kagańcu, o sprzątaniu po nim nie wspominając.

– Pół biedy, jak właściciele po psach nie sprzątają. Gorzej ze spuszczaniem psów ze smyczy. Do dzisiaj pamiętam, jak wyszłam z dzieckiem na spacer do tego parku. Synek jadł parówkę. I w pewnej chwili zobaczyłam amstaffa, który leci z wywieszonym jęzorem w naszą stronę. Właściciel ją wołał po imieniu, bo to suczka była, ale nie reagowała. Całe życie mi przed oczami przeleciało. Na szczęście tylko podbiegła do dziecka, powąchała tą parówkę i poleciała dalej. Od tamtej pory zwracam uwagę na to, gdy jakiś pies biega bez smyczy. W końcu prawo jest po to, aby go przestrzegać nie bez powodu – mówi nam w rozmowie młoda żmigrodzianka.

Teraz należy sobie odpowiedzieć na pytanie: ile osób rzeczywiście zna i przestrzega regulaminu obowiązującego w gminach? Gdyby go przestrzegano, psy pewnie nikomu by nie przeszkadzały. „Konia z rzędem” temu, kto widział psa z identyfikatorem przy obroży. Albo mieszkańca, który zwraca uwagę właścicielowi psa, że w nieprawidłowy sposób wyprowadza zwierzaka na spacer. W tej sytuacji tak jak wszędzie, wystarcza odrobina zdrowego rozsądku. I kultury osobistej posiadacza czworonoga.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here