Kłótnia w cieniu wiatraków

763

STOP wiatrakom!

Spotkanie w poniedziałek 10 czerwca przedstawicieli firmy Alpine Green Energia, która zamierza postawić na terenie zachodniej części gminy Zawonia 19 wiatraków o wysokości 100 metrów każdy, z członkami komisji budżetowej Rady Gminy Zawonia oraz mieszkańcami 7 wsi, którzy protestują przeciwko tej lokalizacji, rozpoczęło się od ostrego wystąpienia niejakiego pana Pawlaka, który sam się określił mianem „przyszłego mieszkańca gminy”.

Przybył on do sali widowiskowej Ośrodka Kultury w Zawoni z własnym sprzętem komputerowym i nagłaśniającym i z miejsca w niewybredny sposób zaatakował przedstawicieli niemieckiej spółki wiatrowej. Zarzucił im ukrywanie prawdy o szkodliwym wpływie elektrowni wiatrowych na osoby zbyt blisko mające swoje domostwa. – Lobby wiatrowe wchodzi wam na głowę! Reklamujemy się jako piękna gmina, a chcemy oszpecić krajobraz. Każda farma wiatrowa generuje szkodliwe dźwięki niskiej częstotliwości, w tym infradźwięki, mogące uszkodzić konstrukcję, a nawet zniszczyć cały budynek mieszkalny. Gmina robi ogromny błąd rozmawiając z tymi ludźmi – pokrzykiwał na radnych obywatel Pawlak, oskarżycielsko wznosząc w górę wydruk internetowego raportu nt. szkód powodowanych przez turbiny wiatrowe. Mowa w nim jest m.in. o tym, że ludzie mieszkający w pobliżu ogromnych wiatraków są częściej narażeni na migreny, ataki paniki, choroby serca i inne dolegliwości zdrowotne. Pod tymi kontrowersyjnymi tezami podpisało się kilku naukowców, w tym profesorowie: Adam Janiak, Leszek Pływaczyk, Maria Podolak – Dawidziak, Piotr Ponikowski, Andrzej Żelaźniewicz i Stanisław Staśko, którzy kilka lat temu wystosowali pismo protestacyjne do ówczesnego marszałka województwa dolnośląskiego Marka Łapińskiego przeciwko planom lokalizacji farm wiatrowych w województwie dolnośląskim.

Jednak najważniejszym argumentem przeciwko wiatrakom był w ustach Pawlaka argument finansowy: – Wybudowanie jednej turbiny to koszt 20 lat jej pracy. Tu nie idzie o energię, tu idzie o unijne dopłaty, które próbuje się wyłudzić naszym kosztem!

Chaotyczne, hałaśliwe i zbyt długie wystąpienie wzbudziło irytację przewodniczącego komisji Henryka Adamusa, pełnomocnik Alpine Green Energia Ewy Kowalskiej-Kaczor oraz kilku z zaledwie 25 obecnych na sali mieszkańców, którzy podpisali się na krążących od paru miesięcy listach protestacyjnych. Wezwali oni do zabierania głosu przez inne osoby; padły nawet stwierdzenia, że rzekomy „przyszły mieszkaniec gminy Zawonia” to „nasłany spadochroniarz”, występujący nie w imieniu mieszkańców gminy, lecz lobby antywiatrakowego skupionego wokół portalu internetowego Stopwiatrakom.eu.

Kto badał nasz teren?!

