Radni szczegółowo rozliczali burmistrza

570

Blisko 7 godzin obradowali w ostatni czwartek radni. Już po odczytaniu porządku obrad, w imieniu wszystkich radnych Henryk Cymerman złożył wniosek o włączenie do obrad uchwałę, stanowiska rady w sprawie Uczczenia ofiar ludobójstwa, dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i dokonanego przez Ukraińską Powstańczą Armię w latach 1939-1947 na obywatelach polski zamieszkujących tereny województwa wołyńskiego i Małopolski Wschodniej Rzeczypospolitej Polskiej. Jak argumentował radny, stanowisko jest ważne, ponieważ na terenie gminy mieszka bardzo wielu repatriantów ze wschodu, którzy stracili swoich bliskich między innymi podczas krwawej niedzieli.Wszyscy radni zagłosowali za przyjęciem stanowiska.

Uczeń musi mieć wybór

W swoim sprawozdaniu burmistrz mówił między innymi o tym, że Oborniki Śląskie chciałby dołączyć do projektu budowy ścieżek rowerowych (w partnerstwie są między innymi: Prusice, Trzebnica, Żmigród i Milicz), o organizacji Dni Obornik Śląskich, które jego zdaniem były bardzo dobrze przeprowadzone, o spotkaniu z doradcą podatkowym, na którym zdecydowano, że ośrodek kultury sam będzie prowadził inwestycje remontowe, o przystąpieniu do programu ZIT (Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych), o rozmowach w sprawie polepszenia wjazdu do Wrocławia od strony Oborniki Śl., o rozmowach z EWA-Med, w sprawie negocjacji spłaty długu, a także o wręczeniu nagród dla najlepszych uczniów w gminie.

Agnieszka Zakęś zapytała, czy odbyło się zebranie z rodzicami z Rady Rodziców w gimnazjum w Pęgowie. – Rada dostała plik listów od rodziców. Czy odbył pan spotkanie w sprawie naboru?

Burmistrz tłumaczył, że chciał uporządkować kwestie obwodów: – W roku 2011 był spór, pomiędzy mną a rodzicami gimnazjalistów, dotyczący dowozu dzieci do szkół w obwodach – mówił burmistrz i tłumaczył, że w gimnazjum w Pęgowie przyjęto jeszcze raz tyle dzieci, ile było w obwodzie. Jak wyjaśniał, taka migracja uczniów spowoduje zwolnienia nauczycieli w gimnazjum w Obornikach. Jednak rodzice protestowali, ponieważ chcieli, aby ich dzieci chodziły do obornickiej szkoły. – Przez to, że nie będziemy trzymać się obwodów, jak chcieli rodzice, gimnazjum w Obornikach straci 2,5 etatu nauczycielskiego – mówił włodarz, który przyznał iż ustąpił rodzicom. Ryszard Cymerman powiedział, że rozumie, iż burmistrz musi dbać o utrzymanie zatrudnienia, ale rodzice muszą mieć prawo wyboru, lepszej szkoły, a to szkoła ma dbać o swoją reputację.

Radni przyjęli między innymi autopoprawkę do budżetu w związku z tym, że po przetargu, okazało się, że na budowę targowiska potrzeba więcej o 130 tys. zł niż zakładano i zapewniono w budżecie. Kolejne uchwały radni przyjmowali większością głosów.  Nadali między innymi nazwę ulicy Cyprysowej w Urazie, a także przyjęli miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego w Wielkiej Lipie. Radni poprawili również uchwały: w sprawie skargi firmy Savi i utworzenia instytucji kultury (zmiana statutu OOK).

