Wrzenie w obornickiej komunalce

133

W punkcie komunikaty i zapytania przewodniczącego rady, Roman Głowaczewski zapytał o postępy w sprawie nowej inwestycji. Od prezesa ZGK Radosława Kowalika usłyszał, że właśnie w piątek  (10 maja) otwarto dwanaście kopert z ofertami. -Trwają analizy. Ponieważ trzy z nich są bardzo zbliżone kosztowo, musimy je dokładnie zbadać, by uniknąć pomyłek – powiedział Kowalik. Prezes zdradził, że najtańsza z nich to 5,5 mln, najdroższa – 8,6 mln zł obiecał, że wybór zostanie ogłoszony do poniedziałku, czyli do wczoraj.

Za chwilę wiceprzewodniczący RM Henryk Cymerman odczytał list, jaki Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” w ZGK wystosowała do burmistrz oraz przewodniczącego Rady Mieskiej.

Według autorów pisma, sytuacja w spółce jest tragiczna: „spółka ma coraz mniej stabilnej pracy, często są to prace dorywcze, zlecane przez Gminę na które nie ma chętnych z zewnątrz, a my je wykonujemy po kosztach własnych lub poniżej tych kosztów. Taka niestabilność uniemożliwia trwały rozwój spółki.”

Zdaniem związkowców, sytuacja jest bardzo poważna, szczególnie przed zbliżającymi się przetargami na wywóz śmieci. Jest wielce prawdopodobne, – o ile nie dojdzie do jakichś fuzji czy przejęć, że  po przetargach, do których gminę obliguje ustawa, ZGK straci stałe źródło wpływów z tego tytułu. Już dziś zakład utracił zlecenia dotyczące utrzymania zieleni miejskiej. Obecnie niezagrożone jest tylko utrzymanie wodociągów.

Związkowcy chcą też poznać, jak doszło do osiągnięcia przez firmę zysku w kwocie ok. 600 tys. zł, w czasie, kiedy firmie na odległość prezesował Jarosław Sołowiej, będący jednocześnie prezesem Strzelińskiego Centrum Medycznego, a obie prezesury utracił po półtora roku. Zdaniem związkowców, w 2011 r. w spółce nie zrobiono nic, co mogłoby aż tak wywindować zyski. W ciągu dwóch kolejnych lat komunalka notowała  już straty w wysokości ok. 200 tys. zł. Członkowie komisji zakładowej twierdzą, że ta „kreatywna księgowość” generuje problemy firmy, bo wpływa na wzrost cen jej usług.

Z pisma dowiedzieliśmy się też, od trzech lat nie są rekompensowane płace. Ich wzrost to doliczenie współczynnika inflacyjnego. Mimo to  z budżetu firmy sponsoruje się różna instytucje. „Szokiem dla pracowników jest opłacenie doradztwa podatkowego, gdzie głównym beneficjentem jest gmina a spółka ponosi tylko koszty”.

„Pracownicy tracą cierpliwość do takiego podejścia do spraw Spółki i w chwili obecnej rozważamy możliwość wejścia w spór zbiorowy” – zagrozili związkowcy w piśmie podpisanym przez szefa komisji zakładowej NSZZ „S” Jerzego Wielgusa. Jednocześnie zwrócili się do RM z prośbą „o pochylenie się nad problemami spółki, gdyż uważamy, że problemy spółki w krótkim czasie staną się problemami mieszkańców gminy z powodu niekontrolowanych kosztów związanych z działalnością prowadzoną przez spółkę”.

Burmistrz Sławomir Błażewski stwierdził, iż spotykał się już ze stroną związkową i obiecał, że przekaże radnym informacje na temat prac oraz ich wartości, jakie zostały zlecone przez gminę spółce. Radnych jednak ta zapowiedź nie usatysfakcjonowała. Przewodniczący Głowaczewski stwierdził, że należy podjąć rozmowy ze związkami zawodowymi i doprowadzić do sytuacji, kiedy jest stały dialog, bo wtedy można problemy rozwiązywać w zarodku. Natomiast wiceprzewodnicząca Agnieszka Zakęś stwierdziła, że cedowanie odpowiedzialności na zarząd firmy jest nie celowe, bo pracownicy chcieli się spotkać z właścicielem, a nie z zarządcą.

Jak nas poinformował w sobotę szef zakładowej „Solidarności” Jerzy Wielgus, burmistrz obiecał się w tym tygodniu spotkać ze związkowcami w sprawie działań samorządu na rzecz spółki, której jest stuprocentowym właścicielem. Przewodniczący obiecał nam przekazać wyniki tych rozmów i stanowisko, jakie po nich ewentualnie zajmie Komisja Zakładowa.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here