Rowerem po parku nie pojeździsz

140

„Na co nam ten park?”

Protest przeciwko zakazowi jazdy rowerem po parku zaczął się od założenia fanpage`a na portalu społecznościowym facebook pod hasłem „NIE dla zakazu jazdy rowerem po żmigrodzkim parku” . Na dzień dzisiejszy strona liczy prawie trzysta osób popierających zniesienie zakazu i liczba ta stale rośnie. Chociaż zakaz funkcjonuje od dnia oficjalnego otwarcia parku, ruch powstał dopiero teraz. Jeden z przeciwników został w parku poproszony o zejście z roweru i stąd wzięła się ta inicjatywa obywatelska. Cała sprawa odbiła się głośnym echem wśród mieszkańców. Poszukujemy założyciela tej inicjatywy, aby zapytać, skąd się wzięły tak silne protesty przeciwko tej sankcji. Godzi się na rozmowę, ale prosi o anonimowość. – Znaki te znajdują się na wszystkich ścieżkach, nawet tych najmniejszych. Jakim prawem pracownicy Zespołu Pałacowo-Parkowego baszty chodzą po parku i każą ludziom schodzić z rowerów, grożąc im mandatami? Zacząłem naszą działalność od strony na facebooku, ale zamierzamy dotrzeć z naszym stanowiskiem w tej sprawie do jak największej ilości osób. Wierzę, że uda nam się wygrać tę sprawę, dlatego działamy. Można podawać wiele przykładów z innych miast, jak chory był pomysł wprowadzenia takiego zakazu. Gdzie mają jeździć rowerzyści, którzy nie mogą sobie pozwolić na długie trasy ? Mamy w naszym mieście tyle ścieżek rowerowych, że nie wiadomo, które wybrać – ironizuje działacz ruchu.- Na całym świecie ludzie w parkach spędzają czas wolny, grillują, jeżdżą rowerami, odpoczywają. Park to miejsce służące rekreacji! Brakuje jeszcze tabliczek – NIE DEPTAĆ TRAWY i budek z biletami. Wtedy nikt nie pójdzie do parku, a ludzie z góry będą się cieszyć, że mamy ZESPÓŁ PAŁACOWO-PARKOWY – tylko po co nam on? – skarży się nasz rozmówca. Chcemy się dowiedzieć, czemu ma służyć zakaz jazdy rowerem po żmigrodzkim parku. Nauczeni doświadczeniem, że poszukiwanie informacji najlepiej jest zacząć od samej góry, dzwonimy do burmistrza Roberta Lewandowskiego. Pytamy, kto i dlaczego postawił w parku sporne znaki. – Postawienie tych zakazów jest suwerenną i niezależną decyzją Zespołu Placówek Kultury – informuje nas w rozmowie telefonicznej włodarz. Pytamy przy okazji, jakie jest jego prywatne zdanie o całej sprawie -Jestem za tym, aby te zakazy funkcjonowały przede wszystkim ze względu na bezpieczeństwo spacerowiczów – mówi Lewandowski.

 Względy bezpieczeństwa

Jednostką zarządzającą żmigrodzkim Zespołem Pałacowo-Parkowym jest wspomniany wyżej Zespół Placówek Kultury. Za wskazówką burmistrza, kontaktujemy się z dyrektorem placówki, Dariuszem Skibą. Zaprasza nas na rozmowę w tej sprawie. – Cieszę się, że prasa zainteresowała się tym tematem. Dotarła do mnie informacja o przeciwnikach tego zakazu, dlatego chciałbym publicznie wyjaśnić ten stan rzeczy – mówi Dariusz Skiba. ZPK zarządza 27 świetlicami wiejskimi, miejską biblioteką oraz jej czterema filiami pozamiejscowymi, Gminnym Centrum Informacji, lodowiskiem oraz słynnym żmigrodzkim parkiem. Wszystkie te obiekty muszą być uregulowane stosownym prawem.  – Wiem, że istnieje grupa społeczna, która była za wprowadzeniem zakazu jazdy rowerem po obiekcie. Konsultowałem ten pomysł z radnymi oraz z mieszkańcami miasta.To nie jest tak, że podejmujemy wymyślone i bezpodstawne działania. Jakiś czas temu pojawiły się głosy od mieszkańców, wprowadzić zakaz wyprowadzania psów do parku, ponieważ „brudzą”. Nie dostrzegliśmy jednak ku temu podstaw, bo ludzie na spacery z psami wychodzą do parku właśnie. W ramach kompromisu założyliśmy więc specjalne pojemniki na psie odchody – tłumaczy dyrektor. Jednym z argumentów przeciwników wprowadzenia zakazu jest trend panujący w parkach europejskich. Ludzie masowo w parkach piknikują, jeżdżą na rowerach oraz spacerują. – Parki w dużych miastach często stanowią połączenie między dzielnicami, w związku z tym przejezdność dla rowerzystów musi być zorganizowana. Nasz park jest stosunkowo niewielki, znajduje się na poboczu miasta. Najważniejszym powodem, dla którego wprowadziliśmy ten zakaz, jest bezpieczeństwo osób spacerujących po parku. Większość rowerzystów przez park za pewnie pojedzie kulturalnie, ale wystarczy, że trafi się jedna osoba, która kogoś potrąci. ZPK jako jednostka zarządzająca obiektem, całkowicie odpowiada za bezpieczeństwo na tym terenie. Wydaje mi się, że kwestie bezpieczeństwa są ważniejsze od przywileju jazdy rowerem. Nieszczęśliwy wypadek może się nigdy nie zdarzyć, ale gdyby się zdarzył, ja za to bym odpowiadał. Muszę przewidzieć, jakie rzeczy mogą zaistnieć i odpowiednio zadbać o bezpieczeństwo. Wiem, że dla niektórych rowerzystów to nie jest argument, ale żyjemy w państwie, w którym wypadek ciągnie za sobą szereg konsekwencji. Mieliśmy moment, w którym zastanawialiśmy się nad udostępnieniem dla rowerzystów głównej ścieżki w parku, ale to wiązałoby się z organizacją tego ruchu, stawianiem kolejnych znaków. Ludzie i tak wjeżdżają do parku. Jak im się zwróci uwagę, to niektórzy zejdą, niektórzy nie. Ale trzeba pamiętać, że policja pojawia się w parku, sprawdza regulamin i może z niego wyciągać konsekwencje. Proszę mi wierzyć, prywatnie uwielbiam jeździć na rowerze i nie jestem zwolennikiem zakazów i nakazów, ale to musiało zostać uregulowane w taki sposób. – argumentuje dyrektor. Na zakończenie naszej rozmowy dodaje, że nieprawdą jest to, że gmina posiada mało ścieżek rowerowych. Na terenie gminy jest ich około stu. Innym argumentem przemawiającym za wprowadzeniem zakazu jest specyfika samych ścieżek w parku. Gdy poziom sąsiadującej z parkiem Baryczy się podnosi, ścieżki mokną. Drogi te wtedy nie nadają się do jazdy rowerem.