 „Nie” dla ZIT-u

Wiele czasu radni dyskutowali nad uchwałą i tekstem porozumienia ZIT (Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych, w którego skład wchodzą wytypowane gminy z terenu Dolnego Śląska). Już podczas komisji, Tomasz Sołowiej, dyrektor biura Zarządzania Funduszami Europejskimi w Urzędzie Miejskim we Wrocławiu, który jest oborniczaninem wyjaśniał, że jeszcze nie wiadomo dokładnie na co będzie można wykorzystać pieniądze z ZIT-u. Przekonywał on, że uczestnictwo w programie i przystąpienie do porozumienia pozwoli gminie pozyskiwać środki na inwestycje, zaznaczył jednak, że nie wiadomo na jakie. Sławomir Błażewski przekonywał, że wejście do ZIT-u jest dla gminy ogromną szansą na rozwój . Radni jednak nie podzielili tego zdania, ponieważ jak tłumaczyli, kiedy zapoznali się z tekstem porozumienia okazało się, że jeden członek ZIT-u – Wrocław, będzie miał decydujący głos podczas rozdawania pieniędzy, a będzie ich ponad 500 mln zł i będzie mógł zablokować każdy projekt. Wątpliwości radnych budziły również koszty utrzymania struktur ZIT-u, i to że miasto mogłaby nic nie zyskać. Większość radnych głosowała przeciwko porozumieniu.

Radni uznali skargę przedsiębiorcy

Jadwiga Głodowska odczytała opinię rady rewizyjnej w sprawie skargi Jana Żywca, przedsiębiorcy, któremu miasto nie zapłaciło za wykonaną usługę. Jak się okazało, gmina nie wypłaciła kwoty 90 tys. zł, ponieważ, jak tłumaczył burmistrz, nie było prawidłowo wypisanego zlecenia. Błażewski utrzymywał, że nie mając zlecenia, nie ma podstawy do wypłaty pieniędzy. Radni potwierdzili, że brak prawidłowego zlecenia to błąd jeszcze z poprzedniej kadencji, ale urzędnicy przyznali, że prace były zlecone ustnie i są odbiory techniczne. – Musimy liczyć się z ludźmi i przedsiębiorcami, bo jeśli kiedyś będziemy mieli coś pilnego do wykonania, to nasi przedsiębiorcy nie będą chcieli z nami współpracować – mówił Łukasz Budas, a Rozalia Ptasińska dodała, że komisja długo pracowała nad skargą i uznała ją za zasadną. Na sali obecny był również przedsiębiorca, który zaznaczył, że zleceń nie było na kilka zadań, a tylko za jedno gmina nie chce zapłacić. Burmistrz zaproponował przedsiębiorcy, aby skierował sprawę na drogę sądową.

W Piekarach nawet ławki nie ma, to jest skansen

W bardzo emocjonalnym wystąpieniu, Alicja Michalczak, sołtyska Piekar apelowała, żeby urzędnicy znaleźli kilkanaście tysięcy złotych, które jak mówiła miała już obiecane dwa lata temu, na wyrównanie ziemi pod plac zabaw dla dzieci. – Mam już zamówione urządzenia na plac, ale nie mam gdzie ich ustawić. Urządzenia kupiliśmy za pieniądze z funduszu sołeckiego i dotacji z Odnowy Wsi, z której musimy się rozliczyć. U nas nawet nie ma pieniędzy na ławkę, żeby ludzie usiedli – mówiła sołtyska. – Może powinniśmy zacząć starania o zmianę przynależności, przenieść się do innej gminy. Proponuję burmistrzowi, żeby pojechał na wieś w gminie Prusice i zobaczył jak tam wsie wyglądają – krzyczał mężczyzna z sali. Burmistrz tłumaczył, że czeka na kosztorys od pani sołtys i obiecuje, że pieniędzy poszuka. – Kosztorys leżał w gminie od kwietnia, ale chyba zaginął, a burmistrz nie miał czasu, żeby się ze mną spotkać – mówiła sołtys i pokazywała niepodpisany dokument o planowanych inwestycjach, jaki otrzymała od urzędników. Sławomir Błażewski odpowiedział, że sołtysi bardzo często przychodzą do niego z „koncertem życzeń” i monitują ją swoje sprawy. Dyskusję zakończyła Agnieszka Zakęś, która zaapelowała do burmistrza o przygotowanie stosownej uchwały. Radna Agata Zaguła wspomniała o elemencie do urządzenia na placu zabaw w Urazie, o naprawę którego wnioskuje u pracowników urzędu od dwóch lat. Bezskutecznie. Mówiła również o dokumentach, na których nie ma parafek pracowników, ani dat sporządzenia – Czy to wymaga pieniędzy? – pytała radna.

