Marzenia o Ciechocinku już były

45

O tym zapomnianym pomyśle Jan Buczek przypomniał na ostatnim spotkaniu zorganizowanym przez posła Marka Łacińskiego. W trakcie rozmowy przyniósł dokumentację, jaką udało mu się zgromadzić w związku z koncepcją przywrócenia Trzebnicy statusu uzdrowiska.

NOWa: – Skąd to zainteresowanie tematem uzdrowiska? Dlaczego chciał Pan przywrócić ten utracony status?

Jan Buczek:Na to spotkanie otrzymałem zaproszenie od posła Marka Łacińskiego, a dowiedziałem się iż w tym samym czasie jest spotkanie burmistrza z mieszkańcami, byłem więc w rozterce, ponieważ chciałem podzielić się swoimi informacjami w tym zakresie.

Trzebnica zawsze była i jest mi bliska, od kilkudziesięciu lat aktywnie, na ile pozwalał mi czas, starałem się uczestniczyć w życiu jej mieszkańców, a to w życiu kulturalnym tworząc Międzynarodowy Festiwal Muzyki Kameralnej i Organowej, czy też w stworzeniu stowarzyszenia w latach 90 – tych, chroniącego linię kolejową Wrocław -Trzebnica przed całkowitą likwidacją. W 1996 roku podczas przeprowadzania badań i tworzenia dokumentacji związanych z działalnością kopalni piasku w Pierwoszowie zetknąłem się geologami i podczas rozmów na różne ciekawe tematy związane między innymi z hydrogeologią, został poruszony temat odwiertu trzebnickiej wody leczniczej.

NOWa: – W archiwalnym wydaniu gazety czytamy, że chciał Pan wykorzystać wody termalne do celów leczniczych.

JB: – Zacząłem dopytywać o więcej szczegółów związanych z tym tematem i okazało się, że w ten sposób dotarłem nawet do ludzi uczestniczących przy tym odwiercie. Moje zainteresowanie wykorzystaniem tej wody do celów leczniczych, oraz stworzenie Trzebnicy Zdrój w pełnym tego słowa znaczeniu sięgało bardzo szeroko, zarówno od strony ograniczeń i zagrożeń dla miasta i jego mieszkańców, a także korzyści płynących z tego tytułu. Jest wiele aktów prawnych, które wymagają konsolidacji, a to w zakresie prawa górniczego, ochrony środowiska, geologii, prawa budowlanego, a także konfrontacji z normami unijnymi i jak to w życiu bywa niektóre się wykluczają. Przez kilka lat interesowałem się stworzeniem uzdrowiska, spotykałem się z kilkudziesięcioma naukowcami, z dziedziny balneologii i innych kierunków związanych z tą branżą, a także z ludźmi zarządzającymi uzdrowiskami. Dużą pomoc uzyskałem wówczas, między innymi od entuzjastów w tym temacie pani Janiny Wikło – geologa wojewódzkiego oraz Herberta Wirtha, obecnego Prezesa KGHM.

Mam obszerną wiedzę na ten temat, znam zagrożenia, które mogą przynieść więcej szkody niż pożytku, zarówno miastu, jak i jego mieszkańcom, jeżeli do tego podejdzie się nierozważnie. Konieczne byłoby powołanie grupy, skupiającej ludzi z różnych dziedzin oraz naukowców i po konsultacjach z mieszkańcami opracowanie kompleksowe tego tematu.

NOWa: – Temat przywrócenia statusu uzdrowiska potem „upadł”. Dlaczego?

JB: – Przeprowadzenie rozsądnie całego przedsięwzięcia wymagałoby kilku kadencji rozsądnego burmistrza i determinacji wszystkich opcji politycznych w radzie gminy.

Podstawą przedwojennego naszego zdroju były borowiny, które niestety zostały zdegradowane. Odwiert, który był wykonywany w 1974 roku przy okazji poszukiwań ropy i gazu, wskazał na występowanie wód ciepliczych chlorkowo-sodowo-wapniowych, bromkowych i borowych.

Trzeba by zacząć od początku, a więc powtórzyć odwiert (ponieważ dotychczasowy uległ na pewno degradacji, koszt od 20 do 100 tys. zł za metr!), pompowania (wydajność 5-6 m sześc./h nie jest rewelacyjna, w innych zdrojach jest to od kilkudziesięciu do kilkuset m sześc./h). Wykorzystanie ich jako wody przemysłowe termalne, przy tej wydajności i temperaturze 37,1 stopni C mija się z celem. Przeprowadzenie całej niezbędnych dokumentacji hydrogeologicznej i geologiczno-inżynierskiej, ochrony górniczej wód podziemnych, opracowania obszaru górniczego, konieczności uzyskania koncesji na prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie poszukiwania, rozpoznawania i wydobywania, ustalenie granice okręgów ochrony górniczej źródeł mineralnych. Określenie właściciela źródła (konieczność odprowadzania opłaty eksploatacyjnej). Trzebnickie złoża wód leczniczych nie są zaliczane (jako nieliczne z leczniczych) do kopalin podstawowych.

Następnym etapem w tym kierunku jest określenie strefy. Najlepszym terenem byłby teren za ulicą Czereśniową, za Lasem Bukowym, tam gdzie w latach 70-tych była planowana budowa sanatorium, jednak w chwili obecnej jest to nierealne, biorąc pod uwagę budowy prywatne na tym terenie i plan zagospodarowania. Tereny wymagałyby przygotowania infrastruktury, zainteresowania tematem przyszłych inwestorów budowy sanatoriów, pensjonatów oraz przygotowanie całej koncepcji Trzebnicy jako uzdrowiska.

NOWa: – Wspomniał Pan o zagrożeniach dla mieszkańców. Co konkretnie ma Pan na myśli?

JB: Jest ich naprawdę wiele, poczynając od braku możliwości budowy czy rozbudowy firm na terenie (a więc miejsca pracy), do konieczności specjalnej utylizacji ścieków pochodzących z wód leczniczych. Czytałem niedawno, iż jedno z miast zamknęło uzdrowisko, które miało podpisaną umowę z NFZ, żądając wielomilionowej partycypacji w kosztach budowy dodatkowej oczyszczalni ścieków dla wód z tego uzdrowiska. Jestem do dyspozycji pana burmistrza, jeżeli będzie chciał skorzystać z mojej wiedzy w tym zakresie.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here