Drogi i szpital niczym bumerang

79

Drogi polityczne i nie tylko

Nad przebiegiem spotkania czuwał Mariusz Szkaradziński, przewodniczący komisji oświaty. Posiedzenie rozpoczęła dyrektorka Zarządu Dróg Powiatowych, Sabina Misiak. Przedstawiła sprawozdanie z dotychczasowego utrzymania dróg zimowych. – Wielu kierowców zapomina o tym, że zima jest porą roku, która następuje regularnie co roku. To, co my możemy zrobić, to złagodzić jej skutki. Od października do kwietnia zarząd wydatkował łącznie na utrzymanie dróg wojewódzkich w powiecie 1 mln 170 tysięcy zł, na materiały przeznaczyliśmy ponad 580 tys. zł, podobną kwotę na usługi – po tych słowach wstępu, Sabina Misiak przedstawiła sposób, w jaki zarząd utrzymywał drogi oraz opisała zadania z tym związane. Następnie przyszedł czas na polemikę. Ja ubolewam nad tym, że skrzyżowanie drogi krajowej nr 5 z drogą powiatową prowadzącą do Powidzka nie zostanie przebudowane. Zarząd wystosował pismo, że to jest bardzo bezpieczne skrzyżowanie i nie trzeba tam nic robić. Ja tylko powiem, że tam zginęły trzy osoby, a droga jest bardzo niebezpieczna. Chciałem tylko, aby zarząd wystąpił z pismem do GDDKiA z prośbą o przebudowę tego skrzyżowania. Będę też prosił o to, aby zarząd sprawdził, jak wygląda droga między Książęcą Wsią i Gruszeczką. Prosiłem, aby ją naprawić. Moich próśb nie wysłuchano. Nie wiem dlaczego, może dlatego, że jestem z PiS-u – skarżył się radny Waldemar Wysocki. Starosta stanął w obronie zarządu, twierdząc że ZDP stał się zakładnikiem radnego, gdyż instytucja ta w pewnym momencie zaczęła się zajmować tylko sprawami zgłaszanymi przez niego.

– Każdy z nas jak tu siedzi, może podać takie same przykłady jak pan. Też mogę powiedzieć, że jestem szykanowany, bo jestem z PO. Naprawa dróg nie może być sprawą polityczną. Jeśli sołtys podpisze pismo, że są zainteresowani budową ronda na tym skrzyżowaniu, to nie ma problemu, wyślemy pismo do GDDKiA. Rząd może kiedyś się połapie, że samorządy potrzebują więcej pieniędzy na drogi – podsumował Robert Adach.

Sabina Misiak broniła zarządu mówiąc, że na skrzyżowaniu piątki z drogą na Powidzko są prawo i lewoskręty, więc to rondo, w tamtym miejscu nie ma sensu. Zdecydowanie mniej kontrowersji wzbudziło sprawozdanie z działania Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie za ubiegły rok, przedstawione przez Zofię Kaczmarek. Rada pozytywnie zaopiniowała dokument odczytany przez dyrektorkę. Po dyrektorce PCPR głos zabrała skarbnik, Grażyna Cygan – Wołończyc, która przedstawiła sytuację budżetu powiatu za rok ubiegły. Zwróciła uwagę, że opinia Regionalnej Izby Obrachunkowej jest pozytywna.

– To był dobry rok, jeden z lepszych jeśli chodzi o inwestycje. Zrobiliśmy trzy drogi, otworzyliśmy nowoczesny Szpitalny Oddział Ratunkowy – dodał Robert Adach. Przy okazji rozmowy o budżecie powrócił temat niezadowolonego inwestora, który żąda od Starostwa Powiatowego odszkodowania w wysokości 2,5 mln złotych za zarurowanie rowu melioracyjnego (o tej sprawie szczegółowo pisaliśmy kilka numerów temu). Jeden z radnych zapytał, „jak się mają sprawy z firmą TOYA”.

– W miejscu gdzie znajduje się ten kanał, odbyła się wizja lokalna. Przedstawiciele inwestora, firmy TOYA , obrażali naszych ludzi mówiąc, że za dwa lata wszyscy w starostwie stracą pracę. Skoro tak bardzo chcą pieniędzy, to niech idą ze sprawą do sądu – tłumaczył Robert Adach. Ostatecznie po różnych dygresjach budżet zaopiniowano większością głosów.

Pacjenci są zadowoleni

Następnym punktem pracy komisji było zaopiniowanie uchwały w sprawie opracowania i wdrożenia systemu jakości świadczenia usług medycznych przez publiczne zakłady opieki zdrowotnej. Gościem spotkania był Edward Puchała, dyrektor szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej wraz z pełnomocnik Dobrosławą Dzierzgowską – Herman. Przedstawili wszystkim zebranym raporty z badania satysfakcji pacjentów oraz omówili prezentację multimedialną o standardzie świadczeń wykonywanych  przez trzebnicki szpital.

Z raportu wynika, że około 90% ankietowanych pacjentów jest zadowolonych z trzebnickiego szpitala. Jedną z ciekawszych informacji przedstawionych przez Edwarda Puchałę była ilość chorych, którą w ubiegłym roku przyjęła trzebnicka placówka. Szpitalny Oddział Ratunkowy w roku 2012 pomógł 13 tys. ludziom; wykonano niemal 14 tys. badań oraz prawie 3 tys. operacji. Po prezentacji, między radnymi oraz dyrektorem szpitala wywiązała się krótka dyskusja na temat tego, w jaki sposób rada ma oceniać jakość placówki oraz  treści samej uchwały.

