Nie taka znów mała – pętelka wisznieńska

523

Z Trzebnicy ruszamy od razu pod górę ulicą Oleśnicką (nazwa jest trochę myląca, bo to główna trasa w kierunku Długołęki) – tędy prowadzi Międzynarodowy Szlak Rowerowy Bałtyk – Adriatyk. Można pojechać także gruntowymi dróżkami przez Las Bukowy. Przez kilka kilometrów podróżujemy przez urocze pagórki, słusznie nazwane Zaczarowanymi Wzgórzami.

Na siódmym kilometrze zjeżdżamy do Głuchowa Górnego. Po lewej stronie neogotycki kościół Podwyższenia Krzyża Świętego (II poł. XIX w.) Wcześniejsza świątynia była w XVIII w. siedzibą ewangelickiej grupy religijnej pietystów, którzy krzewili idee pierwotnego Kościoła i dbali o edukację warstw najuboższych. Kilka lat temu kościół został odremontowany. Msze św. w niedziele o godz. 10.30, a w dni powszednie o godz. 17. Innym oryginalnym zabytkiem Głuchowa jest śmigło samolotu, wmurowane w ścianę jednego z dawnych budynków folwarcznych. Umieszczona przy nim data – 2 IX 1939 r. – świadczy o tym, że to pamiątka katastrofy niemieckiej maszyny, która dokonując inwazji na Polskę, została uszkodzona i w tym miejscu się rozbiła.

Znowu wspinamy się na wzgórza i zjeżdżamy do kolejnej wioski – Skarszyna – 11 km , który w XVIII i XIX wieku był uzdrowiskiem. Zaraz na pierwszym skrzyżowaniu skręcamy w prawo, w kierunku Wrocławia. Wkrótce przekraczamy granicę powiatu wrocławskiego (gmina Długołęka).

W Godzieszowej -14 km (po prawej stronie drogi) współczesny kościół św. Trójcy – Msze św. w niedziele o godz. 10. Nieco dalej (po lewej) ścieżka rowerowa prowadząca do pięknie odrestaurowanego w 2011 r. parku podworskiego. Oglądać tu można niespotykane drzewa, m.in.: tulipanowiec amerykański, czy cypryśnik błotny. Jest także staw rybny, nad którym spacerują szare gęsi, a w zagródce pozują do zdjęć małe kózki i nieco większe koniki. Godzieszowa to „miejscowość ludzi życzliwych”, a corocznie obchodzonym uroczyście dniem jest Święto Kwitnącego Tulipanowca (w 2013 r. przypadało 9 czerwca).

Dwa kilometry dalej znajduje się Siedlec Trzebnicki. Przy wjeździe (po prawej) stacja Kolei Dolnośląskiej na trasie Trzebnica – Wrocław. Nieco dalej (po lewej), piękna, nowoczesna szkoła, a właściwie zespół szkół, noszący od 2007 r. imię księdza Jana Twardowskiego. W pobliżu zachowany, ale nieremontowany pałac oraz park oraz teren corocznych zawodów jeździeckich. W Siedlcu istnieje możliwość znacznego (o ok. 18 km) skrócenia trasy wycieczki. Można mianowicie skręcić w prawo czerwonym Szlakiem Trzebnickiej Pętli Rowerowej i drogą przez las dotrzeć do Pierwoszowa, a następnie, już asfaltem do drogi rowerowej prowadzącej do Wysokiego Kościoła i dalej „piątką” do Trzebnicy.

Kolejna wieś nosi sympatyczną nazwę Pasikurowice  (18 km) – odnotowana była, podobnie jak większość mijanych  miejscowości już w XIII w. Tu także znajduje się stacja kolejowa, z której odjeżdżają szynobusy do Trzebnicy i Wrocławia. Godny obejrzenia jest kościół poewangelicki z 1839 r. pod wezwaniem św. Józefa Oblubieńca. Wewnątrz m.in. potężna, drewniana figura św. Jadwigi. Niedzielne Msze św. o godz. 9 i 11. Obok kościoła można zobaczyć duży, kamienny krzyż pokutny (w średniowieczu stawiane były jako zadośćuczynienie za dokonaną zbrodnię). Drugi, nieco mniejszy krzyż (też pokutny) znajduje się paręset metrów dalej, po prawej stronie, na podwórzu posesji (oznakowanie na płocie).

Za Pasikurowicami wracamy do powiatu trzebnickiego, wjeżdżamy na teren gminy Wisznia Mała. Droga prowadzi przez las (od Siedlca jest już płasko), a potem przez Cienin, obok nowoczesnego, podwrocławskiego osiedla (do stolicy Dolnego Śląska jest stąd już tylko 7 km). Na 22 kilometrze docieramy do Krzyżanowic. Tu skręcamy w prawo, by po dwóch kolejnych kilometrach pedałowania dotrzeć do Psar. Obok szkoły (dawny dom ludowy z 1870 r.) docieramy do skrzyżowania z ruchliwą bardzo drogą nr 5. Przeprawiamy się na jej drugą stronę i osiągamy drogę rowerową, która doprowadzi nas niemal do Trzebnicy. Kierujemy się nią w prawo. Jeśli dysponujemy czasem, możemy zrobić małą wycieczkę na lotnisko sportowe w Szymanowie (tam i z powrotem ok. 4 km). Można także nie wracać, ale zielonym szlakiem pojechać do Szewc, potem do Strzeszowa i Wiszni Małej (ale to dodatkowych 8 km).

