Były przewodniczący Rady Powiatu Jarosław Brodala skazany

1073

Przed wydaniem wyroku głos zabrały strony: prokurator Arleta Pawłowska z Prokuratury Rejonowej w Miliczu w pełni podtrzymała oskarżenie. Stwierdziła, że zebrany materiał dowodowy, a zwłaszcza potwierdzenia z wzajemnych rozliczeń pozwalają na postawienie tezy, że oskarżony przyjął korzyść majątkową. Dodała, że zeznania świadka D. pozwalają przyjąć, że pożyczka 140 tys. zł –  jakiej oskarżony miał udzielić świadkowi, a ten później spłacał w ratach – jest fikcyjna. Zdaniem prokurator, zostało uprawdopodobnione, że za pomocą samochodu, który należał do oskarżonego, świadek D. wykonywał usługi dla ZGK, którym oskarżony kierował. Usługi te zlecał Jarosław B., a Wojciech D. wystawiał ZGK fakturę. Pieniędzmi, jakie na nią dostawał dzielił się z oskarżonym. Prokurator wniosła o uznanie Jarosława Brodali winnym i wymierzenie mu 1,5 roku pozbawienia wolności.

Obrońca oskarżonego, mec. Sławomir Waliduda stwierdził, że mimo postępowań: przygotowawczego i dowodowego, oskarżenie „nie ogarnia całości relacji, jakie istniały między oskarżonym, a głównym świadkiem oskarżenia”. Zauważył, że prokurator podważa realność pożyczki, a jednocześnie pomija sprawę kupna – sprzedaży samochodu i związanych z tym rozliczeń. Adwokat dodał, że obaj panowie rozliczali się też z tytułu usług, jakie przed sprzedażą samochodu Jarosław Brodala świadczył Wojciechowi D., co poświadczyli świadkowie. Mecenas zakwestionował twierdzenie oskarżenia o uprawdopodobnieniu popełnienia przestępstwa. – W postępowaniu karnym uprawdopodobnienie jest niewystarczające. Winę trzeba udowodnić – powiedział obrońca. Jego zdaniem zeznania Wojciecha D. – głównego świadka oskarżenia – są pokrętne i nie można z nich „ukręcić bicza na oskarżonego”. Obrońca zarzucił prokuraturze, że prowadząc postępowanie o branie łapówki nie przeprowadziła podobnego w sprawie wręczania tejże. Jego zdaniem, skoro Wojciech D. przyszedł do prokuratury i przyznał, że wręczył łapówkę, takie postępowanie powinno być wszczęte, a potem ewentualnie umorzone. Wyliczył, że sumy, jakie Wojciech D. przekazał Brodali – po odliczeniu kosztów usługi i podatków stanowiły ułamek wartości samochodu, jaki świadek kupił od oskarżonego, a nie spłacił.

Jarosław Brodala stwierdził, że Prokuratura Rejonowa w Miliczu prowadzi już kolejne postępowanie przeciw niemu. Dwa poprzednie były umarzane. Zdaniem oskarżonego, jest on nękany, a przyczyny są natury prywatnej, a nawet intymnej!

Sprawa miała zacząć się kilka lat wcześniej, gdy Jarosław Brodala był prezesem milickiej spółki Dromil. Jak stwierdził przed sądem, w spółce pracowała wtedy jedna pani, która prywatnie była kochanką wysoko postawionego funkcjonariusza milickiej policji, który w dodatku jest dobrym przyjacielem prokuratora w Miliczu. Jak wynika z relacji oskarżonego, w pewnym momencie policjant doszedł do wniosku, że kochanka go rzuciła i w dodatku dla prezesa Dromilu. Jarosław Brodala jest przekonany, że to właśnie podejrzenia policjanta spowodowały, że go wtedy aresztowano, postawiono mu kilka zarzutów, a później wszystkie zostały oddalone.

Uzasadniając wyrok sąd  –  mimo że w sprawie przesłuchano wielu świadków –  oparł się przede wszystkim na zeznaniach Wojciecha D. i jego konkubiny Doroty C.

Jak powiedział sędzia Maciej Pruszyński, materiał dowodowy jednoznacznie wykazał, że oskarżony, pełniąc funkcję dyrektora ZGK w Ścinawie brał pieniądze za doprowadzenie do tego, że firma jego przyjaciela Wojciecha D. otrzymywała zlecenia od ZGK. Po wykonaniu zleconej usługi Wojciech D. i oskarżony dzielili się zyskiem.

Sędzia zwrócił uwagę, że całe postępowanie rozpoczęło się od doniesienia Wojciecha D. do prokuratury, że Jarosław Brodala oszukał go na 140 tys. zł , a  prokuratura prowadziła sprawę. Sąd ustalił, że umowa, zgodnie z którą oskarżony pożyczył Wojciechowi D. 140 tys. zł, była umową fikcyjną. Spór nastąpił wtedy, gdy oskarżony zażądał zwrotu rzekomej pożyczki.

Sędzia zwrócił uwagę na różnice w postępowaniu karnym i cywilnym. Przed sądem  cywilnym Wojciech D. przegrał pozew o zwrot pożyczki, ponieważ podpisał weksel, który jest mocnym zobowiązaniem niezależnie od tego, czy umowa była prawdziwa, czy fikcyjna. Natomiast w postępowaniu karnym ważniejsze są intencje stron.

Obrońca Jarosława Brodali zapowiedział apelację: – Nie można się zgodzić z tym wyrokiem. Po usłyszeniu ustnego uzasadnienia trzeba stwierdzić, że sąd zmienił opis zarzutu. Akt oskarżenia mówił o 66 tys. zł łapówki, natomiast sąd uznał pana Jarosława winnym przyjęcia 20 tys. zł. Ale sąd nie wskazał, o które to pieniądze chodzi. W rozliczeniach między obu panami, tylko raz wystąpiła kwota 20 tys. zł i to zostało wykazane w postępowaniu cywilnym. Błędem też było niedopuszczenie dowodów w postaci akt z postępowania cywilnego. Podstawową zasadą postępowania karnego jest to, że winę oskarżonemu trzeba udowodnić. Sąd oparł się głównie na zeznaniach świadka Wojciecha D., który oskarżył p. Jarosława, za to, że ten chcąc odzyskać swoje pieniądze złożył powództwo w sądzie. Jak można opierać wyrok wyłącznie na świadku, który jest skonfliktowany z oskarżonym. Złożymy wniosek o pisemne uzasadnienie i gdy go otrzymamy, podejmiemy decyzję.

Dane osobowe oraz wizerunek publikujemy za zgodą Jarosława Brodali.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here