Zamiast do oczyszczalni to na pole?

Mieszkanki Malina twierdzą, że właściciel jednej z firm zajmujących się wywozem nieczystości, nie odprowadza odebranych ścieków do oczyszczalni, tylko rozlewa je na pole. Na potwierdzenie tych słów przedstawiają wykonane zdjęcia. Sprawdzamy co na ten temat mówi właściciel przedsiębiorstwa, a także jakie kary mogą grozić firmom asenizacyjnym za rażące łamanie przepisów.

Zamiast do oczyszczalni to na pole?

Na terenie gminy Wisznia Mała działa kilka firm zajmujących się wywozem ścieków z domów jednorodzinnych. Każde z tych przedsiębiorstw ma podpisaną umowę z gminą i czasowe pozwolenia na świadczenie tego typu usług. Urzędnicy, którzy chcą skontrolować,czy ilość odebranych ścieków od mieszkańców jest zgodna z tym co dana firma zostawia w oczyszczalni, sporządzają raporty co 5 miesięcy. W tych dokumentach porównują zebrane dane: najpierw sprawozdania, które co kwartał przygotowuje przedsiębiorstwo (w oparciu o zebrane i oddane do oczyszczalni ścieki) oraz te same wyliczenia prowadzone przez oczyszczalnię. Jeżeli liczby w obu przypadkach się zgadzają, wówczas dana firma ma „zielone światło” i może nadal zajmować się odbiorem i wywozem przydomowych ścieków. Czy może dojść do takiej sytuacji, gdy dane przedsiębiorstwo oszukuje i część nieczystości wylewa na pola lub gdzieś pod lasem? Teoretycznie tak, a dla takiej firmy to wówczas czysty zysk. Wtedy przecież w żadnym dokumencie „nie wykazują” odebranych nieczystości, za które pobrali pieniądze.

Zdaniem naszych rozmówczyń, taka sytuacja ma miejsce już od kilku lat w Malinie, wiosce położonej w gminie Wisznia Mała. Spotykamy się w domu jednej z kobiet. Nasze informatorki proszą o zachowanie anonimowości: – To jest mała wieś, nie chcemy być potem narażone na nieprzyjemności – argumentują swoją prośbę.

Kto odbiera ścieki nielegalnie?

Nasze rozmówczynie twierdzą, że właściciel jednej z firm zajmujących się wywozem nieczystości, zamiast do oczyszczalni w Strzeszowie, zebrane ścieki wylewa na pola: – To trwa z różnymi nasileniami od 3 lat, ostatnio nawet kilka razy dziennie potrafi pojechać na teren byłego poligonu i wylewać nieczystości. Zapytałam raz kierowcę, dlaczego on tak często jeździ na to pole, przecież to teren zamknięty i co tam robi. Odpowiedział, że wylewa brudną wodę albo gnojownicę. Czy on chce z ludzi robić głupków? Zgłaszałam tę sprawę w gminie i był przez jakiś cza spokój, może ktoś szepnął słówko, że ludzie na wsi widzą co ta firma wyprawia. Po jakimś czasie problem wrócił, więc stwierdziłam, że dalsze interweniowanie w gminie jest mało skuteczne – naświetla problem jedna z kobiet. Nasza druga rozmówczyni, na potwierdzenie słów swojej znajomej, podaje przykłady świadczące o nierzetelności firmy. Przede wszystkim swoje uwagi skupia na złym stanie technicznym beczkowozu: – Kiedy skończy pobierać ścieki, to za nim płynie strużka ścieków, jak raz zapytałam kierowcę, co to ma znaczyć, to odpowiedział, że pewnie coś komuś się wylało. Moi znajomi zrezygnowali z usług tej firmy, ponieważ podczas poboru częściowo wylewały się ścieki, których potem nie chcieli mieć na podwórku, to przecież śmierdzi - twierdzi kobieta i podaje jeszcze jeszcze jeden argument - często zmieniał ceny za wywóz ścieków i zdarzało się, że nie wręczał kwitków po zakończeniu usługi. Zdaniem naszej rozmówczyni, te „niezaksięgowane” nieczystości zostały wylewane na pola. Na dowód kobiety pokazują fotografie wykonane jakiś czas temu. Przedstawiają beczkowóz, który znajduje się na terenie byłego poligonu.

Zdjęcia zrobiliśmy kiedy właśnie był wylewane ścieki – mówią kobiety. Jednak czy ta fotografia jest wystarczającym dowodem świadczącym o tym, że nieczystości faktycznie nie są oddawane do oczyszczalni w Strzeszowie?

