Ukradli dęby z lasu?

503

Z prośbą o interwencję i bardzo emocjonalnym apelem zwróciła się do nas Czytelniczka, która jak twierdziła, była świadkiem wycinania i kradzieży drzew. Kobieta napisała na nasz Alert NOWa 24: „Samowolne wycinanie drzew jest zmorą lasów w okolicach miejscowości Ligota Strupińska, Straża, Smarków czy Warzęgowo. Ścinają nawet 100-letnie dęby. Nawet dzisiaj nie świętują od samego rana ścinają, 1 maja chyba się nie pracuje? Pomóżcie zapobiec bezczelnej kradzieży! Jak możecie przyjechać jeszcze dziś to można ich nakryć, między Ligotą Strupińską a Smarkowem właśnie ścieli coś dużego, na pewno szybko tego nie wywiozą” – napisała w dramatycznym mailu Czytelniczka. Próbowaliśmy skontaktować się z kobietą i poprosić ją, żeby wskazała nam miejsce, w którym widziała nielegalną wycinkę. Niestety, na naszego maila Czytelniczka nie odpowiedziała. Przejechaliśmy przez miejscowości wskazane przez Czytelniczkę, ale niestety, okoliczne tereny są tak rozległe, że sami nie mogliśmy znaleźć miejsca, z którego zniknęły drzewa, nie znaleźliśmy też śladów po wycince.

W takiej sytuacji skontaktowaliśmy się z Nadleśnictwem Oborniki Śląskie. – Nasz rejon sięga do Strupiny – powiedział Ryszard Blejder, komendant straży leśnej. – Teren o którym mowa, to już obszar działań strażników z Nadleśnictwa Wołów. Szkoda, że nie wiecie, w którym miejscu dokładnie miało dojść do tej wycinki. Byłoby dużo łatwiej, gdybyśmy znali choć przybliżoną lokalizację. Trzeba pamiętać, że nie każde rosnące drzewo, to własność nadleśnictw. Czasem jest tak, że drzewa rosną w pasie drogi i wtedy należą do jej zarządcy. Nie mieliśmy innych sygnałów, żeby w okolicach Strupiny były wycinane jakieś drzewa. A zdarza się tak, że ludzie dzwonią i informują nas, że gdzieś widzieli, jak ktoś ścinał jakieś drzewa. Często takie sygnały są anonimowe, ale zawsze je sprawdzamy i szukamy sprawców. Kilka dni temu mieliśmy taki sygnał z Boleścina i oczywiście pojechaliśmy sprawdzić sytuację, bo wycinanie drzew bez pozwolenia jest czynem zabronionym. Kiedy sprawdziliśmy ten sygnał, okazało się, że osoba która wycięła drzewa miała na to zezwolenie – zaznaczył Ryszard Blejder.

Janusz Plitt, strażnik leśny z Nadleśnictwa Wołów, które patroluje wskazane przez Czytelniczkę tereny przyznaje, że bez dokładnych wskazań miejsca, szukanie wyciętych drzew, to jak szukanie igły w stogu siana. – Jesteśmy bardzo wdzięczni za każdą informację, jaką otrzymujemy o nielegalnej wycince drzew, ale nie jesteśmy w stanie objechać i sprawdzić tak dużej powierzchni lasu, który wskazała Czytelniczka. Szkoda, że nie podano czy drzewa zostały wycięte w lesie, czy na przykład w pasie drogi. Często jest tak, że sami leśnicy wycinają drzewa zgodnie z założonym planem, ale nic mi nie wiadomo, żeby takie działania miały być prowadzone w okolicach Ligoty Strupińskiej czy też Straży. Na pewno pojedziemy sprawdzić wskazane miejsca i jeśli faktycznie zauważymy, że jakieś drzewa były wycinane poinformujemy gazetę o tym fakcie – zapewnił strażnik leśny i dodał, że zdarza się, że leśnicy łapią złodziei drewna na gorącym uczynku, albo sami prowadzą dochodzenia, ponieważ mają do tego uprawnienia. – W zależności od sprawy, niektóre postępowania prowadzimy sami, a inne pod nadzorem prokuratora. 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here