Gdzie się podziała kultura osobista?!

928

Przykłady braku kultury możemy obserwować na co dzień

Przykład z przychodni. W stosunku do liczby chorych w okresach większej ilości zachorowań, lekarzy było jak dotąd zdecydowanie za mało. Efektem jest ogromna ilość tłoczących się na korytarzach, kaszlących i smarkających ludzi, tych zarejestrowanych, i tych niezarejestrowanych. Dwie panie (niezarejestrowane) czatują pod gabinetem lekarza na pół godziny przed jego przyjściem. „Tylko po receptę.” Tuż przed otwarciem gabinetu zjawia się pani „po skierowanie”. Pani jest zarejestrowana więc – rzecz jasna – ma pierwszeństwo. Niezarejestrowani muszą liczyć na szczęśliwy traf i dobrą wolę lekarza, by wejść do środka. Naraz przybiega kolejna „dama”, także „tylko po receptę”. Futerko, obcasy, krwista szminka… Wygląda na 60 lat: „Och, to ja wejdę z Tobą. Ja tylko po receptę”- oznajmia (oczywiście niezarejestrowana), nie przejmując się kolejką, która tworzyła się w czasie ostatnich 40 minut i nie pytając nikogo o zdanie. Na sprzeciw wyrażony przez młodszą od niej kobietę, od dłuższego czasu wyczekującą w kolejce i sugestię, że powinna stanąć w kolejce, „dama” odpowiada, żeby „gówniara nie podskakiwała”, i że ona i tak wejdzie pierwsza, choćby miała ją siłą odepchnąć. Tłum w ciszy obserwuje… Gdy „dama” znika wewnątrz gabinetu, przez tłum przebiega informacja, że tę panią już znają, że ona tak „za każdym razem”…

Inny przykład… Godzina szczytu. Bus wyładowany po brzegi, brakuje miejsc siedzących, Starsza, przygarbiona kobieta trzęsącymi dłońmi usiłuje utrzymać się w pozycji stojącej podczas jazdy. Tuż obok siedzi rozkraczony młody chłopak, może w wieku liceum, może gimnazjalnym i intensywnie wpatruje się w szybę „nie widząc” staruszki.

I kolejny przypadek. Tak zwany ciucholand, przyjęcie towaru. Przy ladzie gromadzi się tłum polujących na ciuszki kobiet. Sprzedawczyni wyciąga kolejne ubrania prezentując je w górze tak, by każdy mógł dojrzeć, określając jednocześnie ich rozmiar. Jeśli komuś się podoba, wystarczy poprosić i sprzedawczyni podaje klientce do przymierzenia. Przy samej ladzie stoi kobieta, w wieku ok. 60 lat. Ku zgorszeniu wszystkich zebranych, rzuca się na towar, nim sprzedawczyni zdąży pokazać go pozostałym klientom i … odkłada sobie na bok.

Przykłady można by mnożyć… Mężczyźni, zwłaszcza młodzi, zapomnieli, by przytrzymać kobiecie drzwi, przepuścić ją przodem, ustąpić miejsca. Lekarz zapytany, czy przyjmie pacjenta, który gorączkuje od kilku dni, odpowiada: „Dlaczego ja?!”. Gdziekolwiek się nie udać słychać wulgaryzmy, jeśli komuś brak argumentów – obraża daną osobę. Takim ludziom często brak odwagi by występować pod własnym nazwiskiem, gdy wypowiadają się przez internet i kryją się pod pseudonimami, obrażając wszystkich dookoła. Co gorsza, kultura osobista jest wyśmiewana jako staroświecka i niemodna…

Gdzie tkwi geneza?

Psychologia mówi, że człowiek rodzi się z pewnymi predyspozycjami, jednak na jego późniejsze zachowania wpływ mają także inne czynniki, np. środowiskowe (nasza rodzina, miejsce  zamieszkania, otoczenie, znajomi, szkoła) oraz nasza własna świadomość i chęci. Jednym z podstawowych czynników jest właśnie wychowanie w pierwszym i najbliższym nam środowisku – w rodzinie. To, czego nauczą nas rodzice, poprzez przykład oraz wychowanie, ten fundament, który gdy otrzymamy w najmłodszych latach życia, prawdopodobnie będzie w naszym życiu dominował. Od każdej reguły zdarzają się wyjątki. Silniejsze i inteligentniejsze jednostki, nawet nie mając dobrego przykładu w rodzinie, odnajdą go gdzie indziej. Słabe jednostki, pomimo dobrego przykładu w rodzinie, wchodząc w złe towarzystwo przejmą jego zachowania i złe nawyki…

Człowiek rodzi się egoistą. Dopiero kolejne lata życia uczą go życia w grupie, życia w społeczności. Niestety, niektórzy egoistami pozostają do końca życia. I czy powyższe przykłady braku kultury, nie świadczą właśnie o nastawieniu na siebie, na własne korzyści? „Dama” z przychodni chciała uniknąć stania w kolejce, pani z lumpeksu chciała zgarnąć najlepszy towar dla siebie, chłopak z busa chciał dla siebie wygody, lekarz chciał sobie oszczędzić pracy…

Ponoć rok 2013, który teraz przeżywmy, ma być najgorszym, najtrudniejszym dla nas czasem ze względu na wszechobecny kryzys. Mówi się o mającym nadejść głodzie oraz innych – bardziej lub mniej prawdziwych, czekających nas nieszczęściach. Jak się wtedy zachowamy? Czy będziemy zgarniać – byle więcej dla siebie, czy będzie nas stać na to, by dzielić się z innymi? A czy w zwykłych, prozaicznych czynnościach, w dniu jutrzejszym, będzie nas stać na te małe gesty, które sprawią, że ktoś poczuje się wyjątkowy, szanowany, doceniany, ważny…?

1 KOMENTARZ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here