Władza, prasa i sponiewierana demokracja

526

W poprzedni poniedziałek, w Pałacu Prezydenckim w Warszawie, odbyła się uroczystość związana z galą zatytułowana „Filary demokracji lokalnej”. Przy tej okazji Dominik Księski, prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, wygłosił odważne przemówienie, w którym trafnie opisał wszelkie patologie, jakie występują na linii władza lokalna – media. W tym samym dniu, w Rzeczpospolitej ukazał się obszerny artykuł pt. „Lokalna prasa nie może się bać”. Wynika z niego jasno, że wydawcy i dziennikarze gazet lokalnych są często zastraszani i nękani, zarówno pozwami sądowymi o rzekome zniesławienia, jak i np. uporczywym wysyłaniem bezzasadnych sprostowań. Co ciekawe to ostatnie sformułowanie to nic innego jak „trzebnicki krajobraz” na linii władza samorządowa – media lokalne.

Warto przypomnieć, że burmistrz Marek Długozima zawarł umowę z kancelarią prawną, między innymi na wysyłanie do NOWej gazety trzebnickiej sprostowań. Oczywiście kancelaria opłacana jest z publicznych pieniędzy, a tylko za okres od 20 listopada do 31 grudnia 2012, a więc za niespełna półtora miesiąca, z publicznych pieniędzy burmistrz wypłacił jej ponad 7 tys. zł! A przecież sprostowanie, potrafi chyba napisać każdy, a tym bardziej burmistrz czy sekretarz lub jego dwóch zastępców, którzy przecież z budżetu gminy pobierają niemałe pensje.

Od kilku tygodni próbujemy dowiedzieć się, co za taką kwotę zrobiła owa kancelaria, do kogo oprócz naszej gazety wysyłała pisma i czy w ogóle robiła cokolwiek innego. Niestety, burmistrz utrudnia nam dostęp do tej, bądź co bądź, publicznej informacji (więcej o umowach z prawnikami napiszemy w kolejnym wydaniu gazety – przyp. red.).

Kupowanie mediów

Wracając do tematu warto dodać, że Stowarzyszenie Gazet Lokalnych przeprowadziło pilotażowe badanie wśród wydawców gazet lokalnych w Polsce, w kontekście przestrzegania europejskich standardów wolności słowa i konkurencji. Okazuje się, że wolność słowa w wielu miejscach jest poważnie zagrożona. Ponad połowa wydawców wskazała, że dziennikarze i wydawcy nękani są pozwami sądowymi o rzekome zniesławienia. Sprawy w sądach wygrywają, ale toczą się one latami i zabierają dużo czasu i pieniędzy. Tego, jak bardzo ludzie władzy chcą mieć też władzę nad wolnymi mediami, dowodzi ich polityka reklamowa. Ponad połowa ankietowanych stwierdza, że efektem krytycznych publikacji jest wycofanie ogłoszeń instytucji publicznych z gazety. Nie można tego nazwać inaczej, jak tylko „kupowaniem mediów”. Na naszym podwórku było podobnie. Np. w pierwszej kadencji burmistrza Długozimy, gdy nasza gazeta opisywała plany inwestycji czy przedstawiała pierwsze sukcesy burmistrza, w NOWej można było znaleźć pełno ogłoszeń przetargowych, czy całostronicowe zapowiedzi różnych imprez. Gdy tylko w gazecie pojawiły się pierwsze krytyczne artykuły, gminne ogłoszenie momentalnie zniknęły z naszej gazety. Teraz burmistrz nie kryje się nawet z tym, że do NOWej nie da żadnych ogłoszeń, woli je dawać do gazet, które mają o wiele mniejszy nakład, czy sprzedaż. Zresztą tym, czy ogłoszenie dociera do mieszkańców chyba nikt się nie przejmuje, ważne aby „obdarowana” gazetka napisała coś pozytywnego o działaniach burmistrza. Włodarz za to chętnie, bez żadnego przetargu zamieszcza ogłoszenia w dwutygodniku, którego sprzedaż w porównaniu z NOWą jest wielokrotnie niższa, czy bezpłatnym miesięczniku, wydając oczywiście publiczne pieniądze. Efekt? W tych mediach nie pojawia się praktycznie żadna krytyka władzy. Tylko czy mieszkańcy tego od gazet oczekują?

