Boję się o własne życie. Przez zdradę.

1513

Takiej prośby o pomoc i interwencję nie spodziewaliśmy się. Kilkanaście dni temu, do naszej redakcji wszedł postawny mężczyzna, a za nim drobniutka kobieta. – To jest moja żona. Powiem od razu, zdradziła mnie z sąsiadem. Ja jej nie wybaczyłem, ale prosimy razem o pomoc, bo nie pozwolę, żeby żona jej kochanka bezkarnie ją biła, wyzywała i groziła jej – powiedział mężczyzna. Szczere wyznanie było dla nas szokujące. Postanowiliśmy jednak przyjrzeć się tej niecodziennej sprawie.

Okazało się, że mieszkanka Kopaszyna sporo ostatnio przeszła. W jej życiu zaszły ogromne zmiany. A wszystko przez chwilę zapomnienia. Pani Agnieszka wprost przyznaje, że wszystko zaczęło się… od zdrady. – Nie wiem co mi strzeliło do głowy. Przecież mąż mnie kocha, zawsze mnie wspiera. Kilka lat temu wzięliśmy ślub, mamy dzieci, jesteśmy szczęśliwi. Zagubiłam się, stało się tak chyba przez głupią ciekawość. Nie wiem dlaczego go zdradziłam. Nie myślałam, wtedy o konsekwencjach.

Pobiła ją zazdrosna żona

Zdrada wyszła na jaw pewnego wieczoru. Pani Agnieszka wróciła późno do domu. Była bardzo smutna, nie chciała powiedzieć mężowi o co chodzi. Nie miała ochoty z nikim rozmawiać. Wróciła do domu i zamknęła się w sobie. Zasnęła. Jej mąż zaczął podejrzewać, że coś się stało. I choć nigdy tego nie robił, wziął telefon komórkowy żony i przeczytał jej smsy. Wśród nich były również te, które do jego żony wysyłał mężczyzna, z którym go zdradziła. Jego zdenerwowanie było tym większe, kiedy okazało się, że kochankiem żony jest ich sąsiad ze wsi. To właśnie mąż pani Agnieszki poszedł do domu sąsiadów i powiedział o romansie. Ta wiadomość wywołała wściekłość w obojgu sąsiadów. Jednak zdradzona żona sąsiada, do końca nie mogła uwierzyć, że do zdrady faktycznie doszło. Sąsiadce, pani Elżbiecie puściły nerwy.

Pani Agnieszka po raz pierwszy została pobita 24 kwietnia. – Żona mojego kochanka przyjechała pod nasz dom. Moja teściowa nie chciała jej wpuścić. Ta jednak wtargnęła do mojego mieszkania, popchnęła mnie na szafkę, potem w stronę okna, biła mnie, ciągnęła za włosy. Świadkami tego zdarzenia były dzieci, które wzywały ratunku. Na pomoc przyszła mi teściowa, która krzyczała, że wezwie policję. Napastniczka pojechała do siebie do domu, ale po chwili wróciła i pod moim domem zaczęła krzyczeć, że mnie zabije. Wtedy przyjechała policja, funkcjonariusze próbowali ją uspokoić, mówili, że nałożą na nią grzywnę. Dopiero po pewnym czasie pojechała do swojego domu – relacjonuje nam pani Agnieszka.

Według niej, nie był to jedyny przypadek, kiedy została napadnięta przez zdradzoną sąsiadkę: – Przez dwa tygodnie był spokój, ale 10 maja, poszłam chwilę po 7 rano, odprowadzić dzieci na przystanek. Kiedy już wracałam do domu, znowu mnie napadła. Zaciągnęła w krzaki i biła. Najpierw uderzyła mnie w twarz i w tył głowy. Kopała mnie i biła. Wiedziała, że rok temu miałam wypadek i miałam zranioną głowę i kość piszczelową. Po tych częściach ciała kopała mnie obcasami najbardziej. Przestała dopiero wtedy, kiedy drogą przejeżdżał samochód. Jak gdyby nigdy nic poszła do domu, a mnie zostawiła. Doczołgałam się do domu i poprosiłam teściową, żeby została z dziećmi. Dyżurny policji powiedział mi, że skoro zostałam pobita, to żebym poszła do lekarza. Wezwaliśmy karetkę i pojechałam na SOR do Trzebnicy. Policjanci nie zainteresowali się tym pobiciem. Tergo samego dnia pojechałam na Posterunek Policji w Prusicach z wypisem ze szpitala, ale funkcjonariusz zmieniał temat rozmowy. W takiej sytuacji pojechałam na obdukcję – opowiada o zdarzeniu pani Agnieszka.

