Z wizytą w Strzeszowie

167

NOWa: – Zespół „Start” Strzeszów potrafi wspaniale wygrywać i „pokazowo” przegrywać. Co się dzieje, że w tym samym składzie tak nierówno gracie?

Marek Bociek: – Gdybyśmy wiedzieli, dlaczego nasza gra tak nierówno się układa w poszczególnych spotkaniach, zlikwidowalibyśmy to „wahadełko”. Prawda jest taka, że w sporcie nigdy nic nie wiadomo. Dyspozycja bywa różna w różnych dniach, rywal gra inaczej niż się spodziewamy i wynik bywa nieprzewidywalny. Wygrywa się z lepszymi, a przegrywa ze słabszymi. Tak było u nas w sezonie 2012/13.

 

NOWa: – Znając historię Startu widać wyraźnie jak szybko awansujecie i potem cofacie się. Jak graliście w ostatnich latach?.

Andrzej Moroziuk: – Przed trzema laty startowaliśmy w C klasie. Jeden sezon graliśmy w B i jeden w A klasie. Obecnie gramy w B klasie w II grupie. Ten sezon rozpoczęliśmy dość nieszczęśliwie. Graliśmy ze zmiennym szczęściem. Dopiero wiosną szło nam znacznie lepiej. Jak wynika z tabeli naszej grupy ostatecznie zajęliśmy czwartą lokatę. Na dobrą sprawę nie planowaliśmy awansu, znając nasze możliwości. Choć mogliśmy stanąć na „pudle” w naszej grupie. Ale niefortunny mecz z Kometą Kryniczno pozbawił nas tej szansy.

 

NOWa: – Obserwując wasze mecze już po twarzach można rozpoznać, kto jest ze Strzeszowa. Stąd wnosimy, że nie macie w swym składzie zmian kadrowych. Czy mamy rację?

Andrzej Moroziuk: – Nie mamy wielu zmian w składzie naszej wyjściowej drużyny. Czasem odejdzie jeden lub dwu zawodników lub rozpocznie grać u nas. Ale podstawowy skład zawsze jest ten sam. Przeważnie są to doświadczeni zawodnicy. W składzie mamy zwykle dwóch, trzech do lat dwudziestu. Kilku w wieku poborowym i reszta to doświadczeni gracze. Pytaliście o grę mającą „przechyły”, słabsze i lepsze mecze. Warto powiedzieć, że oprócz kilku młodzieżowców uczących się, to pozostali zawodnicy pracują. Bywają takie mecze, że niektórzy z nich nie mogą w nich uczestniczyć, bo są po nocce lub bywają na zmianie. Stąd składy są organizowane wedle możliwości kadrowych w danym dniu. Choć bywają też inne przyczyny.

 

NOWa: – To w jaki sposób trenujecie, gdy zawodnicy pracują o różnej porze?

Marek Bociek: – My w ogóle nie trenujemy. Prosto „z marszu” przystępujemy do gry. Czasem możemy się spotkać, tylko że nie są to treningi, ale rozgrzewka. Zimą od czasu do czasu spotykaliśmy się w hali, ale to też były spotkania bardziej spontaniczne niż planowane treningi wszystkich zawodników. U nas nikt nikomu nie płaci diet, bo na to nas nie stać. Jesteśmy drużyną w pełni amatorską. Ja osobiście, gdy czas pozwoli, czasem grywam w obornickich oldboyach. Gdy postanowimy grać o awans, wówczas nie obejdzie się bez treningów i odpowiedniego przygotowania na każde z planowanych spotkań. Ale to nasza przyszłość, o której teraz nie możemy mówić, bo takie postanowienie musi podjąć cała drużyna.

 

NOWa: – Demokracja demokracją, ale zarząd ma wizję na lata następne. Jaką?

Marek Bociek: – Nasz zarząd pracuje w następującym składzie: ja przewodniczę klubowi, zastępują mnie Roman Zięba i Mateusz Tryba oraz Andrzej Moroziuk. Na razie na temat dalszej przyszłości nie rozmawiamy. Planujemy spotkanie wszystkich członków klubu przed rozpoczęciem następnego sezonu. Będziemy rozmawiać o wielu różnych sprawach i o przyszłości też.

 

NOWa: – Mieliśmy rozmawiać o podsumowaniu sezonu, a temat wymknął nam się z ustaleń.

Andrzej Moroziuk: – Trudno opisywać każdy mecz. Możemy powiedzieć, że w pierwszym spotkaniu, rozpoczynającym sezon, pokazaliśmy wysoką klasę wygrywając wysoko z drużyną z Ozorowic. Ten sukces nie pomógł nam w budowaniu morale drużyny, a przeciwnie. Następne mecze przegrywaliśmy. Było potrzebne nam znów zwycięstwo. Po trzech przegranych meczach znów zaczęliśmy wygrywać. W klubie mamy zarejestrowanych 24 zawodników. Jak na mecz stawią się wszyscy z podstawowego składu, to „pewność w grze” naszej drużyny jest dobra, ale gdy jest inaczej, to mecz przebiega nie tak jak byśmy chcieli. W sezonie zdobyliśmy 48 punktów, za Krynicznem (z 50 punktami) i przed Rościsławicami (o 7 punktów niżej). Niewiele brakowało, abyśmy byli trzecią drużyną w grupie…

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here