Niecodzienne pasje księdza Jacka

Od roku 1987 występował w zespołach młodzieżowych i scholach. Grali muzykę religijną, jednak wykorzystując do tego gitary elektryczne, perkusję i bas. Teraz ksiądz Jacek Tomaszewski gra już nieco spokojnej. Na swoich koncertach śpiewa utwory znanych tekściarzy i poetów – Edyty Geppert, Bułata Okudżawy czy Tadeusza Nalepy. Od kilku lat jest ratownikiem. Podczas dyżurów stara się pomóc poszkodowanym. Posiada uprawnienia do prowadzenia wozów bojowych, może zastępować strażaków z OSP w Czeszowie i prowadzić wóz strażacki do akcji. Na dodatek, należy do klubu motocyklowego i sam organizuje zloty. To wszystko robi \”po godzinach\”, jest bowiem proboszczem parafii w Czeszowie.

Niecodzienne pasje księdza Jacka

Ksiądz Jacek Tomaszewski na początku listopada 2009 r. przyjechał do Czeszowia. Na polecenie arcybiskupa objął tutejszą parafię. Wcześniej był wikarnym w Dzierżoniowie, Kłodzku i Wrocławiu. – Początki zawsze są trudne, przychodzi się na zupełnie obcy teren. Jako ksiądz otrzymałem społeczny kredyt zaufania. Pierwsze kilka miesięcy potrzebne nam było na zapoznanie się. Dziś mogę powiedzieć, że jestem u siebie.

Pierwszym zadaniem nowego proboszcza, i to po niecałych 2 miesiącach odkąd pojawił się w Czeszowie, była wymiana nagłośnienia w jednym z kościołów. Stary sprzęt nie działał najlepiej, a ksiądz Jacek, jako wieloletni muzyk, jest szczególnie wyczulony na te sprawy. Muzyka od najmłodszych lat towarzyszy naszemu rozmówcy. Dzięki tej pasji nauczył się grać na gitarze, potem uczestniczył w różnych formacjach muzycznych, prowadził schole. Obecnie występuje solowo. Żałuje, że nie ma scholi w kościele w Czeszowie, sam nie jest w stanie prowadzić nabożeństwa, jednocześnie grając na gitarze.

Powołanie z pielgrzymki

Podjęcie tej najważniejszej decyzji dotyczącej całego życia, nie było dla księdza Jacka takie oczywiste i łatwe. Jak przyznał, dość długo zadawał sobie pytanie: czy ja chcę być księdzem? lub bardziej: czy Pan Bóg chce, żebym był księdzem? Pierwsza fascynacja kapłaństwem naszego rozmówcy, miała miejsce podczas pielgrzymki, na którą jako mały chłopiec wybrał się razem ze swoim ojcem. – Byłem po I Komunii świętej. Pamiętam, że wówczas poznałem inny wizerunek księży, którzy z nami pielgrzymowali i np. opowiadali kawały. Wtedy też odkryłem gitarę.

Do dzisiaj, co roku wyrusza razem z wiernymi na pielgrzymki, podczas których często pomaga w zespole medycznym jako ratownik. Niektórzy dziwią się, gdy widzą księdza Jacka ubranego w strój medyczny, w białych rękawiczkach, który opatruje rany.

Swoją drogę do seminarium zaczął, będąc ministrantem, potem działał w oazie w Oleśnicy, skąd pochodzi. Właśnie tam poznawał życie kościoła od wewnątrz i odnajdywał swoje powołanie. Dość długo zastanawiał się kim chce być, decyzję podjął na rok przed maturą. Po zdanych egzaminach poszedł do seminarium.

Alleluja i do przodu!

Swoją przygodę z muzyką, która trwa do dnia dzisiejszego, rozpoczął od gry na gitarze. To było na 2 lata przed maturą, wcześniej nie miał takiej możliwości by kupić sprzęt. Zresztą, pierwszą gitarę dostał, jako nagrodę, dzięki wygranej w konkursie szkolnym. Uczestnicy mogli sami zadecydować, co będą chcieli dostać. – Mogę powiedzieć, że gram nieprzerwanie odkąd skończyłem III klasę szkoły średniej, tj. od 24 czerwca 1987 r. Chciałem grać i mieć gitarę, sam nauczyłem się chwytów, nie było wtedy ani książek czy kursów, o lekcjach na youtube nie wspominając. Nawet nie było ludzi, którzy chcieliby podzielić się swoją wiedzą. Aby nauczyć się grać wykonałem ciężką i mozolną pracę z instrumentem. Podpatrywałem na zabawach czy weselach, potrafiłem całą zabawę przestać w kącie i patrzeć, co robi gitarzysta.