Mogę skarżyć sama

W dokumencie wystawionym przez lekarza czytamy, że pani Agnieszka doznała obrażeń ciała w postaci stłuczenia tkanek miękkich: powieki górnej lewego oka, mięśni szyi, lewego przedramienia,  lewej ręki, prawego uda i podudzia, a także lewego podudzia. Lekarz, który dokonywał obdukcji wskazał, że obrażenia mogły powstać w sytuacji, którą opisywała poszkodowana, czyli w trakcie pobicia. Zaznaczył także, że obrażenia nie wymagały 7-dniowej hospitalizacji i wypełniają znamiona art.157 par. 2 kk, który mówi o tym, że występek z tego paragrafu jest ścigany z oskarżenia prywatnego. Pani Agnieszka zaznacza, że dopiero kiedy przyszła na posterunek z obdukcją, policjanci wysłuchali jej opowieści.

Pobita kobieta zgłosiła również sprawę do prokuratury, ale tam również jej powiedziano, że może skierować sprawę do sądu tylko z oskarżenia prywatnego. – Pani prokurator poradziła mi, żebym napisała zawiadomienie o groźbach karalnych i wtedy moja sprawa będzie rozpatrywana. Tak też zrobiłam. Czekam co będzie dalej.

Mąż mnie wspiera

Pani Agnieszka mówi, że mimo, iż zachowała się w stosunku do męża nie w porządku, to ten nadal ją wspiera i broni. – Kiedy mój mąż dowiedział się o zdradzie, nie robił awantur. Poszedł do sąsiadów, kiedy dzieci już nie było w domu, powiedział prosto w oczy, co miał do powiedzenia i wyszedł. Nikogo nie bił, nie krzyczał. Powiedział co o tym wszystkim myśli i wyszedł z ich domu – opowiada pani Agnieszka, a mąż dodaje: – Rozumiem, że to są kobiety, kierują nimi emocje. Ja żonie jeszcze nie wybaczyłem i nie zapomniałem. Mogę zrozumieć, że zazdrosna kobieta raz jej wpier… , bo nie ma co ukrywać, mojej żonie się należało, ale żona jej kochanka nie powinna jej bić za każdym razem, kiedy tylko ma okazję i ochotę. Proszę mi wierzyć, że ona już za swoje od niej dostała – emocjonalnie opowiada mąż pani Agnieszki.

Strach mnie paraliżuje

Po drugim pobiciu, mimo iż interweniowała policja, według słów pani Agnieszki, napastniczka jeszcze kilka razy odgrażała się, że ją zabije. – Ja panicznie się jej boję, bo ta kobieta jest nieobliczalna. Nie wiem czy znowu mnie nie napadnie i nie podetnie mi gardła. Jak zostaję sama w domu, to strasznie się boję, nie włączam głośniej telewizora, ani radia, żeby nie wiedziała, że jestem w domu. Nawet na przystanek wychodzę już z nożem. Jeśli nikt tego nie zatrzyma, to albo ona mnie zabije, albo ja ją – mówi przerażona kobieta.

Ona powinna się wstydzić

Pani Elżbieta, która według słów poszkodowanej, miała ją przynajmniej dwukrotnie pobić, zaprzecza, jakoby miała jej grozić. – Nie wiem po co ta kobieta lata po gazetach i opowiada o swojej zdradzie. Ja nie wiem, czy ona wstydu nie ma? Ona powinna się wstydzić tego co zrobiła, a nie jeszcze się chwalić, że spała z cudzym mężem. Chyba wszyscy sami potrafią wyrobić sobie zdanie o takiej. Przyznaję, że kiedy się dowiedziałam, że ona rozpowiada, że spała z moim mężem byłam strasznie zła. Poniosły mnie emocje. Faktycznie poszturchałam ją, ale to było raz. Nie groziłam jej już później na pewno. W tej sytuacji, to najbardziej poszkodowana jestem ja i jej mąż. Z moim mężem jesteśmy już po ślubie 23 lata! Jeśli ona chce z siebie pośmiewisko robić na wsi, to jej sprawa. W tej całej sytuacji nie wiadomo o co jej chodzi, a jeśli nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze. Przypuszczam, że może jej chodzić o jakieś odszkodowanie – domyśla się pani Elżbieta.

 Policja rozpoznaje sytuację

Iwona Mazur, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji wyjaśnia, że policjanci rozpoznali sprawę, decyzją prokuratora odmówiono wszczęcia postępowania, gdyż zgodnie z przepisami zawartymi w kodeksie karnym w art. 157 par. 1 kk jeśli ktoś uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 5-ciu, przestępstwo z tego artykułu ścigane jest z oskarżenia prywatnego. – Jeżeli mamy do czynienia z art. 157 par. 2 kk inne uszkodzenie ciała, również ściganie jest z oskarżenia prywatnego, wtedy poszkodowany może dochodzić swoich praw przed sądem, ale w procesie cywilnym – wyjaśnia policjantka. Jak dodaje Iwona Mazur, inaczej wygląda kwestia gróźb karalnych. – Takie przestępstwo jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego. W tej konkretnej sprawie, prokuratura zleciła wykonanie czynności policji prusickiej, między innymi przesłuchania ofiary, podejrzanej i świadków. Kiedy policjanci zbiorą materiał, przekażą go prokuraturze – dodaje policjantka.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here