Dlaczego władza walczy z prasą?

Zagrożenia dla wolności słowa pojawiają się też podczas docierania dziennikarzy do informacji „wrażliwych”. Władza często stara się ukryć niewygodne dla siebie dane, zwłaszcza, gdy dziennikarze zaczynają pytać o wydatki, na to czy na tamto. Usztywniane się włodarzy jest tym większe im większa machina PR-owska w danym urzędzie działa.

– Samorząd jest silny, coraz silniejszy – doświadczeniem, wypracowanymi technikami zdobywania i utrzymywania władzy. Traktuje niezależną prasę lokalną jako konkurenta do władzy, jako siłę polityczną, którą trzeba pokonać, jako przeszkodę w rządzeniu. Jako uzurpatora, któremu trzeba pokazać, gdzie raki zimują. Jak intruza z innego przedszkola, który przyszedł z własną łopatką do ich piaskownicy. To nie jest traktowanie prasy jako niezbędnego elementu demokratycznego krajobrazu. To jest traktowanie niezależnej opinii  publicznej, jak chwast, który trzeba wyrwać. Politycy samorządowi traktują samorząd jak własną firmę, w której robią to, co się im podoba. Informacje o szczegółach nie są nikomu potrzebne. Wachlarz walki obejmuje sprawdzony repertuar zachowań – zakładanie własnych, samorządowych gazet, które mają dostarczać informacji prawidłowej i wyłącznie z punktu widzenia urzędu – powiedział Dominik Księski, prezes SGL na spotkaniu z Prezydentem RP Bronisławem Komorowskim, i dodał: – Mówię to tu, w obecności Pana Prezydenta z całą odpowiedzialnością – że my, przekazując informacje i opinie na temat pracy samorządów, działamy w interesie publicznym. To, co w imieniu wyborców robi samorząd – jest publiczne. To, co o tym jawnie, podpisując się własnymi nazwiskami piszemy – jest publiczne. Wiele jest sytuacji, w których dobra osobiste powinny być chronione – przed władzą, przed interesami wielkiego biznesu, także przed prasą. Ale w życiu publicznym najważniejszy winien być interes publiczny!

Prezes zauważył, także, że tam gdzie istnieją niezależne gazety, samorządowcy jeszcze jako tako liczą się z mieszkańcami. Gorzej jest w tych powiatach, gdzie takich gazet nie ma, bo np. upadły, a jedyną prasą, jest gazeta samorządowa. A wszyscy wiedzą, jakie informacje przekazuje gazeta, która jest całkowicie podporządkowana władzy. Pozostaje tylko pytanie, czy chcemy żyć w kraju, w którym wszystko dyktuje i opisuje nam władza?

Patrzeć władzy na ręce

Dlatego, dla demokracji, zwłaszcza tej lokalnej, bardzo ważna jest równowaga. Istotne jest to, by obok samorządu istniała niezależna prasa, która nie będzie się bała patrzyć władzy na ręce. Która podejmie trudny i niewygodny temat, która pomoże mieszkańcom w walce z bezdusznymi często przepisami czy urzędnikami. Często jesteśmy ostatnią deską ratunku, mimo, że żyjąc w miejscu, o którym piszemy często narażamy się swoim znajomym. Należy walczyć również z patologiami, do których prowadzą niektóre decyzje władz lokalnych. Bo jak inaczej nazwać działanie samorządu, który za pieniądze podatnika zakłada mu działalność konkurencyjną, nie licząc się kompletnie z kosztami? O tym, że gazetki samorządowe są nierentowne i przynoszą gminie straty wiedzą już chyba wszyscy, a mimo to władza i niektórzy samorządowcy wydają kolejne setki tysięcy złotych na ich utrzymanie. Po co? Odpowiedź jest prosta. Każda władza nie znosi krytyki. A wydając własną gazetkę, można nabrać niektórych mieszkańców, którzy nie zauważą, że to pismo urzędników. My jednak widzimy, że mieszkańcy naszych gmin nabrać się nie dali i doskonale rozróżniają te gazety, które aż kipią od propagandy, od tych, które starają się opisywać sprawy trudne i kontrowersyjne.

