Kleszcze atakują nie tylko w lesie. Są groźne!

1889

Zagrożenie ukąszeniem kleszcza pojawia się każdej wiosny i trwa aż do późnej jesieni. Najwięcej pajęczaków można spotkać do lipca. Janina Noculak z działu epidemiologii trzebnickiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej potwierdza, coraz częściej te groźne owady można spotkać na ogródkach działkowych i tych przydomowych. Wcale nie jest powiedziane, że na ukąszenie jesteśmy narażeni tylko spacerując po lasach. Jak mówi Janina Noculak, ukąszenie kleszcza nie jest równoznaczne z tym, że od razu zachorujemy na chorobę przenoszoną przez te malutkie intruzy. – Kiedy zwierzę przebije skórę i wgryzie się w nią, może wywołać odczyn alergiczny, który nie musi świadczyć o zachorowaniu. Jeśli od ukąszenia do wyjęcia kleszcza minęło kilka godzin, na skórze wcale nie musi pozostać żaden ślad – mówi Janina Noculak i dodaje, że niektórzy ludzie sami usuwają ze skóry pasożyta, inni zgłaszają się do pielęgniarek lub lekarzy i takie właśnie postępowanie zaleca Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna.

Lepiej iść do lekarza

Renata Widłak-Stępień, powiatowy inspektor sanitarny radzi, żeby nie lekceważyć ukąszeń i z kleszczem podejść do przychodni, żeby wyjął go specjalista. – Wizyta u lekarza jest bardzo ważna, ponieważ przy okazji usuwania kleszcza przeprowadzany jest wywiad z pacjentem, podczas którego jest on pytany między innymi o przebyte choroby i ogólny stan zdrowia.  Jak mówi powiatowa inspektor sanitarna, bakteria z rodzaju krętków, która wywołuje boreliozę, najczęstszą kleszczową chorobę nie musi atakować każdego organizmu, do którego się dostanie, dlatego tak ważne jest, aby miejsce po ukąszeniu owada, w którym wystąpił odczyn obejrzał lekarz. – Przy zakażeniu chorobą, pojawia tak zwany rumień wędrujący – określany jest tak, ponieważ pojawia się na skórze, niekoniecznie w  miejscu ukąszenia kleszcza. U osób, które mają skłonności do alergii może się pojawić nawet w kilku miejscach, w okresie od 1 tygodnia nawet do 4-5 miesięcy – mówi Renata Widłak-Stępień, państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Trzebnicy. Jak podkreśla PSSE prowadzi statystyki ilości zachorowań na boreliozę, a także kleszczowe zapalenie opon  mózgowych, natomiast nie gromadzi informacji dotyczących ilości osób mających bezpośredni kontakt z kleszczami.

Jak dowiedzieliśmy się w obornickim ośrodku zdrowia, w tym roku zgłosiło się już wiele osób, którym pajęczaki wpiły się w skórę. – Mamy już sporą wprawę w wyjmowaniu kleszczy – powiedziała pielęgniarka z praktyki lekarza rodzinnego. – Zawsze pomagamy w usuwaniu intruzów i odradzamy, żeby pacjenci sami sobie usuwali kleszcze. Zdarza się, że czasem się uda wyciągnąć całego, innym razem kleszcz się odrywa i fragment, mały kawałek zostaje w ciele. Zawsze po wyciągnięciu kleszcza trzeba się dobrze obserwować, czy na ciele nie pojawił się rumień – ostrzega pielęgniarka. Również do ośrodka zdrowia w Prusicach zgłaszają się pacjenci z kleszczami:- Każdy kto przyjdzie z problemem ukąszenia kleszcza na pewno zostanie obsłużony – zapewnia Adam Gubernat, kierownik prusickiej przychodni. – Odkleszczowe choroby bardzo ciężko się leczy, dlatego też nie można lekceważyć żadnego ukąszenia.

Warto zapobiegać

W aptece dostępne są różne preparaty zapobiegające wpijaniu się w skórę kleszczy. Te w spreju, kremie i żelu należy nanosić na skórę co 2-3 godziny, najlepiej wcierając (koszt to około 10-25 zł). Dla ochrony dzieci, można zakupić specjalne plasterki, na olejkach eterycznych, i przykleić je na ubranko lub do wózka. Jak powiedziała nam farmaceutka, można również zakupić, za około 35 zł urządzenia do wyciągania kleszczy u ludzi i u zwierząt. Z przyrządu w kształcie długopisu wysuwa się cienki drucik, w który wkłada się kleszcza. Po puszczeniu przycisku, pętelka z linki wsuwa się w urządzenie i wyciąga intruza ze skóry. Nowością są również opaski zapachowe na rękę, które kosztują około 14 zł. Przed każdym wejściem w środowisko, gdzie mogą być kleszcze, zawsze warto założyć długie spodnie i bluzkę z długim rękawem. Przez „szczelne” ubranie pajęczakom będzie trudniej wpić się w skórę.