– Nie jestem pewien, czy ten projekt uchwały jest właściwy. No bo w jaki sposób rada ma proponować wytyczne, według których ma być badana jakość szpitalnych usług? Proponuję, że naniosę na ten projekt poprawki. Wyślę państwu poprawioną wersję, wtedy będzie wiadomo, nad czym będziemy obradować – stwierdził radny Krzysztof Głuch. – Jeżeli państwo chcecie oceniać jakość usług wykonywanych w szpitalu, to mam wątpliwości. Proszę, aby ta uchwała była wykonalna – podsumował Puchała. Dobrosława Herman dodała, że Ministerstwo Zdrowia ustaliło wytyczne, którymi powinien kierować się szpital, i rada raczej nic nowego tu nie wymyśli. Dyrektor poinformował także, że szpital obecnie przygotowuje się do otrzymania akredytacji ministerialnej. Jednym z etapów do uzyskania tego celu, będzie zlecenie badania jakości usług wykonywanych w szpitalu firmie audytowej, która jako organ zewnętrzny będzie najbardziej obiektywna i uprawniona do oceny tego, co dzieje się w szpitalu. Pomimo tego podczas dyskusji pojawiły się głosy, że nie zawsze wszyscy są zadowoleni ze sposobu, w jaki są traktowani w szpitalu. – Trudno jest wymóc na lekarzach podejście prorynkowe oraz indywidualne podejście do pacjenta, ponieważ lekarzy w Polsce jest zdecydowanie za mało. Jedyne, czego brakuje naszemu szpitalowi, to oddziału geriatrii – stwierdził Robert Adach. Edward Puchała dodał, że w ubiegłym roku na 26 tys. przyjętych pacjentów wpłynęło do niego od starosty zaledwie 6 skarg. – Bardzo proszę o informowanie mnie o wszystkich nieprawidłowościach, które mają miejsce w szpitalu. Dodam, że kiedyś tych skarg było znacznie więcej – dodał na zakończenie. Radni wspólnie doszli do wniosku, że pomimo treści uchwały, dyrekcja powinna przedstawiać radzie, raz w roku, sprawozdanie ze stanu jakości usług świadczonych w szpitalu. Czy radni zdążą nanieść poprawki do projektu i czy w ostateczności dokument trafi pod obrady podczas zbliżającej się sesji? Zobaczymy niebawem.

Nagroda, której nie było

Oprócz wyżej opisanych spraw, radni zagłosowali za odwołaniem dotychczasowego Komendanta Społecznej Straży Rybackiej Andrzeja Kalki. Proceder ten był tylko formalnością, gdyż były już komendant sam zechciał zrezygnować z pełnienia tej funkcji z powodów zdrowotnych. Na nowego komendanta powołano Pawła Nalepę. Radni „pochylili się” także nad projektem uchwały o przystąpieniu powiatu trzebnickiego do Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Aglomeracji Wrocławskiej.

– Moim zdaniem to stowarzyszenie ma na celu dublowanie zadań samorządów. Mało tego, składka wynosi 80 tys. złotych. Poza tym, nie widzę w tej inicjatywie konkretnych działań czy korzyści dla nas – powiedział krótko starosta.

Ten krótki argument finansowy wystarczył, aby większość rady odrzuciła ten pomysł. Tym samym nasz powiat do stowarzyszenia nie przystąpi. Na koniec, w części interpelacyjnej, Waldemar Wysocki pozwolił sobie przeczytać pismo, które wystosował do naczelnika wydziału oświaty w Starostwie Trzebnickim Wojciecha Wróbla. Radny w liście wyraził wątpliwości, co do nagrody, którą naczelnik miał przyznać dla Powiatowego Zespołu Szkół im. Jana Pawła II w Żmigrodzie.

– Wielce niezrozumiałe jest to, że starosta do nagrody oświatowej wyznaczył szkołę, w stosunku do której prokuratura prowadzi dwa postępowania wyjaśniające, jedno w sprawie okoliczności przystępowania uczniów do matury, drugie co do rozbicia nauczycielce przez uczniów auta – to tylko jedna z wielu wątpliwości, które w swoim piśmie do Wojciecha Wróbla wyraża radny. – Nie jest prawdą to, że ja wnioskowałem o tę nagrodę dla Powiatowego Zespołu Szkół w Żmigrodzie. Mam wrażenie, że jesteś urażony, ponieważ startowałeś w konkursie na stanowisko naczelnika wydziału oświaty w starostwie, ale przegrałeś – odparł starosta.

Radny Wysocki próbował odeprzeć te argumenty twierdząc, że konkurs ten był… ustawiony. Dyskusja na ten temat zapewne mogłaby trwać znacznie dłużej, jednak po radnych widać było wyraźne zmęczenie trzyipółgodzinnym posiedzeniem. Podczas wymiany zdań na temat konkursu na naczelnika wydziału oświaty powoli emocje wymykały się spod kontroli, ale rękę na pulsie trzymał Mariusz Szkaradziński, który wreszcie przerwał dyskusję. Poprosił o dokończenie tego tematu kiedy indziej i tym samym komisja dobiegła końca. Przewodniczący przez cały jej przebieg próbował hamować wszelkie dygresje oraz skracać wypowiedzi swoich przedmówców, a tym samym kontrolować czas trwania spotkania. W sumie posiedzenie połączonych komisji trwało niespełna cztery godziny. Może następnym razem będzie catering?

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here