Jak słusznie zauważył Dominik Księski: „Wprowadzenie samorządu terytorialnego było jednym z wielkich przedsięwzięć zmieniających wtedy ustrój. Gazety lokalne też są potomkami tego zwycięstwa. Powstały albo razem z samorządami, albo krótko potem. Nasi najlepsi koledzy zostawali burmistrzami, radnymi, a my ze zdumieniem odnajdowaliśmy dziś oczywistą dla każdego dziennikarską prawdę – że nie ma „dobrych” lub „złych” ugrupowań politycznych. Że decyzje tych naszych kolegów nie są odbiciem prawdy oświeconej, że oni również potrafią się mylić, a my nie możemy patrzeć na to, że są „nasi”, tylko wszystkich polityków traktować równo.

SGL, na podstawie przeprowadzonego badania zauważa, że dziennikarze tygodników lokalnych szczególnie narażeni są na różne szykany, tym bardziej, że zajmują się sprawami z małych gmin czy miejscowości. Opisują np. przychodnię, do której muszą się udać na badania, szkołę, do której posyłają własne dzieci itp. Krytyczne artykuły wobec lokalnej policji czy prokuratury w praktyce oznaczają otwarcie pola konfliktu z instytucjami, które powinny być gwarantem bezpieczeństwa obywatela, także wykonującego zawód dziennikarza. Jak więc dzisiaj wygląda samorząd, a jak niezależna prasa lokalna? Czy 24 lata po obaleniu komunizmu możemy z całą pewnością powiedzieć, że żyjemy w kraju europejskim, gdzie władza służy mieszkańcom, a media nie boją się jej patrzyć na ręce? Odpowiedź pozostawiamy Czytelnikom.

4 KOMENTARZY

  1. Cieszymy się, że jest Nowa bo przynajmniej patrzy władzy na ręce i piętnuje patologie jakie występują w naszych małych ojczyznach.Arogancja i nieudolność lokalnej władzy i jej niemerytorycznych urzędników sięgnęły już wyżyn. Jak by nie Nowa kto by się dowiedział o nieudolnych poczynaniach urzędników i władzy z Trzebnicy czy ze Żmigrodu, skąd byśmy wiedzieli, że nieudolny urzędnik ze Żmigrodu odebrał roboty a gmina zapłaciła za niewykonane prace (słynny dach) to są może małe rzeczy ale nie mogą być zamiecione pod dywan, kto piętnuje nieudolnie prowadzoną inwestycje w Żmigrodzie, brak nadzoru nad jej przebiegiem tylko Nowa – bo jest to gazeta obiektywna, kto opublikował słynny wywiad z Radnym ze Żmigródka – Nowa i dzięki niej wyborcy dowiedzieli się jakimi ludźmi sie otacza władza i co sobą reprezentują radni. Szanowna Gazeto zapraszam na spacer do Zespołu Pałacowo-Parkowego tylko proszę wziąć łódkę. Przyjrzyjcie się temu jak można było wyrzucić parę milionów w błoto i w wodę w dosłownym słowa tego znaczeniu, przyjrzyjcie się długowi gminy Żmigród prawie 30 milionów złotych
    Łączę pozdrowienia dla wybitnej obiektywnej ekipy prasowej.
    PS
    Nie sposób nie szanować Nowej

  2. Nie w…… pan, panie motocyklisto z tą pana obiektywnością. O tych władcach samorządów piszecie tylko pozytywnie, którzy zamieszcają u was ogłoszenia. Starostwo, Prusice. Żmigród to już przeszedł wszystkie śmieszności. Już nawet informuje na jakiej tablicy jest umieszczony przetarg na dzierżawę czy sprzedaż działek. Następne ogłoszenie będzie ile zetów kosztuje za korzystanie z nowowybudowanego miejskiego szaletu. Niech żyje obiektywizm a wykonaniu ‚nowej”

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here