Burzliwa wymiana zdań nabierała coraz większego tempa. Głos zabrali wreszcie protestujący. Mieszkanka Skotnik, pani Urszula, swoje pytania skierowała do autora raportu środowiskowego, Michała Przybycina z firmy EMPEKO. Chciała się dowiedzieć, kto i kiedy badał teren przyszłego parku wiatrowego, i czy przedstawiciele tej firmy odwiedzili którąś z zainteresowanych wsi (Sędzice, Czachowo, Skotniki, Głuchów Dolny, Tarnowiec). – Nikt nie chodził po wsiach, nie było takiej potrzeby. Metoda modelowania hałasu parków wiatrowych nie wymagała badań in situ, na miejscu – wyjaśniał Przybycin, dodając, że wysoka na 100 metrów turbina wiatrowa generuje hałas na poziomie 105 dB (A), który w odległości 340 metrów od niej spada do nieistotnego poziomu 45 dB (A), czyli takiego, jaki panuje w czytelni akademickiej. Aby określić poziom hałasu powodowanego przez przyszłą elektrownię wiatrową wystarczy dokładne odwzorowanie pofałdowanego i częściowo zalesionego terenu oraz użycie pewnych działań matematycznych. Pozytywne wyniki tych badań, jak i zastosowaną metodologię w pełni zaaprobowała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.

Żebym ja słyszał skowronka ładnego o poranku

Sporym echem odbiło się wystąpienie starszego pana, mieszkańca Suchej Wielkiej, którego zebrani tytułowali „profesorem”. Już na wstępie zaznaczył on, że swoje pytania kieruje przede wszystkim pod adresem obecnych na sali radnych, a interesuje go wyłącznie „czynnik ludzki”. – Mam pytanie do radnych. Czy znacie raport Państwowego Zakładu Higieny z 2012 r., który mówi, że wiatraki powinny być stawiane „w odpowiedniej odległości od zabudowań”? Obecne plany zakładają, że wiatraki staną w odległości 400 metrów od pierwszych zabudowań, a powinny stać 2 do 4 kilometrów dalej. Jestem ze wsi i chcę na wsi mieszkać, a nie z wiatrakami w odległości 400 metrów od domu! Piękne tereny, cisza i spokój – to jest alternatywa dla Zawoni, a nie ignorancja radnych i zgoda na coś takiego, jak wiatraki zakłócające działanie telefonii komórkowej i Internetu. Ja chcę, żebym ja słyszał skowronka ładnego o poranku, a nie wiatraki. One mogą stanąć, ale nie w takiej odległości i nie tutaj! – mówił siwowłosy pan, zbierając burzę oklasków. Odpowiedzi na te pytania podjął się Marcin Nowakowski, kierownik projektu Alpine Green Energia. Przypomniał on, że w sprawie ochrony krajobrazu wypowiedzieli się już: wojewódzki konserwator zabytków oraz regionalny dyrektor ochrony środowiska, wydając odpowiednie zgody. – W miejscu budowy farmy wiatrowej nie mamy do czynienia z terenem chronionego krajobrazu, choć Wzgórza Trzebnickie do takiego pasa ochronnego należą – zbijał argumenty chaotycznie padające z sali. Warto jednak odnotować, że zabierający głos chwilę potem specjalista ds. modelowania hałasu przyznał, że „poniżej 2 kilometrów oddziaływanie wiatraków jest znaczne”, a same projektowane 100-metrowe wieże turbin z 50-metrowymi wirnikami stanowić będą „dominantę architektoniczną” całej okolicy.

Referendum nie będzie

Wystąpienie sędziwego mieszkańca Suchej Wielkiej, jak i późniejsze pana Zygmunta, który pytał się radnych, czy gmina jest gotowa na regulowanie roszczeń odszkodowawczych ze względu na spadek wartości gruntów, sprowokowały do zabrania głosu wójta Roberta Borczyka. Z miejsca zapowiedział on, że nie będzie żadnego referendum gminnego w sprawie powstania farmy wiatrowej, a o wszystkim zadecyduje Rada Gminy, głosując na najbliższych sesjach miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego dla tych miejscowości, w których toczy się obecny protest mieszkańców. – Waszego stanowiska nie można ot tak odrzucić. Musimy jednak pamiętać, że dla gminy farma wiatrowa to może być realny dochód w wysokości co najmniej 1,4 mln zł rocznie podatku od nieruchomości. Jest niemal pewne, że inaczej sprawę oceniają mieszkańcy Złotowa czy Czeszowa. Dzisiaj cały powiat trzebnicki protestuje przeciwko wiatrakom. Zyskiem gminy  powinno być zadowolenie państwa tutaj zgromadzonych – mówił pojednawczo wójt, co jednak spotkało się z niezbyt uprzejmą odpowiedzią „profesora” z Suchej Wielkiej, który w imieniu swoim i zebranych stwierdził ni mniej ni więcej „my nie chcemy wiatraków i koniec dyskusji!”

