Kolejka jak w banku

481

Czytelniczka, która był u nas we wtorek, stwierdziła, że to już nie pierwszy raz jej się zdarza czekać w kolejce do kasy trzebnickiego PKO. Dodała, że obserwuje inne banki, które mają oddziały w Trzebnicy, ale w jej placówce kolejki są największe.

Pytaliśmy, dlaczego w takim razie nie korzysta z e-usług, albo kart płatniczych, bo pozwalają one uniknąć kolejek, a nawet w ogóle wychodzenia z domu. – Nie korzystam z internetu, nie mam w domu komputera i dotychczas mogłam się obchodzić bez niego. Natomiast jeśli chodzi o kartę, to miałam już z tego powodu kłopoty i straciłam sporo pieniędzy, więc wolę tej formy unikać. Myślę jednak, że skoro inni korzystają, to kolejki w banku powinny się zmniejszać, a nie zwiększać.

Trzebniczanka dodała, że w tym czasie są stanowiska do których nie podchodzi nikt. Wystarczyłoby, żeby tam usiadł jakiś kasjer.

Mieliśmy także sygnały o utrudnieniach także od osób korzystających z nowocześniejszych form bycia klientem bankowym. Jedna z o nich powiedziała nam, że od kilku dni nieczynny jest bankomat przy ul. Daszyńskiego i zamiast wypłacać pieniądze, wyświetla komunikat, że wkrótce awaria zostanie usunięta.

O przyczyny spytaliśmy dyrektora trzebnickiego oddziału PKO BP Andrzeja Łoposzkę.

– Kolejki w kasie są, ale tylko w niektóre dni: pierwszego i trzydziestego każdego miesiąca, gdy są spłaty rat i odsetek; dziesiątego – wypłaty, piętnastego – ZUS-y, dwudziestego – podatek, dwudziestego piątego – vat. Wśród tych dni są takie, że nie ma możliwości, żeby zapanować nad tłumem – powiedział nam dyrektor, dodając, że w tym czasie nie pomogłaby trzecia kasa. – Przyznaję, że wczoraj (7 bm. – przyp. red.) była kolejka, ale to był wtorek, dzień targowy. Podobnie poniedziałek, wypadł po długim weekendzie.  Ludzie przychodzą, bo ktoś potrzebuje  wyrobić książeczkędopisać odsetki … Ludzie do banku przychodzą, a my jesteśmy po to, że by uprzejmie ich obsłużyć. – I dodaje: – Robimy wszystko, żeby zapewnić pełną obsadę kas i od 20 maja zatrudnimy dodatkowo piątą osobę. Dzięki temu przede wszystkim unikniemy sytuacji, że jedno ze stanowisk jest wolne. Za każdym razem, gdy kasjer wyjdzie, na jego miejsce przyjdzie rezerwowy. Natomiast nie ma możliwości lokalowych, żeby otworzyć jeszcze jedną kasę. Na stanowiskach do obsługi klientów indywidualnych i biznesowych też nie pracują kasjerzy.

Dyrektor dodał, że w banku PKO BP  są dłuższe kolejki, bo jest więcej klientów. – Jesteśmy na tyle dużym bankiem, godnym zaufania, że mamy dużo i bardzo dobrych klientów. A ponieważ my jesteśmy godni zaufania nie obawiam się, że ich stracimy. Nawet jak będą musieli trochę na obsługę poczekać – powiedział Andrzej Łoposzko.

Dyrektor podkreślił, że nowoczesny bank, jakim jest także PKO BP daje wiele możliwości operowania pieniędzmi. Wiele operacji można wykonywać zdalnie, przez internet, korzystać z bankomatu, czy płacić w sklepie kartą płatniczą, a ostatnio także za pomocą telefonu. Jeśli jednak ktoś chce być obsłużony tradycyjnie, musi uzbroić się w cierpliwość, albo unikać dni kiedy jest wzmożony ruch.

Dyrektor stanowczo zaprzeczył, jakoby bankomat był nieczynny przez kilka dni.

– Bankomaty podlegają wrocławskiemu centrum zarządzania gotówką, a nie mnie – powiedział i przy nas zadzwonił do centrum, gdzie potwierdzono mu, że wszystkie bankomaty w Trzebnicy działają. – Mamy trzy: w naszym oddziale, na Daszyńskiego oraz koło Biedronki przy ul. Bolesława Chrobrego. Wszystkie są dostępne przez całą dobę. Poza tym nasi klienci mogą nieodpłatnie korzystać z dwóch bankomatów Banku Zachodniego.

Sprawdziliśmy, jak wygląda sytuacja w innych bankach trzebnickich, a rajd zrobiliśmy w czwartek ok. godz. 12. Rzeczywiście, tylko w PKO i w znajdującym się naprzeciw Banku Zachodnim przed kasami stały porównywalne kolejki: w pierwszym  czekało osiem osób, w drugim – siedem. Jeszcze w filii Banku Spółdzielczego, znajdującej się w budynku Urzędu Miejskiego stały cztery osoby, ale już w oddziale przy ul. Prusickiej zauważyliśmy tylko jedną. Podobnie było w Banku ING przy Kościelnej, BGŻ, Getin Banku, Credit Agiricole przy ul. Daszyńskiego. W tych placówkach rzeczywiście czeka się na klienta, bo przechodząc obok nich kilkakrotnie zauważyliśmy, że albo nie było nikogo, albo był jeden klient.

Ten tekst miał się zakończyć apelem, aby klienci banków częściej korzystali z bankomatów, ale po drodze wstąpiliśmy jeszcze do tego kwestionowanego, na ul. Daszyńskiego, a tam zamiast gotówki zobaczyliśmy wyświetlony na ekranie napis, że… urządzenie będzie czynne wkrótce. Napis nie zmienił się nazajutrz.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here