Czy w Kowalach będą wiatraki?

Już po godz. 23 prowadząca obrady udzieliła głosu Markowi Długoszowi, przedstawicielowi mieszkańców Kowal, wioski w której inwestor planuje umieścić farmę wiatrową. Również Henryk Cymerman skierował do burmistrza pytania na jakim etapie jest przygotowanie inwestycji, na którą nie zgadzają się mieszkańcy. Burmistrz wyjaśnił, że przygotowywany jest projekt, który ma zamknąć drogę do tego typu inwestycji na atrakcyjnych terenach. – Zabezpieczmy się we wszystkich lokalizacjach – apelowali radni. Po kilkunastominutowej dyskusji Sławomir Błażewski, zapewnił, że urzędnicy zrobią wszystko, aby takie inwestycje w gminie nie powstawały. Marek Długosz podziękował radnym za interwencję i podjęcie tematu. – Pod koniec kwietnia poszliśmy do burmistrza, żeby się dowiedzieć jak jest realizowana uchwała rady. Okazało się, że przez dwa miesiące nic w tej sprawie nie zostało zrobione. Na ostatniej sesji przedstawiciel inwestora powiedział nam, że badania ma już ukończone, niedługo może mieć już opinię RDOŚ-u. Obawiamy się, że gmina działa za wolno. Burmistrz deklaruje, że też nie chce tej inwestycji, ale dla nas liczą się fakty – podkreślał mieszkaniec Kowal. Na koniec swojego wystąpienia Długosz zwrócił również uwagę na problem rozprzestrzeniania się barszczu Sosnowskiego (rośliny, która w słoneczne dni powoduje poparzenia skóry) i poprosił o podjęcie stosownych działań odpowiednie służby.

 Były wiceburmistrz pyta, burmistrz nie odpowiada

Tuż przed samą północą do głosu dopuszczono byłego wiceburmistrza, Adama Stockiego, który zadał burmistrzowi 7 pytań: – 1. Co będzie z planowaną drogą przy pizzerii obok domu kultury; 2. Czy burmistrz jadąc do Husiatyna (na akcję porządkowania grobów) pojedzie służbowo, czy też weźmie urlop?; 3. Czy Zygmunt H. wpłacił już zasądzone pieniądze?; 4. Dlaczego, z jakiego powodu i w jakiej wysokości burmistrz umorzył  podatki firmie Temco?; 5. Dlaczego nadal nie ma strategii rozwoju oświaty? 6. Czy do wyników budżetu burmistrz wliczył również środki pozyskane przez stowarzyszenia? 7. Jakie konsekwencje burmistrz poniósł za niewprowadzenie do budżetu środków, które wpłynęły na konto gminy? Burmistrz nie miał ochoty odpowiadać na pytania swojego byłego zastępcy: – Nie będę odpowiadał na pytania z sali – skwitował poirytowany Błażewski. Temat umorzenia podjął Łukasz Budas. Burmistrz odpowiedział radnemu, że to jest umorzenie za zeszły rok i uciął dalszą dyskusję.

Jak widać tematów do dyskusji nie brakowało; wreszcie kilka minut przed północą Agnieszka Zakęś zamknęła sesję.

2 KOMENTARZY

  1. Adam Stocki ????? ;-)))))) czy ten pan odpwoedział na pytania zadawane mu przez media w sprawie słynnej sprawy „DENTOSALGATE” ?

  2. Sołtysi przychodzą z koncertem życzeń…. mówi Pan burmistrz… a które z tych życzeń pan spełnił ??? Męczą mnie już te wymijające odpowiedzi pana burmistrza 🙁
    Fakt , chyba watro się przepisać pod inną gminę, bo w Obornikach ani widu ani słychu o konkretnych inwestycjach …

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here