Nic nie potwierdza tych rewelacji!

Dyskusja jednak trwała jeszcze przez jakiś czas. Tym razem do ofensywy przeszli przedstawiciele inwestora. Zygfryd Moś z firmy Pro-Fen Inżynieria Środowiskowa w Kępnie, gdzie powstaje pierwsza farma wiatrowa wybudowana przez Alpine Green Energia w Polsce, metodycznie i sukcesywnie odpierał co rusz padające z sali oskarżenia, zdradzając przy okazji szczegóły techniczne budowy farmy wiatrowej. Przypomniał, że każdy postawiony w gminie Zawonia wiatrak najnowszej konstrukcji wytwarzał będzie od 2 do maksymalnie 5 megawatów ekologicznie czystej energii elektrycznej. Hałas turbiny u jej podstawy wynosił będzie 105 decybeli, podczas gdy np. szum fal Bałtyku w Świnoujściu generuje „hałas” o natężeniu 80 decybeli. Przyznał, że pewną alternatywą dla wiatraków, które staną na gruntach V i VI klasy, mogłyby być ogniwa fotowoltaniczne (baterie słoneczne), tyle tylko, że dla wygenerowania takiej ilości prądu, jaką wytwarza 1 turbina wiatrowa (zajmująca obszar 0,3 ha) trzeba pokryć solarami obszar o powierzchni ok. 6 hektarów!

Omawiając szczegóły budowy wiatraków inż. Moś zauważył, że turbina wraz z wirnikiem będzie miała wysokość ok. 150 metrów. Turbiny będą sterowane zdalnie za pomocą  wiatromierza, a ich śmigła będą myte co najmniej raz w roku, podobnie jak cała wieża. Jedyną stałą aktywnością ludzką w okolicy wiatraków będzie utrzymanie przejezdności dróg dojazdowych i serwisowanie urządzeń. Jeżeli chodzi o budowę wież, powstaną one na 4-metrowych fundamentach ciężkich o powierzchni 6 tys. m sześc. każdy (najgłębszy fundament może sięgać do 7 metrów w głąb ziemi), a w razie wystąpienie niespójności gruntu wykona się tzw. palowanie o głębokości 20–25 metrów, co powinno zapewnić pełną stabilność gruntu, na którym stoi budowla. Po 30 latach działalności wieże zostaną rozebrane, a fundamenty ścięte do głębokości 1,5 metra i zasypane ziemią, a więc przywrócone do użytkowania rolniczego.

Ten potok danych nie uspokoił wzburzonych uczestników zebrania. Pan Dąbrowski stwierdził ni mniej ni więcej, iż „żadne życie w pobliżu wiatraków nie przetrwa”, a pszczoły masowo powymierają, natomiast pani Adamowska pytała „zupełnie poważnie”, czy projektantom znany jest fakt, że „pod wiatrakami psy wyją”. Odpowiadając na te zarzuty, Zygfryd Moś, wspierany przez Michała Przybycina, po raz kolejny sypnął garścią najnowszych danych: – Nic nie potwierdza tych rewelacji o zwierzętach! Pierwsze farmy wiatrowe w Polsce powstały po 2000 roku. Załamanie, czy też wymieranie populacji pszczół obserwujemy od znacznie dłuższego czasu i choć nikt nie wie, jakie są tego przyczyny, „głównym podejrzanym” są nawozy sztuczne. Jeżeli chodzi o ptaki, to średnio ginie jeden duży osobnik (orzeł, czapla) na jedną turbinę rocznie, dwa średnie lub małe osobniki (szpak, wrona) oraz od 1 do 4 nietoperzy.

