Kto usunie uciążliwą awarię w niedzielę?

980

Spokój w niedzielne i leniwe popołudnie zakłóciła panu Mieczysławowi awaria. Kanalizacja przebiegająca drogą, za domem naszego rozmówcy, została zatkana.Woda z szamba zaczęła wybijać w piwnicy. Pan Mieczysław razem z rodziną wylewali brudną wodę z podtopionych pomieszczeń. Straty być może nie okażą się duże, ale za to zdenerwowanie i zmęczenie udzieliło się całej rodzinie. Przez kilka godzin bezskutecznie próbowali uzyskać pomoc. Dopiero po trzech godzinach od wystąpienia awarii przyjechał specjalista, który udrożniał rury kanalizacyjne.

Spółki wodne, pogotowie, policja i straż pożarna

Pan Mieczysław postanowił opowiedzieć nam drogę, jaką przebył, by wreszcie uzyskać fachową pomoc. Dodał, że taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy. Nigdy wcześniej szambo nie wylewało, nie musiał zatem szukać natychmiastowej pomocy i to w dodatku w dzień wolny od pracy.

– Gdy doszło do awarii, około godziny 8 zadzwoniłem do pana Rabiaka z Rejonowych Spółek Wodnych, jednak niestety nie odebrał, ani nie oddzwonił. Potem wyszukałem numer do pogotowia wodno – kanalizacyjnego, ale i tu nie uzyskałem pomocy – zgłosiła się tylko automatyczna sekretarka. Potem zadzwoniłem do oczyszczalni ścieków. Tam od jednego z pracowników dowiedziałem się, że nie uzyskam pomocy, ponieważ, jak usłyszałem: „oni kanalizacji nie zakładali”. Potem kolejny telefon. Tym razem na policję. Dyżurny powiedział, że nie jest w stanie udzielić pomocy, ponieważ to nie wchodzi w zakres ich kompetencji. Policjant skierował mnie do straży pożarnej. I to właśnie od strażaka uzyskałem pomoc. Najpierw dyżurny mnie wysłuchał, wziął numer telefonu. Oddzwonił po jakimś czasie i powiedział, że o moim problemie poinformował nawet trzebnickiego burmistrza, który dopiero zadziałał w sprawie. Wreszcie po 3 godzinach przyjechał specjalista, który udrażniał zatkaną kanalizację – relacjonuje pan Mieczysław.

Domyślamy się, że te wszystkie telefony, jakie wykonywał Czytelnik do odpowiednich służb robił w przerwie od wylewania wody z piwnicy. W piwnicy przygotowane są cztery pomieszczenia gospodarcze, kilka lat temu piwnica została wyremontowana. Ścianki regipsowe zostały zalane, po kilku godzinach od wystąpienia awarii brudna woda jeszcze stała na płytkach. Zapach, jak można się domyślać, nie był przyjemny: – Smród z tej wybijającej wody był straszny; teraz zanim wprowadzimy do pomieszczeń powynoszone rzeczy i osuszymy pomieszczenia to będziemy musieli wszystko zdezynfekować. Nie wiadomo przecież co może znajdować się w wodzie z fekaliami – dodała żona naszego rozmówcy.

 – Najbardziej bulwersujące w tej sprawie jest to, że nie wiedzieliśmy od kogo uzyskać pomoc. Myśleliśmy, że spółki wodne, obsługujące sieć kanalizacyjną pełnią całodobowy dyżur. Nie może przecież tak być, że podnoszą nam tylko stawki za wodę i kanalizację, a w razie awarii nic nie robią. Gdybyśmy chociaż wiedzieli pod jaki numer alarmowy dzwonić na przyszłość to może uniknęlibyśmy takich nerwów – dodaje pan Mieczysław.

Oczyszczalnia sprawę załatwia i numery alarmowe są, ale gdzie?

W poniedziałek zadzwoniliśmy do Rejonowego Związku Spółek Wodnych. Od pracownicy dowiedzieliśmy się, że numery alarmowe znajdują się na stronie internetowej spółki. Sprawdzamy. W zakładce „kontakty” nie znaleźliśmy jednak żadnego numeru alarmowego, pod który powinno się dzwonić w weekendy albo święta. Zaskoczona tym faktem kobieta odesłała nas do pana Romana Rabiaka. Tak też zrobiliśmy. O wyjaśnienie poprosiliśmy również wójta Wiszni Małej: – To RZSW są odpowiedzialne za utrzymanie sieci wodociągowej. Kiedy awaria zdarza się w dni wolne od pracy, wówczas mieszkańcy powinni zadzwonić do oczyszczalni. O problemie dowiedziałem się od państwa i postaram się wyjaśnić sprawę – powiedział wójt Jakub Bronowicki. Roman Rabiak szczegółowo opisał nam procedurę związaną z usuwaniem awarii w dni wolne od pracy: – Nie prowadzimy pogotowia wodociągowego, w uchwale zatwierdzającej taryfy za odprowadzenie wody i ścieków nie ma ujętych kosztów, za naszą całodobową działalność. Jeżeli taki problem z kanalizacją zdarzy się w weekendy, wówczas należy zadzwonić do oczyszczalni ścieków, tam uzyska się pomoc.

Roman Rabiak zaprzeczył naszemu stwierdzeniu, że pan Mieczysław nie otrzymał pomocy od pracownika oczyszczalni: – Rozmawiałem z tym pracownikiem, powiedział, że przyjął zgłoszenie i kilka godzin później awaria była naprawiana. W poniedziałek rozmawiałem także z poszkodowanym właścicielem, na szczęście straty zalania piwnicy są niewielkie. Kilka lat temu rozmawiałem z tym panem, pisemnie zwracałem mu uwagę, że każdy podpiwniczony budynek powinien być wyposażony w specjalny zawór przeciwzalewowy, który w razie wystąpienia podobnej awarii eliminuje ryzyko cofnięcia ścieków do budynku. Takie urządzenie na własny koszt wykonuje właściciel domu (cena za zawór wynosi ok. 300 zł plus robocizna). Co innego w przypadku budynków wielorodzinnych, gdzie takie zawory muszą być automatycznie zamontowane.

Na koniec zapytaliśmy Romana Rabiaka, gdzie mieszkańcy powinni zadzwonić by otrzymać fachową pomoc: – Trzeba dzwonić pod numery alarmowe do oczyszczalni ścieków, wszystko znajduje się na naszej stronie internetowej. Trzeba tylko odpowiednio przeszukać stronę internetową, a właściwe numery podane są w zakładce „informacje dodatkowe”. Należy przy tym pamiętać, że nasze spółki obsługują tylko gminę Wisznia Mała. Niestety, często zdarza się, że otrzymywaliśmy telefony z prośbą o pomoc od mieszkańców z innych gmin. To jednak nie pod ten adres – dodał Rabiak.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here