Fekalia z szamba wywożone na pole?

1931

Dwa tygodnie temu w naszej gazecie zamieściliśmy artykuł o problemie mieszkańców Malina. Dwie mieszkanki poinformowały nas, że jeden z przedsiębiorców zajmujący się wywozem nieczystości, wylewa te ścieki na pole… zamiast oddawać do oczyszczalni w Strzeszowie. Kobiety mówiły, że ten proceder trwa już od lat, a pracownik wspomnianej firmy potrafi nawet w biały dzień jeździć z beczkowozem po polu i wylewać ścieki!

Nasze rozmówczynie stwierdziły, że próby rozwiązania tego problemu w gminie były nieskuteczne, bowiem tylko przez jakiś czas beczkowóz wywoził ścieki do oczyszczalni.

Gdy o wyjaśnienia poprosiliśmy właścicielkę firmy okazało się, że problemu nie ma. Pani Sylwia przyznała, że każdy wywóz ścieków jest dokumentowany w oczyszczalni i z tego jest potem rozliczana w Urzędzie Gminy. Dodała również, że beczkowóz będący własnością jej firmy, który czasem widzą mieszkańcy na polu, wówczas nie wylewa ścieków, tylko gnojownicę. Zdaniem pani Sylwii to inny mieszkaniec Malina postępuje tak z odebranymi nieczystościami i wylewa je na pola. Nigdzie jednak nie zgłaszała tego przypadku naruszania prawa.

Wójt Jakub Bronowicki w rozmowie z nami dodał, że w sprawie niewiele może pomóc. Stwierdził, że potrzeba niezbitych dowodów, by udowodnić komuś winę. Gdyby podobny przypadek zgłosić policji, a ta wszczęłaby postępowanie, to wówczas mógłby takiej firmie nie przedłużyć umowy na świadczenie usług asenizacyjnych.

To nie jest pierwszy przypadek….

Tymczasem, w ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy telefon od kolejnego mieszkańca wsi, którzy chciał odnieść się do naszego artykułu. – Rozmówczynie powiedziały pani, że ten proceder trwa od kilku, tymczasem ścieki wywożone są na pole już od dobrych kilkunastu lat. Co ciekawe wcześniej właścicielem tej firmy był obecny radny. Żeby było śmiesznej, to jest on teraz przewodniczącym komisji… ds. ochrony środowiska. Z tego co wiem, to wcześniej jeden z mieszkańców „podkablował” go do innych instytucji i nawet została nałożona na radnego kara. Teraz firmą zajmuje się jego syn, i dalej nic się nie zmieniło. Mieszkańcy już wcześniej pisali anonimowe listy do gminy, by coś zrobiła w sprawie tego wywozu. Nie chcieli się podpisywać, wiadomo, to mała wioska. Nadal nic w tej sprawie się nie zmieniło. Przyznam, że z perspektywy czasu, to jest nawet śmieszne. Tylko nadal nie wiemy, co mamy z tą firmą zrobić. Teraz się trochę wystraszyli po tym waszym artykule, więc jeżdżą do oczyszczalni – opowiadał nam mieszkaniec Malina, pragnący zachować anonimowość.

Co na ten temat ma do powiedzenia wójt Wiszni Małej? Czy potwierdzi słowa naszego rozmówcy? – Teraz z pewnością firma zmieniła właściciela, tamten temat to już historia, która nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Nie pamiętam, czy wpływały do urzędu skargi na tego radnego. Co do sprawy nielegalnego wywozu ścieków, to będziemy na ten problem wyczuleni. Jak już wspomniałem, gdy będziemy mieli dowody np. z policji, wówczas wyciągniemy odpowiednie konsekwencje. Trzeba mieć niezbity dowód w sądzie, by stwierdzić czy ktoś dopuścił się zarzucanego mu czynu – powiedział wójt Wiszni Małej Jakub Bronowicki.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here