Spotkanie zakończyło się po ok. 2 godzinach. Jak to zwykle bywa, było dużo hałasu i chaosu w doborze argumentów i wymianie zdań. Przedstawiciele Alpine Green Energia, na czele z obecnym na sali prezesem Horstem Trauntschnigiem, zapowiedzieli, że w najbliższym czasie zorganizują serię zebrań wiejskich „w zbuntowanych miejscowościach”. Czy da to oczekiwany przez nich rezultat – zobaczymy. Wiele jednak o nastawieniu protestujących mówi zdanie, które padło dosłownie na koniec spotkania: „Nasze zdrowie jest bezcenne! Nie i koniec!”

17 KOMENTARZY

  1. Przepraszam kto „popełnił” ten artykuł?
    Widze ze ludzie (mieszkańcy gminy)którzy działali w imię tych których nie zaproszono na spotkanie (czytaj. mieszkańców którzy nic nie wiedzieli o tym ze spotkanie sie odbędzie ba nie wiedzieli nic o farmie wiatrowej) zostali w tym artykule OŚMIESZENI.
    Cieszy to że sa tacy ludzie jak ten ze zdjęcia (cyt.nijaki gość i to jeszcze przyszły mieszkaniec) którzy maja ochotę na to aby ludziom nie robiono wody z mózgu.
    Nic nie pisze sie o sołtysach z gminy którzy walczą o spokój i zdrowie mieszkańców a co przekłada sie na ich majątki.
    Chaos był wtedy kiedy okazało sie ze inwestorowi są nie na są rekę pytania mieszkańców i ich przygotowanie merytoryczne. I szczęscie w nieszczęsciu że przyszło mało osób bo pytanie były konkretne i druzgoczące inwestora, jego podejscia do mieszkańców etc.
    nijakiego gościa usiłowano uciszać a jeden z członków z ramienia inwestora na oczach wójta gminy i rady oraz zgromadzonych proponował protestującej „dogadanie sie”. są swiadkowie… zastanawia mnie fakt dlaczego w tym „popełnionym” artykule nie ma o tym wzmianki. raporty na których opierali się mieszkańcy sa raportami z ostatnich 20 lat badań. I to one w tej chwili kreują w Państwach „cywilizowanych” normy prawne. W Polsce jak wiadomo takich przepisów nie ma. a ten nijaki gość (przyszły mieszkaniec) mówiąc o ekologii w prosty sposób podważył sens ekologi farm wiatrowych. (wystarczy czytać artykuły i raporty z całego świata) i wskazał dokładnie kto i jak na tym zarabia. tylko tego juz z kontekstu artykułu nie zobaczymy. w końcu artykuł jest bezstronny? prawda? gazeto? tak wygląda ekologia wg. inwestora
    cyt. goscia: wybudowanie jednej wieży to wydatek energii (surowców, etc) tyle ile wiatrak odda energii po 20 latach. inwestor za to dostaje subwencje od UE na kazda wierzę i to jest zarobek inwestora i to nijak ma sie do ekologii.
    Ciekawe jestem dlaczego piszący równiez nie zawarł informacji iz nie ma nigdzie mówione i pisane o tzw. funduszu rekultywacyjnym. o tym milczą wszyscy a zapłacą mieszkańcy gminy.

    Inwestor i gmina doznali niejakiego szoku kiedy okazało sie że na spotkanie w poniedziałek o 14.40 jak sie później okazało 14.00 przyszli jednak jacyś „nijacy” mieszkańcy.
    Ciekawy jest fakt że nic w artykule nie ma o tym jak mieszkańcy gminy ZAWONIA którym otworzono oczy na problem który ich „dotyka” zebrali się w sile i zorganizowali zbiórkę podpisów które trafiły juz na ręce Wójta. Ciekawe jest to ze 99% niezadowolenia wyraziły wszystkie wsie w gminie.

