Sensacyjny remis Dolpaszu i przegrana Boru

88

Dla zespołu ze Skokowej był to bardzo ważny mecz. Po ostatnich porażkach, piłkarze Dolpaszu zajmowali miejsca bliżej końca tabeli. Jak mówił trener Krzysztof Tabak, dla skokowian najważniejsze stało się teraz utrzymanie w lidze okręgowej, a co za tym idzie walka o każdy punkt, o każdą bramkę. W ostatnią niedzielę skokowianie nie mieli łatwego zadania. Musieli zmierzyć się z praktycznie niepokonanym zespołem z Brzegu Dolnego, w którym gra wielu doświadczonych piłkarzy. Różnicę w poziomie obu drużyn widać już na pierwszy rzut oka na tabelę; wicelider po ostatniej kolejce ma 70 punktów, a Dolpasz Skokowa 32.

Na boisko piłkarze Dolpaszu wyszli w bardzo bojowych nastrojach. Już od pierwszego gwizdka grali bardzo ambitnie, walczyli o każdą piłkę. Po boisku poruszali się niezwykle szybko, w grę wkładali sporo wysiłku. Jak się okazało, taka taktyka bardzo się opłaciła, ponieważ już w pierwszych minutach spotkania, Piotr Konpacki zdobył pierwszą bramkę. Po tym golu, strzelonym wiceliderowi tabeli, piłkarze Dolpaszu zyskali dodatkową energię. Jeszcze przed przerwą, po strzale Piotra Konopackiego, zdobyli kolejną bramkę. Atmosfera na boisku robiła się coraz gorętsza, tym bardziej, że gospodarze mieli zastrzeżenia co do decyzji sędziów. W dyskusję z arbitrem włączyli się również kibice, których główny sędzia stanowczo uspokajał. W pierwszej połowie utytułowani goście nie zdołali zdobyć bramki kontaktowej, i piłkarze Dolpaszu schodzili do szatni z dwubramkową przewagą. Emocje w drugiej połowie ostudził deszcz. Niestety, goście już od pierwszych minut drugiej połowy zdawali się wracać do formy i swojego stałego poziomu gry. Szybko zdobyli dwie bramki i odrobili straty. Trzeci gol zawodnicy z Dolnego Brzegu zdobyli dość kontrowersyjnie. Zawodnicy Dolpaszu protestowali, ponieważ ich zdaniem padł on z ewidentnego spalonego. Wyrównującego i ustalającego wynik gola strzelił Tomasz Figura.

Piłkarze Dolpaszu schodząc do szatni po spotkaniu czuli pewien niedosyt. W końcu byli tak blisko pokonania wicelidera ligi okręgowej. Następne spotkanie rozegrają na wyjeździe z teoretycznie słabszą drużyną, z Czarnymi Jelcz-Laskowice, którzy obecni plasują się na 12. pozycji w tabeli i maja tylko jeden punkt przewagi nad Dolpaszem.

Krzysztof Tabak nie krył niezadowolenia z wyniku spotkania. – Mecz zakończył się remisem 3:3. Nie udało nam się utrzymać przewagi dwóch bramek do końca spotkania.  Brzeg Dolny szybko zdobył 2 bramki na początku drugiej połowy, znowu po indywidualnych błędach. Drużyna gości zdobyła 3 bramkę po ewidentnym błędzie sędziego, który nie zauważył spalonego. Szkoda, że my takich prezentów nie dostajemy od arbitrów. W końcówce udało nam się wyrównać z rzutu karnego zdobywając tylko…, albo aż 1 pkt. Uważam, ze zagraliśmy dobre zawody, na tle wicelidera jako zespół wyglądaliśmy naprawdę nieźle, jednak błędy indywidualne spowodowane brakiem treningów niektórych zawodników maja wpływ na nasze wyniki. Już dzisiaj zapominamy o tym co było , a skupiamy się nad tym co przed nami, a mianowicie dwa bardzo ważne spotkania, które musimy wygrać, aby zwiększyć nasza szanse na utrzymanie się w lidze okręgowej – zapowiada Krzysztof Tabak.

W składzie LKS Dolpasz Skokowa zagrali: Piotr Suchacki, Michał Jankowiak, Krystian Moller, Tomasz Gałecki, Piotr Kaczałko, Ryszard Górnicki, Konrad Tabak, Piotr Sokołowski, Kamil Kanownik, Tomasz Figura, Piotr Konopacki, Patryk Szabelkowski, Paweł Gołaś, Adrian Hliwa i Hubert Gawłowski.

Bór pokonany przez lidera

Równie trudne zadanie miał przed sobą w ostatnią sobotę zespół z Obornik Śląskich. Na własnym boisku Bór podejmował lidera tabeli – LZS Stary Śleszów. Oborniccy zawodnicy liczyli się z porażką, w końcu grali z zespołem, który ma już zapewniony awans do IV ligi. Nie odpuszczali jednak. –  To był mecz ze wskazaniem na przeciwnika. Goście wygrali zasłużenie, byli zdecydowanie lepszym zespołem. Na początku spotkania doszło do faulu w polu karnym. Bramkarz przeciwników sfaulował naszego napastnika. Sędzia nie odgwizdał jednak, a była to ewidentna czerwona kartka. Być może, gdybyś wtedy strzelili karnego i wyszli na prowadzenie, moglibyśmy powalczyć o zwycięstwo. Przeciwnicy szybko zdobli dwie bramki. Na jakies 15 minut przed końcem drugiej połowy, obrońca przeciwników popełnił błąd i po dośrodkowaniu wbił głową samobójczą bramkę. Wtedy, widząc nadzieje na remis dość mocno przycisnęliśmy, ale niestety, nie udało się nam zremisować. To nie hańba przegrać z tak silnym przeciwnikiem. Kolejny mecz rozegramy na wyjeździe o godz. 17 w następną niedzielę ze Strzelinianką Strzelin. Ta drużyna jest w naszym zasięgu. Będziemy walczyć – zapowiada Kornel Delczyk, prezes KP Bór.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here