Rower ważna rzecz

Jakoś dotychczas, przez wiele lat z tych samych, a dodatkowo, o wiele węższych ścieżek korzystali zarówno piesi, jak i rowerzyści, osoby z wózkami itp. i jakoś nikt nigdy z tego żadnego problemu nie robił i nie słyszałem, żeby doszło do jakiegoś nieszczęśliwego wypadku z powodu „natknięcia” się wyżej wymienionych osób na siebie. A o tym, z czego zrobione są ścieżki, to trzeba było pomyśleć na etapie planowania w taki sposób, aby były odpowiednio utwardzone. Nie róbmy z parku miejskiego miejsca, po którym będzie można się poruszać w”workach” na butach, żeby czasami nie naruszyć nawierzchni. Dlaczego nikt nie pomyślał, o zrobieniu ścieżek, po których można było by poruszać się rowerem, nawet na zasadzie głównych ścieżek wydzielonych, czy przejazdowych ? Żmigrodzki park po rewitalizacji powoli staję się miejscem, gdzie po pierwsze nie będzie po co iść, bo jest tam coraz więcej zakazów niż wszędzie indziej – mówi jeden z przeciwników wprowadzenia zakazu.

A może referendum?

Żyjemy w państwie demokratycznym i każdy ma prawo do wypowiedzenia głośno swojego zdania na dany temat oraz do polemiki z władzą. Przeciwnicy wprowadzania znaku zakazu jazdy na rowerze po żmigrodzkim parku zapowiadają, że ich działania nie będą się ograniczały tylko do bojkotowania sankcji w internecie. Może się skończyć na petycji z prośbą o zniesienie zakazu lub…przeprowadzeniem referendum wśród mieszkańców. Pytamy Urząd Miejski w Żmigrodzie, jakie kroki proceduralne musieliby podjąć działacze, aby swoje słowa wprowadzić w czyn i czy mają na to jakiekolwiek szanse. – Referendum może zostać zorganizowane, jeśli dotyczy odwołania organu władzy lub sprawy dotyczącej społeczności lokalnej. Grupa mieszkańców musi najpierw sporządzić odpowiedni wniosek oraz złożyć petycję, pod którą podpisze się dziesięć procent uprawnionych do głosowania mieszkańców gminy – mówi nam Grażyna Kalicka z referatu organizacyjno-prawnego Urzędu Miejskiego w Żmigrodzie. W przypadku miasta takiego jak Żmigród, ilość podpisów pod wspomnianą petycją musiałaby wynieść ponad tysiąc. – Wniosek jest rozpatrywany przez komisję, która zostaje do tego celu powołana. Następnie dokument trafia pod obrady sesji i to radni mają decydujący głos w sprawie – informuje Grażyna Kalicka. Organizacja takiego przedsięwzięcia jakim jest ten rodzaj konsultacji społecznej, pochłania wiele kosztów z pieniędzy budżetu gminy. Wychodzi więc na to, że jeśli przeciwnicy zakazu jazdy rowerem po parku wykażą się nieustępliwością w swojej sprawie, to mogą skorzystać z tego prawa i zebrać odpowiednią ilość podpisów. A za powołanie ewentualnych komisji i inne koszty organizacyjne referendum zapłacą podatnicy. Zasadnym więc wydaje się pytanie, jak ważna jest dla mieszkańców Żmigrodu jazda rowerem po żmigrodzkim parku? Ze względu na nie małe podatki, które płacimy i szacunek do tychże zarabianych pieniędzy wyrażamy nadzieję, że przeciwnikom ruchu oraz dyrektorowi Skibie uda się ustalić sensowny kompromis. Oczywiście, jeśli taki w tej sprawie w ogóle istnieje.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here