Niebezpieczne huśtawki

229

„Dlaczego Spółdzielnia Mieszkaniowa w Żmigrodzie od początku lat 90-tych nic nie zrobiła na tym placu zabaw? Nadal są te same metalowe i niebezpieczne drabinki, huśtawki itd. Ostatnio na placu zabaw przy ulicy Zamkowej dziewczynka złamała sobie rękę, bo spadła ze zjeżdżalni, która ma 2,5 metra wysokości. Teraz dziewczynka jest do pasa w gipsie. Na szczęście obeszło się bez operacji. W całej gminie są nowe, bezpieczne place zabaw, a Spółdzielnia nic nie robi z tym swoim. Przecież powinna  mieć na to środki z opłat mieszkańców” – skarży się czytelnik. Czytelnikowi chodzi przede wszystkim o żelazne urządzenia na placu. I rzeczywiście, ciężkie huśtawki są współczesną zmorą polskich placów zabaw. Stanowią największe zagrożenie dla przebywających tam dzieci, które korzystając z takiego  takim urządzenia mogą sobie zrobić krzywdę. Jak słusznie zauważył nasz Czytelnik, place zabaw w mieście w zdecydowanej większości są nowoczesne i dostosowane dla dzieci pod względem bezpieczeństwa. Plac zabaw na Zamkowej jest jednym z najczęściej odwiedzanych ze względu na swoje położenie w centrum oraz sąsiedztwo wielu mieszkańców miasta.

– Nowe urządzenia zabawowe są bardzo drogie. My dysponujemy określonym budżetem i na tę chwilę nie stać nas na to, aby kompleksowo wymienić nasz plac zabaw – mówi w rozmowie telefonicznej Bogumiła Gałka, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Żmigrodzie. – Obecnie mamy zaplanowane prace remontowe, związane z budynkami mieszkalnymi. Co roku przeprowadzamy prace konserwacyjne na naszych placach zabaw; w tym roku w kwietniu zorganizowaliśmy przegląd urządzeń zabawowych, a co drugi rok malujemy wszystkie urządzenia. Chciałabym dodać, że na innym naszym placu zabaw montowaliśmy nowe urządzenia drewniane, które są bardzo drogie, jednak okazało się, że mają one krótką żywotność, nie są trwałe. Co roku musimy naprawiać te urządzenia jak tylko się da. Podejrzewam, że za rok, za dwa lata z tych urządzeń nic już nie będzie. Dlatego nawet jeśli będziemy w przyszłości modernizowali plac zabaw, to prawdopodobnie zostanie on zaopatrzony w urządzenia metalowe, tak jak jest teraz przy ulicy Zamkowej – mówi prezes spółdzielni. Uzupełnimy tą wypowiedź o informację, że firmy zajmujące się produkcją urządzeń, w które są zaopatrywane place zabaw, oferują takie urządzenia, które nawet jeśli są metalowe, to są dużo bezpieczniejsze od urządzeń będących komunistyczną schedą. – W tym roku przeprowadziliśmy już prace naprawcze na placu zabaw na ulicy Zamkowej. Zgłoszono nam, że skrzypią huśtawki, więc nasmarowaliśmy łożyska; naprawiliśmy także piaskownicę. Takie rzeczy robimy na bieżąco. Ten plac zabaw jest o tyle kontrowersyjny, że korzystają z niego mieszkańcy z różnych wspólnot, nie tylko naszej. W ubiegłych latach współpracowaliśmy z tymi wspólnotami, które dokładały się do funkcjonowania tego placu zabaw. W tym roku już odmówiły partycypacji w kosztach. Oczekiwania są – „naprawcie, wymieńcie”, ale żeby do tego dołożyć złotówkę to nie. Trzeba pamiętać, że wszystkie remonty są wykonywane z pieniędzy mieszkańców. To nie są koszty związane z renowacją urządzeń. Trzeba dowieźć i wymienić piasek, trzeba na okrągło w okresie lata wykaszać trawę i usuwać śmieci. To są koszta i dobrze jest o tym pamiętać. Natomiast koszt zagospodarowania nowego placu zabaw to około 50 tys. złotych – dodaje Bogumiła Gałka. Rzeczywiście sprzęt placu zabaw na ulicy Zamkowej najszczęśliwszy nie jest. Znając pomysłowość dzieci (bo dziesięć pomysłowych główek to nie jedna) i brak umiejętności przewidzenia konsekwencji zbyt bliskiego podejścia do rozhuśtanej, żelaznej huśtawki, można stwierdzić, że nie trudno o wypadek. Na razie dzieciom pozostaje zabawa pod bacznym, rodzicielskim okiem, a rodzicom – oczekiwanie na modernizację placu w następnych latach i upominanie się o swe prawa.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here