    Ale najlepiej jest inwestorowi osmieszyć ludzi przy czym „wtóruje” mu Gazeta z Trzebnicy.
    To o czym piszę ten „dziennikarz” a raczej to co popełnił nie ma sie nijak do rzeczywistości.
    Osmieszanie Pana Profesora z Suchej Małej (kolejny bład) który w wykształcenia nim faktycznie jest to ro równiez efekt mizernej wiedzy piszącego.
    Z tego co mi wiadomo i jestem tego pewien portal STOPWIATRAKOM.EU nigdy nie wysyłał, nie wysyła podstawionych osób. co w tym artykule usiłuje sie dowodzić. rozumiem że Pan „dziennikarz” jest bezstronny a to co „popełnił” czyt. artykuł to jakaś kaczka dziennikarska.

    cieszę sie że ludzie pokazali w gminie jak walcza o swój majątek i zdrowie. nie poddawajcie się!!!!!! GMINA ZAWONIA WALCZY!!!!!!! a dokładnie to jej mieszkańcy i przyszli wyborcy!!!!!

  2. Jestem mieszkanką gminy i z tego co opowiadał mi jeden z sołtysów ten mężczyzna ze zdjęcia o którym tak niepochlebnie wyraża się piszący zaprezentował za pomocą m.in komputera bardzo ciekawy reportaż który dał wiele do myslenia zgromadzonym. z drugiej strony jestem zaniepokojona faktem że na spotkania tak ważne dla mieszkańców trzeba dowiadywać się droga pantoflową.
    Po trzecie jeżeli piszący ten artykuł potrafi w sposób kulturalny zaprezentować drugą stronę medalu czyli. z imienia i nazwiska oraz jaki podmiot reprezentują a naszych mieszkańców traktuje obcesowo wręcz prześmiewczo i nie potrafiąc zpamiętać kto skąd jest albo jaki ma imię to nagłówek powinnien brzmieć raczej jak „artykuł sponsorowany”.

    jestem również oburzona faktem iż gmina nie informowała mieszkańców dostatecznie dobrze o tym co się w gminie ma dziać.
    pozdrawiam mieszkańców

  3. Sprawa farmy wiatrowej jest już parę lat maglowana w gminie Zawonia.
    Jednak większość mieszkańców niczego nie widzi prócz własnego nosa.
    \Ojej kto nas informował o tym…\ śmiać mi się chce z takich ignorantów.
    Jestem mieszkańcem Sędzic i trzymam kciuki za tą inwestycją.
    To dochody dla gminy i postęp, a nie palenie w piecach drewna z wyciętych drzew.
    Wszyscy przeciwnicy chętnie używają siekier i maja kominki w swoich domkach 🙂
    Chciałbym aby zrobiono listę osób za i przeciw tej inwestycji.
    Ci co są za powinni mieć wodę za darmo, internet za darmo i podatek od nieruchomości na poziomie 10%.
    Reszta niech płaci za emisję CO2 i legitymuje się asygnatą za drewno co posiada na swoim podwórku.
    Zobaczymy kto jest ekologiczny!

    • don chichot…..ha ha ha… dochody dla gminy? jak czytam takich nieoczytanych typów to mi sie śmiać chce…
      O jakich dochodach mówisz? ha ha ha…
      wodę za darmo? internet za darmo? zakupy w Biedronce za darmo? może paliwo za darmo?

      może za darmo poczytaj książki to będziesz wiedział że za darmo dawno umarło a gmina ma więcej do stracenia. Chyba że poletko pod wiatraczek sie wynajeło… no to wtedy za darmo będziesz miał tam wiatraczek. poczytaj umowy poedukuj się na forach,książkach, raportach a zrozumiesz ile ma gmina do stracenia. ba… mieszkańcy… spadki wartości nieruchomości to średnio 52%…
      a śledze ten temat bo chce w gminie Zawonia kupić działkę… poczekamy zobaczymy… ja na pewno w tym miejscu bym mieszkać jednak nie chciał gdyby tam zalesili wiatrakami ten poletka…

  4. Nie wiem kim jest autor tego artykułu (niejaki Zdobylak (?)). Jednak relacjonując wydarzenia w tak prymitywnie stronniczy sposób z pewnością nie ma prawa mienić się dziennikarzem.

