Co się zdarzyło w Poradni K?

498

„To jest skandal”

„Dnia 4 czerwca udałam się do zakładu opieki zdrowotnej w Trzebnicy, a konkretnie do Poradni K, aby odebrać wyniki badania cytologicznego. Okazało się, iż mój stan zdrowia jest niepokojący i wskazane jest postępowanie według lekarza prowadzącego. Doktor jednak odmówił mi konsultacji, twierdząc iż nie ma czasu mną się zająć, a termin wizyty mam wyznaczony na 18 lipca i powiedział, że dopiero w tym terminie mam się zgłosić. Na moją uwagę, iż mój stan zdrowia się pogorszył, a do tego źle się czuję i proszę o informację, jak mam dalej postępować, odpowiedział, że nic mi nie może pomóc, ponieważ nie ma na to czasu. Próbowałam uzyskać informację od pielęgniarek pracujących w Poradni K, jednak powiedziały mi, że nie wiedzą, co powinnam w tej sytuacji zrobić. Na moje pytanie o adres najbliższej placówki, która może mi udzielić pomocy, pani pielęgniarka odpowiedziała, że nie wie. Na moje uwagi, iż mam w wyniku badania stwierdzony proces zapalny i ewidentne wskazanie do konsultacji lekarskiej, odpowiedziała, że ona tu tylko pracuje i nie może udzielić mi żadnej pomocy. Dano mi wyraźnie do zrozumienia, że dr Banach przyjmuje prywatnie w czwartki po południu w tym samym gabinecie Zakładu Publicznego, koszt wizyty 250 zł (!) i mogę się do niego zgłosić i udzieli mi wtedy wyjaśnień. Jest to skandal!” – pisała do redakcji jedna z Czytelniczek. Pismo wpłynęło w pierwszej połowie czerwca (dane Czytelniczki do wiadomości redakcji).

Zadzwoniliśmy do kobiety, aby dopytać o szczegóły sprawy. – Złożyłam już skargę do dyrekcji szpitala oraz do rzecznika praw pacjenta. Nie można tak tego zostawić – skarżyła się Czytelniczka.

Rzeczywiście, to lekarz prowadzący jest odpowiedzialny za wyznaczenie terminu wizyty pacjentowi, którego prowadzi. Czytelniczka skarży się przede wszystkim na odmowę udzielenia informacji o swoim stanie zdrowia oraz na sugestię ze strony personelu poradni o skorzystaniu z prywatnej praktyki doktora. Pierwszą rzeczą, którą robimy w tej sprawie, jest próba kontaktu z lekarzem, na którego skarży się kobieta. Doktor porozmawiał z nami przez telefon, ale… nie zgodził się na zacytowanie swojej wypowiedzi w artykule. Możemy powiedzieć, że lekarz nie uznaje oskarżeń, które wysuwa wobec niego pacjentka. Poprosiliśmy zatem o komentarz dyrektorkę Zakładu Lecznictwa Ambulatoryjnego Annę Imielską. Na nasze zapytanie o stanowisko ośrodka zdrowia na temat skargi pacjentki, otrzymaliśmy odpowiedź na piśmie. Jaka to odpowiedź? Dyrektorka, powołując się na odpowiednie regulacje prawne, odpowiedziała pisze w następujący sposób:Rzetelna informacja w przedmiotowej sprawie wymagałaby ujawnienia informacji objętych tajemnicą ustawowo chronioną i powodowałaby naruszenie praw pacjenta do zachowania w tajemnicy informacji z nim związanych oraz naruszenie jego dóbr osobistych”.

Tym samym nie uzyskaliśmy od dyrekcji przychodni żadnych informacji i to mimo, że nie pytaliśmy o przebieg choroby, tylko o incydent, którego doświadczyła pacjentka.

Rzecznik uznał skargę

Pomimo tego, że nasza Czytelniczka zwróciła się z prośbą o pomoc do rzecznika praw pacjenta, my także zwracamy się do tej instytucji z zapytaniem, co powinien zrobić pacjent, który znajduje się w sytuacji podobnej do tej, w której znalazła się nasza Czytelniczka.

– Każdy pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej. Podstawowym prawem pacjenta jest właśnie prawo do świadczeń zdrowotnych. Tym samym pacjent ma prawo do natychmiastowego udzielenia świadczenia zdrowotnego, jeśli zagrożone jest jego zdrowie lub życie. Natomiast zgodnie z regulacjami wynikającymi z rozporządzenia ministra zdrowia, świadczenia zdrowotne powinny być udzielane według kolejności, zgodnie z kryteriami medycznymi. Pacjenci, którzy wymagają pilnego udzielenia świadczenia, powinni zostać przyjęci przed pacjentami znajdującymi się w stanie stabilnym, czyli takimi, którzy mogą poczekać chwilę dłużej. Zaznaczę, że to lekarz, a nie osoba rejestrująca pacjentów decyduje o tym, do jakiego przypadku kwalifikuje się pacjent i tym samym decyzja lekarza w tej kwestii rzutuje na termin, w jakim będzie mu udzielone świadczenie. Lekarz decyduje w sposób niezależny, o trybie, formie i metodzie leczenia, gdyż to on z mocy ustawy ponosi odpowiedzialność za skutki leczenia. Z przedstawionego opisu sytuacji wynika, że to właśnie lekarz prowadzący wyznaczył pacjentce termin na 18 lipca br. Pragnę jednak podkreślić, że w przypadku długiego terminu oczekiwania oraz nasilenia się dolegliwości pacjentka ma prawo poinformować lekarza specjalistę lub kierownika poradni specjalistycznej o pogarszającym się stanie zdrowia oraz wnioskować o wyznaczenie wcześniejszego terminu konsultacji. Najlepszą formą byłoby złożenie pisma do kierownika placówki oraz osobisty kontakt umożliwiający zbadanie pacjentki – mówi rzecznik praw pacjenta Krystyna Barbara Kozłowska.

Kilka dni później nasza Czytelniczka poinformowała nas, że rzecznik praw pacjenta uznała skargę za zasadną oraz podjęła kroki „w kierunku „wyciągnięcia konsekwencji od osób odpowiedzialnych.

Trudno jest się dziwić zdenerwowaniu pacjenta, który w sytuacji odczuwania uciążliwych dolegliwości, nie znajduje pomocy w najbardziej kompetentnej do jej udzielania jednostce. Tym bardziej, że wszystkie Zakłady Lecznictwa Ambulatoryjnego są utrzymywane z naszych podatków i wbrew pozorom, usługi medyczne nie są nam udzielane za darmo, bo zakład otrzymuje za nas pieniądze z NFZ. Nie nam oceniać, kto w tym sporze ma rację, a kto nie. Jedno jest pewne – nikt nie zechciałby doświadczyć sytuacji, którą opisała nam nasza Czytelniczka. Tymczasem na ostatniej komisji zdrowia dowiedzieliśmy się, że trzebnicka przychodnia będzie przekształcana w spółkę. Burmistrz i dyrektorka zapewniali, że wyjdzie to na korzyść pacjentom. Problem tylko w tym, że spółka będzie mogła udzielać świadczeń poza NFZ, czyli za pieniądze. Czy zatem nie okaże się, że wkrótce, aby szybko zostać przyjętym do lekarza, będziemy musieli sporo za to zapłacić? O tym, co może nas czekać po przekształceniu przychodni w spółkę, jakie są plusy, a jakie minusy – napiszemy w kolejnym numerze.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here