Wygodnie, oddzieleni od drogi samochodowej, podróżujemy trasą, którą przez wiele lat kursowała kolejka wąskotorowa. Na 26 kilometrze docieramy do Kryniczna (przystanek ciuchci w tej wiosce nazywał się Czerńczyce). Znajduje się tutaj jeden z najstarszych kościołów na terenie Ziemi Trzebnickiej. Wg legendy jest fundacją św. Jadwigi i od początku jego patronem był biskup i męczennik św. Stanisław (jego figura stoi przed kościołem). Obecny obiekt pamięta wiek XVI, chociaż potem dokonywano parokrotnie jego przebudowy. Mamy tu więc: gotyk, neogotyk i piękne barokowe wnętrze. Na szczególną uwagę zasługuje kolorowy, wzorzysty strop świątyni. Msze św. w niedziele w godz. 8, 11.30 i 18, w inne dni o godz.18. W Krynicznie jest także piękna , nowoczesna szkoła, wraz z okazałą halą sportową.

Dalsze kilometry spędzamy na ścieżce rowerowej, która prowadzi nieomal z Wrocławia do nieomal Trzebnicy (szkoda, że ciągle nie jest dokończona). Jest to na razie najdłuższy i najwygodniejszy trakt rowerowy w naszym powiecie. Można co prawda trochę ponarzekać, np. na to, że wyłożona jest kamiennymi płytkami, a nie asfaltem, że zużyto na jej wykonanie olbrzymią ilość metalowych barierek (za te pieniądze można byłoby wybudować brakujący odcinek Machnice – Trzebnica), ale stwierdzić trzeba z satysfakcją, że dobrze, że można z takiego „połączenia” korzystać.

Pędzimy więc po owej „magistrali” (ale uwaga na innych rowerzystów!) i na 28 km docieramy do wioski o nazwie wielce optymistycznej – Ligota Piękna. Po prawej stronie, przy drodze do Malina warto odnaleźć współczesną kapliczkę z rzeźba Chrystusa Frasobliwego – dzieło naszego artysty z Kuźniczyska Krzysztofa Lewczaka. Ze spraw bardziej „przyziemnych” trzeba odnotować, że tuż przy szlaku działa i zaprasza Karczma Jasia Wędrowniczka.

Podobny lokal – Restaurację Jasia Wędrowniczka (tym razem po stronie lewej) znajdziemy też parę kilometrów dalej, w stolicy gminy, która chociaż się rozrasta i rozciąga nosi wciąż nazwę Wiszni Małej (29 km). Jest tu także (po lewej) za Urzędem Gminy ośrodek wypoczynku z domkami kempingowymi. W samej Wiszni zaczyna się także ostatni, mocno pagórkowaty odcinek dzisiejszej trasy. Gdy zjedziemy z górki warto skręcić w prawo, w ulicę Parkową by obejrzeć pałacyk z XIX wieku, wśród pięknych, starych buków i platanów, w którym dziś mieści się szkoła podstawowa.

Spod szkoły można wrócić do drogi rowerowej i podążać nią w stronę Trzebnicy, aż do jej kresu.  Polecam jednak dróżkę (od wyjazdu ze szkoły w lewo), którą przecinamy drogę do Pierwoszowa i wytrwale pedałując wspinamy się na górę (ponad 200 m n. p.m.), między domkami Wysokiego Kościoła (38 km). Przed nami neogotycka świątynia Niepokalanego Serca NMP, wzniesiona w 1828 roku (wieża powstała nieco później). Obok duża kaplica cmentarna, także z XIX wieku. Msze św. w wysokogórskim kościele: w niedziele w godz. 8, 12 i 16.45; w inne dni o godz.18.30 (kwiecień – marzec godz. 17). Dotarliśmy bardzo wysoko, więc zapowiada się zjazd. Prowadzi on terenową dróżką, nieco wyboistą, ale za to z pięknymi widokami. Wkrótce docieramy do granic wsi Machnice, tam skręcamy w lewo, już na asfalt i lekko w górę do skrzyżowania z drogą Wrocław – Trzebnica. Tu spotykamy resztki drogi rowerowej, która jednak nagle się urywa…

Nie pozostaje nam nic innego, jak dojechać do Trzebnicy skrajem drogi nr 5. Na szczęście po ostatnim remoncie powstał stosunkowo szeroki pas po prawej stronie, którym, w miarę bezpiecznie,  docieramy najpierw do Będkowa, a potem (po zjechaniu w prawo z głównej drogi wiodącej do Poznania) do celu naszej podróży. Czeka nas jeszcze ostatnie, dość forsowne podejście, ale gdy po prawej stronie ujrzymy zarys małej kapliczki św. Jadwigi (Kapliczne Wzgórze – 242 m n. p.m.), znak to nieomylny, ze zaraz zaczniemy triumfalny (ale ostrożny) zjazd do stolicy Kocich Gór.

A jak trochę odpoczniemy, na rowerki znów wsiądziemy!!!

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here