Udajemy się na rozmowę z właścicielką firmy asenizacyjnej, której przedstawiamy uwagi naszych rozmówczyń i prosimy o zajęcie stanowiska w tej sprawie. – Taka sytuacja nie ma i nie miała nigdy miejsca. Mamy koncesje, rachunki za oczyszczalnię, te oskarżenia są bezpodstawne. Na wsi jest inny pan, który tak postępuje…  Jeżeli mąż, który odbiera ścieki, jeździ na łąkę do teścia wywieźć gnojownicę, to wówczas zgłasza to do gminy, przecież to służy za nawóz. Ścieki komunalne na pole? Nigdy. Nie dotarły do mnie i męża żadne skargi. Nawet nie zgłaszałam nigdy skargi na tego pana, co wywozi ścieki na pole. Po co robić mu kłopot? Moje dzieci potem byłby wytykane. Jeżeli jest jakaś dokumentacja, że jesteśmy na polu, to na pewno wylewana była gnojownica. Za każdy odbiór ścieków wystawiamy rachunki albo faktury vat, a ci co nie mają rachunków, to korzystają z usług drugiego pana, który nie ma żadnej zarejestrowanej działalności. Ta sytuacja tego pana ciągnie się od kilku lat – mówi pani Sylwia.

Dowodów albo nazwiska tego mężczyzny jednak nie podaje. Udajemy się z naszymi pytaniami dalej. Idziemy do Urzędu Gminy Wisznia Mała, by porozmawiać z wójtem o zaistniałej sytuacji. W jaki sposób kontrolowane są firmy zajmujące się odbiorem nieczystości od mieszkańców? Jakie kary mogą spotkać tych, którzy odebrane ścieki zamiast do oczyszczalni wylewają na pole? Wreszcie, czy wykonane zdjęcia są wystarczającym dowodem na udowodnienie komuś winy? Jakub Bronowicki mówi o kontrolach prowadzonych co 5 miesięcy, kiedy weryfikowane są sprawozdania za wywóz nieczystości do oczyszczalni. – Na tej podstawie kontrolujemy, czy ścieki pobrane od mieszkańca trafiły do oczyszczalni. Każdy, kto będzie łamał prawo, nie otrzyma od nas koncesji, natomiast inne służby powołane do tego będą sprawdzać sferę finansową. Fotografia to sprawa informacyjna, ale ktoś musi widzieć dane zajście i potwierdzić, że tam były wylewane ścieki. Jeżeli sprawa ewentualnie trafiłaby do sądu, to potrzebne byłyby dowody. O każdym takim fakcie wylewania nielegalnie ścieków należy dzwonić na policję i ten problem zgłaszać. My nie mamy takich uprawnień do kontrolowania firmy. Jeżeli policja prowadziłaby postępowanie w takiej sprawie, to na tej podstawie moglibyśmy cofnąć koncesję nieuczciwej firmie – tłumaczy wójt.

Sprawa wydaje się prosta: żeby udowodnić komuś winę, trzeba mieć niezbity dowód. Sama fotografia do tegonie wystarczy. Podobnie jak telefon do gminy. Urząd nie ma żadnych uprawnień, by na wniosek mieszkańców cofnąć koncesję na wywóz nieczystości. Może to zrobić dopiero po wszczęciu postępowania wyjaśniającego przez policję, jeśli zostaną postawione konkretnym osobom zarzuty. Znając realia, wyjaśnienie takich spraw nie jest załatwiane tak szybko, jak zapewne chcieliby zainteresowani. Jednak nie jest niemożliwe.

Udostępnij artykuł

Komentarze

    Redakcja nie odpowiada za treści publikowane w komentarzach oraz w dyskusjach na forum dokładając jednak wszelkich starań do procesu moderacji tych naruszających netykietę. Jednocześnie informujemy, że komentarze zawierające wulgaryzmy lub nie na temat mogą zostać usunięte. Ponadto na wezwanie organów ścigania oraz osób, których dobra osobiste mogą być naruszane, udostępnimy wszelkie dane identyfikujące autora.

  1. kokosz
    16 maja 2013 o 13:37

    Czyli w Wiszni Malej mozna uzywac soli drogowej w piekarni a scieki lac do rowu bo urzednicy i tak nic ie zrobia...

  2. Pingback: Czy Trzebnicka Gazeta Nowa naruszyła dobra osobiste malińskiego przedsiębiorcy? | Wisznia Mała.net - Portal lokalnych społeczności

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przepisz kod z czarnego paska znajdującego się w reklamie.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Ostatnio na Facebooku