Zwierzęta też mogą zachorować

Na ataki kleszczy narażone są również zwierzęta. Psy i koty chodzące w wysokich trawach, krzakach, są świetnymi żywicielami dla pajęczaków, które wczepiają się w ich skórę. Niektóre razy psów mają bardzo gęstą sierść, co znacznie utrudnia poszukiwania krwiopijnych intruzów. Zwierzęta podobnie jak ludzie są narażeni na choroby przenoszone przez kleszcze. Media informują o wielu przypadkach zachorowań na babeszjozę, groźną chorobę przenoszoną przez kleszcze. Choroba ta może mieć różny przebieg, w zależności od tego, jaka odmiana zaatakuje. – Babeszjoza jest groźną chorobą, która atakuje krew. Lekarze weterynarii dość szybko ją rozpoznają, natomiast właściciele zwierząt mogą nie wiedzieć co dzieje się z ich pupilem – mówi Filip Lewiński, obornicki weterynarz. Jak dodaje, w swojej siedmioletniej praktyce weterynaryjnej nie spotkał się jeszcze z zachorowaniem na babeszjozę. – Pojawia się ona najczęściej na wschód od Wisły. Na Dolnym Śląsku bardzo rzadko się ją spotyka. W tej chorobie ważne jest szybkie rozpoznanie, ponieważ pasożyt atakuje krew. Pierwszymi objawami są gorączka i osłabienie zwierzęcia. W późniejszym etapie pojawia się charakterystyczny, ciemny, w kolorze ciemnego piwa mocz, który świadczy już o problemach z nerkami. Jeśli choroba zostanie szybko zdiagnozowana i zostanie wdrożone leczenie, to nie powinna mieć groźnych konsekwencji. Jeśli jednak leki poda się zbyt późno, babeszjoza może okazać się śmiertelna. Dlatego tak ważne jest, żeby zapobiegać wpijaniu się kleszczy w skórę. Na rynku mamy do wyboru wiele preparatów na kleszcze do zwierząt. Są takie, które wciera się w sierść zwierzęcia, a one „rozchodzą” się po całym ciele. Takie preparatu dobiera się do konkretnego zwierzęcia biorąc po uwagę to, ile dany zwierzać waży. Podobnie dobiera się również obroże. Płyny działają krócej, około 1-2 miesięcy, a obroże kilka miesięcy. Dobra obroża założona w maju może skutecznie odstraszać kleszcze i pchły przez cały sezon. Koszt płynu dla małego psa to około 20 zł, dużego nawet około 50 zł. Dobra obroża, znanego producenta to wydatek rzędu nawet 100 zł. Warto pamiętać, że obserwujemy, iż  kleszcze pojawiają się sezonowo, zwykle najwięcej jest ich wiosną, w czerwcu i lipcu atakują rzadziej, natomiast drugi okres ich wzmożonej aktywności przypada na drugą połowę sierpnia i wrzesień. Można powiedzieć, że kleszcze lubią te same warunki co grzyby, znacznie więcej ich jest kiedy jest ciepło i wilgotno – zaznacza weterynarz, który radzi, żeby po każdym spacerze przeglądać profilaktycznie sierść pupila. A kiedy już zauważymy kleszcza wpitego w skórę? – Zawsze można przyjść do weterynarza, który pomoże usunąć intruza. Niektórzy właściciele sami potrafią to zrobić pęsetą lub specjalnym urządzeniem, które można zakupić u weterynarza. Są to proste w konstrukcji kleszczyki, które same się zamykają. Najtańsze można kosztują 10 zł, a  takie, które stosuje się również u ludzi, które można dezynfekować w autoklawie, około 50 zł. Na pewno po wyciągnięciu kleszcza, podobnie jak u ludzi, trzeba obserwować miejsce ukąszenia. Co prawda niektórzy mówią, że jeśli usunie się kleszcza do 24 godzin od ugryzienia, to nie powinien on zdążyć zakazić swojej ofiary. Jednak w razie jakichkolwiek niepokojących objawów najlepiej odwiedzić weterynarza – przekonuje Filip Lewiński.

1 KOMENTARZ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here