Maria Leszczyńska – królowa Francji – trzebnicka Marynka

2211

Dziś w tym miejscu znajduje się Centrum Rozwoju Dziecka „Czerwony Balonik”. O miejscu urodzin Marii, którą ojciec w dzieciństwie nazywał Marynką, przypomina witraż z wizerunkiem królowej, umieszczony tam, staraniem Towarzystwa Miłośników Ziemi Trzebnickiej, 10 lat temu, gdy uroczyście obchodziliśmy 300. rocznicę jej urodzin.

Dzieje rodziny Leszczyńskich przebiegały w XVIII wieku bardzo burzliwie. Przypomnijmy, że w 1704 r. Stanisław został po raz pierwszy wybrany królem Polski (przy poparciu szwedzkiego monarchy Karola XII). Jednak wskutek działań koalicji sasko – rosyjskiej musiał wkrótce opuścić tron Rzeczpospolitej i rozpocząć, wraz z rodziną, wieloletnią tułaczkę. Leszczyńscy przebywali kolejno: na Pomorzu, w Szwecji, w Niemczech (Zweibruecken), aż wreszcie osiedli w alzackim Wissenburgu.

Długo żyli w biedzie i zapomnieniu, aż nagle zdarzył się cud. W 1725 r. o rękę młodszej córki –  Marii (starsza – Anna zmarła kilka lat wcześniej) poprosił… poseł króla Francji Ludwika XV. I tak oto los trzebnickiego kopciuszka odmienił się zupełnie.

W hołdzie dla naszej królowej Marynki, od paru lat próbuję przetłumaczyć na język polski powieść francuskiej pisarki Genevive Chauvel „Le don d`aimer” („Dar miłości”). Pierwsze trzy rozdziały drukowałem już w TAK-u, na łamach NOWej. Dziś rozpoczynam prezentację czwartej części tej książki. Jej akcja rozgrywa się w najważniejszym momencie życia Marii, w sierpniu 1725 r., kiedy po zawarciu małżeństwa per procura w strasburskiej katedrze, podróżuje ona przez Francję w kierunku stolicy, na spotkanie swego królewskiego oblubieńca.

 

Genevieve Chauvel

Le don d`aimer

Rozdz. IV (cz.1)

 

Mówiono mi, że Francja jest piękna. Ale w pierwszym dniu mojej podróży kraj nie wywarł na mnie większego znaczenia. Moje serce zatrzymało się w Alzacji, a moja pamięć zgromadziła to, czego nie chciałabym zapomnieć: wspomnienia o tych wszystkich latach życia w ubóstwie, naznaczonych piętnem nieszczęść. Żadna chwała nie mogła mnie pozbawić minionych lat, ponieważ one nauczyły mnie oceniać prawdziwą wartość rzeczy i dostrzegać ich względność. Próbowałam zrozumieć, dlaczego Bóg przeznaczył mnie na tron tak wspaniały, do którego objęcia nie byłam przecież przygotowana. Czego oczekiwał ode mnie na tym dworze, gdzie królowały: rozkosz i zepsucie. Przewidywałam konflikt mej miłości własnej, przeciwnej przepychowi i próżności – to cecha charakterystyczna dla ludzi mego narodu.Słowianie maja krew dumną, która jeśli nie zostanie opanowana, doprowadza ich niekiedy do rzeczy szalonych. Więc co stanie się ze mną, jeśli na nieszczęście nie spodobam się królowi?

Damy z otaczającej mnie świty odbierały mi całkowicie pewność siebie. One miały taką swobodę i lekkość, których im zazdrościłam. Wiedziały jak wyglądać korzystnie i grać swymi wdziękami, ale miałkość ich rozmów szybko mnie nudziła.  Czy to właśnie Ludwik spodziewał się znaleźć we mnie… Trwoga wstrzymywała mi oddech i kryłam się za zasłonką, aby niczego nie słyszeć.

Pod szarym niebem, obciążonym chmurami gotowymi nagle wybuchnąć, świat pogrążony był w smutku. Ulewne deszcze zalewały pola i sady. Zgniłe lato zniszczyło plony. Ale niepomni zwiastunów  biedy, jaka zapowiadała się  na zimę, wieśniacy przybiegali, by powitać mój orszak, machając chorągiewkami  i klękając na skraju drogi zamienionej w bajora. Pozdrawiali mnie, śpiewając pieśni nabożne i wykrzykując:

Nasza niedola

Nasza bieda

Przez to szczęśliwe małżeństwo

Nabiorą wkrótce kolorów

I trudne lata

Przeminą jak dym.

Królowa, która przybywała ze wschodu, stamtąd gdzie wstaje słońce, przynosiła nadzieję także dla nich. Czyż byłam wróżką, albo świętą, aby jednym gestem, czy słowem odmienić ich smutny los? Miałam przy sobie jedynie szkatułkę wypełnioną talarami, którą wręczyła mi w chwili wyjazdu panna de Clermont, mówiąc:

– Król zna waszą hojność i ofiaruje środki na to.

Bez wahania zanurzyłam w niej rękę i rzuciłem wieśniakom garść monet. Starałam się czynić dobro, nawet wtedy gdy nie miałam nic. Jeśli Bóg obsypał mnie bogactwami, czyż nie uczynił tego po to, bym mogła dawać znacznie więcej ? Byłam pewna, że w ten sposób moje życie odnajdzie swój sens i stanie się logiczne.

(koniec cz. I)

1 KOMENTARZ

  1. […]             ” …Minęło dokładnie 310 lat od dnia, w którym, w małym dworku w Polskiej Wsi, leżącej wtedy tuż obok trzebnickiego grodu, urodziła się, z matki Katarzyny de domo Opalińskiej i z ojca Stanisława Leszczyńskiego, ich córka, która 22 lata później została królową Francji – najpotężniejszego państwa ówczesnej Europy i świata. Wydarzenie to miało miejsce dokładnie 23 czerwca 1703 roku, a dworek mieścił się na dzisiejszej ulicy Ogrodowej w Trzebnicy” (pod Wrocławiem). [ http://nowagazeta.pl/2013/07/ps-10436-maria-leszczynska-krolowa-francji-trzebnicka-marynka/%5D […]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here