  5. Osobiście nie rozmawiałem z Panem Zdobylakiem. Ale mam wielkie uszy i słyszałem jego wywiad z mieszkanką gminy Zawonia. Jest to człowiek wyjątkowo obiektywny i wykonuje swoją pracę rzetelnie. Atak na dziennikarzy to ostatnie stadium destrukcji demokracji. Każdy dziennikarz
    jest suwerenem jak niezawisłe sądy. Jak jest inaczej to mamy totalitaryzm!

  6. Acha jeszcze jedno, osobiście chciałbym mieć taki wiatrak koło swojego domu!!!
    Dlaczego? Bo nie chcę mieć obcych sąsiadów za płotem, co im kosa spalinowa przeszkadza.

  7. czytam i czytam i oczom nie wierzę…
    atak na dziennikarzy? żart?!? po tym artykule co tu ktos skrobnął muszę stwierdzić że dziennikarstwo upadło na pysk… to nie jest nawet dziennikarstwo… to w prymitywnie opisana relacja.
    don kichot w Polsce nie ma czegos takiego jak niezawisłe sądy.
    dziennikarstwo w tym np. TVN24 to równiez pomyłka. jest tak niezawisłe ze nawet nie opisali jak grupa ITI potraktowała tysiące swoich klientów..vide telewizja N.. Jezeli sadzisz że dziennikarstwo jest niezawisłe to życze udanego dnia .

  8. ” to w prymitywnie opisana relacja”…… to jakaś przesada.
    Redaktor opisał sytuację obiektywnie i rzeczowo. Nie poddał się ciśnieniu stron sporu i pisał prawdę. Myślę że dzisiaj bardzo ważna jest powściągliwość i odpowiedzialność dziennikarzy.
    Mam nadzieję że tak będzie w Nowa Gazeta.pl
    Co do tematu sporu o wiatraki to wydaje mi się że cofamy się w rozwoju.
    Większość miejscowości dawno temu posiadała wiatraki mielące zboże.
    Dzisiaj nie ma po nich ani śladu a budowa nowoczesnych innych jest panicznie oprotestowywana. Pamiętam jak kiedyś mówiono że telewizor szkodzi i trzeba go było na noc przykrywać płótnem i wyłączać z sieci bo piorun uderzy. Podobna sytuacja z przekaźnikami GSM bo wodę napromieniują i będzie niedobra (akcja w Niedarach 🙂 Problem zawsze polega na niewiedzy i domniemanych prawdach z internetu. To tak jak z”miłością „w internecie wiemy jaka jest to „miłość”

    • Szanowni Państwo.
      lada moment zapewne gmina podejmie decyzje na temat tej inwestycji.
      Osobiście podpisałam się pd listą przeciwko tej inwestycji zbieranymi przez sołtysów wsi . Teraz na pewno będę śledziła fakt w gminie i wyraże swój sprzeciw. Przy okazji zobacze kto jak głosuje z radnych.

      Jeżeli gmina która nie ma przemysłu cięzkiego czy jakiegokolwiek przemysłu a aspiruje jako gmina turystyczna z niepodważalnymi walorami przyrodniczymi i krajobrazowymi to chyba coś tu jest pomieszane. Obok mnie buduje się sąsiad który kupił działkę budowlaną własnie z powyższych argumentów. Nie przytoczę słów jakie poszły pod adresem pomysłodawcy tej inwestycji a i podpisy złożyła cała rodzina.

