Kradzież na plebanii. Złodziej skusił się na wino mszalne i zasnął

116

Z pewnością to jedna z tych kradzieży, która rozbawi niejednego z Czytelników. Nie każdy bowiem z rzezimieszków może „pochwalić się” taką pomysłowością, jak złapany na gorącym uczynku 25-latek z Wrocławia. Historia przypomina trochę te ze słynnego filmu „Gang Olsena”.

W ubiegłym tygodniu jeden z Czytelników poinformował nas o dokonaniu dość dziwnej kradzieży w kościele w Rościsławicach…

Podobno złodzieja złapano na gorącym uczynku w trakcie odprawianej Mszy św. Słyszałem też, że do kradzieży długo się przygotowywał, bowiem pracuje w prywatnej firmie WPO „Alba” i m.in z tej plebanii właśnie odbiera śmieci. Podobno złodziej wszedł na plebanię, zabrał kasę, a potem zatrzasnął się w kościele – taki telefon otrzymaliśmy w ubiegłym tygodniu. Pojechaliśmy do podobornickich Rościsławic, by potwierdzić słowa mężczyzny informującego o kradzieży. Zasłyszane wiadomości chcieliśmy potwierdzić u miejscowego proboszcza, a także poznać szczegóły zdarzenia od przypadkowo spotkanych przechodniów. Ksiądz nie chciał komentować całego zajścia, przyznał jednak, że do opisywanego incydentu doszło.

Ten biedny mężczyzna i tak już został ukarany przez Boga… – dopowiedział nam wielebny. Spotkani pod sklepem mieszkańcy Rościsławic twierdzili, że o sprawie nie słyszeli.

Szczegółowy przebieg kradzieży przekazała nam Iwona Mazur z Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy: – Do zdarzenia doszło 22 maja. Złapany mężczyzna wyważył drzwi i dostał się na plebanię, którą przeszukał, a następnie wszedł do kościoła. Jego łupem padło… wino mszalne, którego jednak nie zdołał skonsumować w całości. Miał we krwi 0,8 promila… Po wypiciu wina skusił się jeszcze na kurczaka. Na koniec udał się na strych i tam przez przypadek, zamknął się od środka, po czym… zasnął. Najwyraźniej nie mógł się potem z niego wydostać, ponieważ wierni przebywający w kościele na mszy, usłyszeli dziwny hałas dobiegający ze strychu. I tak złapali złodzieja na gorącym uczynku!

Przesłuchiwany przez funkcjonariusza, mężczyzna przyznał się do kradzieży i dobrowolnie poddał się karze. – Nie potrafił jednak logicznie wytłumaczyć, dlaczego tak postąpiłpowiedziała nam asp. sztab Iwona Mazur.

Na koniec, całkiem serio dodamy, że za występek jakiego dopuścił się złapany mężczyzna kodeks przewiduje maksymalną karę pozbawienia wolności do 5 lat. Jednak w przypadku dobrowolnego poddania się karze, sąd może zastosować łagodny wymiar kary i wymierzyć karę do 3 miesięcy pozbawienia wolności.

1 KOMENTARZ

  1. No to teraz po artykule Pani Basi proboszcz ma przechlapane.
    W kościele oprócz wina trzymał kurczaka. Czy żywego Pani Basia nie wyjaśnia ale Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami i Pan Poseł powinni się tym zainteresować.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here