Cały rok z Żądłem Szerszenia

48

NOWa: –  Emocje po maratonie już opadły. Proszę podsumować VII edycję Żądła

Szerszenia: czy wszystko odbyło się zgodnie z planem?

Małgorzata Pawlaczek: – Trudno mówić o tym, czy wszystko przebiegło po naszej myśli, ponieważ nie mieliśmy w planach 800 uczestników! Liczyliśmy na 700 i taki początkowo ustawiliśmy limit zapisów. Okazało się jednak, że zainteresowanie maratonem jest zdecydowanie większe. Mamy więc rekord frekwencji, co oczywiście nas cieszy i jednocześnie bardzo pozytywnie, zaskakuje. Świadczy też o tym, że przez te lata wypracowaliśmy sobie w środowisku kolarzy-amatorów dobrą renomę. Dostaliśmy w tym roku spory kredyt zaufania, w przyszłym nie możemy zawieść.

NOWa: – Przeglądając profil trzebnickich Szerszeni na facebooku, możemy przeczytać różne relacje uczestników, są to pozytywne opinie i wrażenia. Panią, jako jednego z organizatorów takie słowa z pewnością satysfakcjonują. Czy wiele takich pozytywnych opinii usłyszała Pani od kolarzy, czy dają one pani motywację do organizowania (czy też współorganizowania) kolejnych imprez?

MP: – Tego rodzaju wydarzeń nie organizuje się dla siebie. Miarą tego jak bardzo są udane jest zadowolenie uczestników. Nie mamy złudzeń – nie da się wszystkim dogodzić, wszystkich zadowolić. Co więcej sami dostrzegamy niedociągnięcia, których na szczęście nie wyłapali uczestnicy. My natomiast wiemy, że przygotowując kolejną edycję trzeba będzie coś poprawić, usprawnić, zrobić trochę lepiej. Ale pozytywne opinie, zwłaszcza wyrażane głośno zdecydowanie motywują do podejmowania wysiłku organizacyjnego. Do wymyślania kolejnych niespodzianek, pozytywnego zaskakiwania uczestników.

NOWa: – Podsumowując zakończony maraton powiedziała pani, że to jest nie tylko

impreza mająca na celu sprawdzenie umiejętności zawodników, ale także

promowanie kolarstwa.

MP: – Każda pliszka swój ogonek chwali i my również, ponieważ uprawiamy kolarstwo, chcemy, by jak najwięcej ludzi wsiadało na rowery. Wbrew nie najlepszej sławie, jaka obecnie otacza kolarstwo z powodu afer dopingowych, wciąż jesteśmy zdania, że to piękny sport. Choć jednocześnie to bardzo trudna dyscyplina sportowa. Ale też nie bez powodu o kolarzach mawia się, że to twardzi ludzie. Jeśli ktoś radzi sobie na rowerze – ze zmęczeniem, zniechęceniem, rywalami, kaprysami pogody, kilometrami, które zostały do mety, trudnym i długim podjazdem – nie podda się również przeciwnościom, jakie niesie życie. W promocji kolarstwa jest jeszcze jeden aspekt – im więcej ludzi będzie poruszało się rowerami, tym lepiej, siadając za kółko samochodu, będą rozumieli, co czuje rowerzysta na drodze. W efekcie na szosach będzie bezpieczniej. Mamy więc nadzieję, że poprzez nasz maraton z jednej strony zachęcamy do jazdy rowerem, a z drugiej przyczyniamy się do budowania porozumienia między różnymi uczestnikami ruchu drogowego.

NOWa: – Od kilku osób, kibicujących swoim najbliższym podczas maratonu, dowiedziałam się, że jest Pani świetną spikerką! Każdego z zawodników, który przekraczał linię mety witała pani ciepłym słowem i niemal zawsze powiedziała pani coś ciekawego o danym kolarzu. Biorąc pod uwagę liczbę startujących osób musiała się pani bardzo dobrze przygotować! Chyba, że są to osoby, z którymi spotyka się pani z innych ogólnopolskich rajdach…

MP: – Kolarze to jedna przeogromna rodzina. Spotykamy się podczas wyścigów, które odbywają się w całej Polsce. Zimą widujemy się na basenie, siłowni, na nartach, podczas treningowych przebieżek. Kupujemy części, akcesoria i odzież w tych samych sklepach, korzystamy z usług tych samych mechaników rowerowych, a naprawdę dobrych, znających się na wyścigowych rowerach nie jest zbyt wielu. Na forach, facebooku i za pośrednictwem stron internetowych wymieniamy się opiniami o serwisach i sklepach rowerowych, dyskutujemy o sprzęcie, komentujemy zawody i zawodników. Wciąż na siebie wpadamy, krążąc wokół rowerowych tematów. Prowadzę stronę Pucharu Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych, którego Żądło Szerszenia jest jedną z edycji. Jestem rzecznikiem cyklu i dbam o jego promocję. Wspólnie z koleżanką i kolegą wydaję również Wrocławską Gazetę Kolarską. Trudno więc, bym większości zawodników, którzy przyjechali na nasz maraton nie znała. Ale przyznaję, że pojawiło się też wiele nieznanych mi osób. Co świadczy tylko o tym, że ta nasza rowerowa rodzina wciąż się rozwija, wciąż jest nas więcej. Bardzo mnie to cieszy.

NOWa: – Być może to za wcześnie zadane pytanie, ale czy organizatorzy maratonu

Żądło Szerszenia zastanawiali się nad przebiegiem kolejnej imprezy? Jeśli tak, to czy możemy się dowiedzieć czego możemy się spodziewać podczas przyszłorocznej imprezy?

MP: – Jak już wspomniałam dokonaliśmy wstępnego podsumowania i wyciągnęliśmy pierwsze wnioski. Wiemy już na pewno, co poprawimy i zrobimy w przyszłym roku lepiej. W związku z ogromnym zainteresowaniem zapewne znów trzeba będzie podnieść poprzeczkę. Na niespodzianki przyjdzie jednak jeszcze czas. Na razie musimy skupić się na zamknięciu wszystkich spraw związanych z tą edycją Żądła Szerszenia. Wbrew pozorom po maratonie jest równie dużo (o ile nie więcej) pracy, jak podczas przygotowań do niego.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here