      Co do samego tekstu artykułu to nie będe komentowała czegoś lub kogoś kto zasób słów zdobył na lekturze Krzyżaków i ma aspiracje do nagrody Pulitzera.

      a i jeszcze do przedmówcy.
      Jeżeli Pan sądzi że ZAMEK w spodniach to to samo co ZAMEK w drzwiach to mężczyźni na tej planecie sięgnęli dna.
      Jeżeli porównuje Wać Pan budowle z kamienia z łopatami z drewna lub płótna które niosły społeczeństwu lokalnemu same plusy z czymś co ma 200m wysokości z łopatami po 120 m które burzą krajobraz gminy, niszczą zdrowie i stoją 500m od domu i jest ich 27 czy więcej i które nabijają kieszenie wyłacznie inwestorowi to nie mam już więcej pytań
      Wiedza z internetu to właśnie rozwój, szybkośc informacji i jej dostępność. Tylko szanowny Panie gdyby Pan tak korzystał z tej skarbnicy wiedzy jak mój mąż czy moje nastoletnie dzieci to zapewne wyściubił by Pan nos z poza swojej posesji i zobaczył że świat to ludzie a nie fora internetowe.
      Rozwój dla gminy to ludzie i to w większości napływowi (naszą szansą jest Wrocław). Pan przeczyta w raporcie o gminie Zawonia iż w naszej gminie rodzi się co raz mniej dzieci.
      Takie inwestycje burzą nie tylko to co gmina ma najcenniejszego i czym może sie pochwalić czyli pasmo gór kocich,lasy cisza, piekne tereny rekraacyjne ale również blokują rozwój.
      Rozwój naszej gminy to ludzie.
      Inwestycja w społeczeństwo lokalne i napływowe.
      Czytałam ostani artykuł na temat plusów i minusów gminy Zawonia. Przerażające że gmina wie jakie są plusy i jakie ma minusy a dalej brnie w jakieś ślepe tunele chorych inwestycji akurat w takiej gminie jak nasza… CO jest tam z Wami?

  9. No cóż każdy niech zostanie przy swoim. Ja jestem za tą inwestycją. Mieszkam tutaj od urodzenia i w niczym mi taka inwestycja nie przeszkadza. Co innego ci co kupili sobie „działeczki” wszystko zaplanowali sobie i poukładali. Pracują gdzieś daleko w fajnej pracy a tutaj mają swoją odskocznię do raju. Nic ich nie interesuje bo są niezależni i stać ich na wszystko. Oczywiście Gmina Zawonia niech sobie radzi, podnosi podatki i co dalej?
    Zero możliwości, kompletna pustka finansowa, a woda się kończy w wodociągach. Pamiętam lata gdzie woda w kranie była doskonałej jakości. Dzisiaj nowi osadnicy przybywają i od razu montują stację uzdatniania wody, ciekawe dlaczego? Kiedyś nas dopadnie 20sty stopień zasilania i zobaczymy ile są warte nasze telewizory, internet, uzdatniacze wody, kotły na ekogroszek 🙂 . Osobiście pamiętam takie czasy jak w latach „70tych wyłączano prąd na 2-6godz wieczorem. Wtedy to trzeba było rano sobie sieczki naciąć więcej i po sprawie. Dzisiaj to odpalimy agregaty z castoramy i będzie pięknie haha.

  10. Jeszcze jedna sprawa. Inwestycja z wiatrakami prowadzona jest zgodnie z prawem i europejskimi normami. Wszelkie formalne sprawy są prowadzone prawidłowo i jeżeli mimo tego nie dojdzie do budowy, to jako mieszkańcy będziemy mieć duże kłopoty. Dosłownie każdy zostanie obciążony finansowo. Firma będzie się ubiegać o odszkodowanie a to doprowadzi do zawalenia się budżetu gminy na parę lat, i zarząd komisaryczny. Mam nadzieję że radni są świadomi tego, co może się stać.

    • herezje piszesz Panie don kichot. Przestań Pan bo z każdą wypowiedzią tylko się pogrążasz….
      Firma i odszkodowania..??? HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA….
      Boże…. HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA…. Skąd Ty się człowieku urwałeś?

      Widać że pojęcie na ten temat masz tak znikome że aż płakac sie chce… a raczej śmiać HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA….
      Taka firemka nie ma ŻADNYCH PRAW do ODSZKODOWANIA…. od gminy,mieszkańców..od nikogo…

      Co gorsza nie masz pojecia jakie są prawa w UE. To co się dzieje w Polsce to jest dopiero bezprawie. W POLSCE NIE MA USTAWY MÓWIĄCEJ O NP. MINIMALNEJ ODLEGŁOŚCI INWESTYCJI OD ZABUDOWAŃ MIESZKALNYVH w UE nikt nie postawi 3 MW wiatraka 500m od domu… Nie mówię już o farmie wiatrowej która minimum stać musi 5000m a w przypadku 5 MW 8000m-15000m nie trollluj tutaj.
      W gminie Zawonia jeżeli obowiązywało by prawo UE to inwestor jakikolwiek wiedziałby że jakakolwiek inwestycja w wiatraki jest niezgodna z prawem.
      W UE nawet nie podjęto by rozmów z inwestorem jeżeli wiatraki nie miały by zachowanej minimalnej odległości a gdy jeszcze niszczyły by krajobraz który jest w danym np. landzie wartością nieocenioną.

      W Polsce dla takich firemek jest Eldorado bo przepisów nie ma… i zatruwają ludziom życie…. idź się poucz i poczytaj… nic nie wnosisz w te rozmowy nie masz żadnych argumentów… Piszesz jakieś herezje…. nie masz podstawowej wiedzy na ten temat……. wprowadzasz ludzi w bład….
      Nawet nie chce mi sie już Panu szanownemu tłumaczyć nic wiecej…. szkoda czasu…. ależ się uśmiałem…… Boże…uciekam stąd bo mnie sciągnie do swojego poziomu…
      wiatraki mielące niegdyś ziarno porównuje do farmy wiatrowej… jakieś odszkodowania wymyśla… widzisz i nie grzmisz… Boże….

  11. Zgodnie z prawem budowlanym, każdy kto spełnia wymogi i nie narusza prawa ma prawo do inwestycji. Jeżeli odmawia mu się tego to może żądać odszkodowania. Wszyscy deweloperzy o tym wiedzą a tym bardziej firmy budujące 200metrowe wiatraki. Osobiście proszę o mniej histerii w wypowiedziach i argumenty.

  12. Inwestor czerpie ogromne pieniądze uzyskiwane głównie z dotacji, ponieważ energia wiatrowa jest nieefektywna i najdroższa w uzyskiwaniu ( Firma Vattenfall w swoim raporcie z 2006 r.). Na Dolnym Śląsku warunki wietrzne są o wiele gorsze niż np. na Pomorzu, jednak tak naprawdę nie chodzi o efektywność (wiatrak wytwarza ułamek podawanej mocy, ponieważ często po prostu nie wieje lub wieje za słabo). Tak naprawdę to my wszyscy będziemy utrzymać poprzez podatki p. Horsta jego firmę i wiele podobnych. Szkodliwość na zdrowie, życie i komfort ludzi jest oczywisty. Syndrom turbiny wiatrowej, infradźwięki, hałas, efekt stroboskopowy (źródeł jest bardzo wiele w internecie). Niestety lobby wiatrakowe dysponuje ogromnymi środkami finansowymi, co pozwala mu kształtować swiatopogląd min. poprzez artykuły w prasie. Zachęcam bardzo do samodzielnego szukania i czytania (internet jest pełen źródeł). Naprzeciw ogromnemu kapitałowi stają sami mieszkańcy, którzy chcą normalnie żyć bez znoszenia sąsiedztwa ogromnych wibrujących, hałasujących i świecących. Aktualnie na terenie Polski protestują ludzie w kilkuset miejscach (http://stopwiatrakom.eu/). W ocenie \dziennikarza\ Zdobylaka pewnie wszyscy są oszołomami. Panie Zdobylak czy to aby nie Pan występuje jako \Don Kichot\? Mam też pytanie do osób zarządzających \Nową\ dlaczego publikuje się kogoś takiego jak p. Zdobylak? Gazeta powinna zajmować się problemami mieszkańców, a nie ich obrażać, wiec jak można publikować takie teksty? Poziom poniżej żenującego.
    Pozdrawiam mieszkańców i zachęcam do samodzielnego szukania informacji.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here