Od początku swojej kariery muzycznej grał w zespołach młodzieżowych, potem scholach.

Razem z grupą młodych księży przez cały okres pobytu w seminarium, jeździli z koncertami po różnych parafiach. Ich repertuarem były oczywiście tylko piosenki religijne, jednak miały nieco inne aranżacje, grali bowiem na gitarach elektrycznych, mieli bas i perkusję. Ksiądz Jacek uśmiecha się na wspomnienie tamtych wydarzeń. – Nazywali nas „Alleluja i do przodu!”. Nieraz, gdy ludzie widzieli jak grupa księży przyjeżdża na koncert w sutannach, to pewnie wyobrażali sobie, że zagramy „Serdeczna matko”, albo inne „Godzinki”. My tymczasem rozkładaliśmy graty i dawaliśmy czadu! Dziś często młodzi ludzie nie potrafią właściwie odebrać i zrozumieć piosenki religijnej. Mówią, że zupełnie co innego śpiewa się idąc na pielgrzymkę, gdzie towarzyszy im wesoła piosenka, a co innego śpiewa się na Mszy. Muszą jednak zrozumieć, że innymi prawami rządzi się liturgia, gdzie jest czas rozważania, a innymi piosenka śpiewana w drodze – tłumaczy ksiądz Jacek.

Sam od kilkunastu lat swoją wiedzę muzyczną przekazuje innym, prowadzi schole młodzieżowe. Także gra solowo. Odkrywa piosenki mówiące o Bogu, jednak nie są to pieśni religijne, ale teksty napisane przez znakomitych poetów: Tadeusza Nalepę, Bułata Okudżawę, Jacka Kaczmarskiego, Edytę Geppert, a nawet Leonarda Cohena. Cykl tych koncertów nosi nazwę „Modlitwa grającego”.

Decyzja zapadła przy 14 stacji

Ksiądz Jacek od kilku lat pomaga jako strażak-ratownik we wrocławskiej jednostce OSP Lazarus. Jak każdy ratownik przeszedł odpowiednie szkolenie medyczne, by pomagać potrzebującym. Podczas jednego ze swoich dyżurów, był jednym z tych, którzy pomagali przy ewakuacji szpitala 40- lecia we Wrocławiu, po tym jak ktoś zaalarmował, że w budynku jest podłożona bomba.

Decyzję o tym, by pomagać innym podjął będąc na…pielgrzymce. W trakcie rozmowy z ratownikami zapewniającymi służbę medyczną, dowiedział się, że z grupy odszedł kapelan. Po kilku miesiącach, gdy spotkali się na zabezpieczaniu akademickiej drogi krzyżowej na wrocławskim Rynku, ksiądz Jacek zadał pytanie, czy grupa ma już swojego kapelana. Odpowiedzieli, że nie. To pytanie padło gdzieś na wysokości 6 stacji drogi krzyżowej, natomiast już przy 14 ksiądz Jacek został oficjalnie ogłoszony kapelanem, wtedy jeszcze stowarzyszenia Lazarus. Zrobił niezbędne szkolenia, by razem z grupą wyjeżdżać na różnego rodzaju akcje. Ponadto posiada uprawnienia do prowadzenia uprzywilejowanych pojazdów, jak np. karetki czy wozów strażackich. Dzięki temu może prowadzić samochód, gdy strażacy z OSP w Czeszowie są wzywani do akcji. Bo ksiądz, chociaż ma tytuł honorowego strażaka, to również posiada legitymację czynnego strażaka i zdarza się, że gdy zachodzi potrzeba i brakuje ludzi bierze udział w akcji ratunkowej.

Ksiądz motocyklista

Zanim ksiądz Jacek odkrył radość, jaką daje jazda na motorze, najpierw przez półtora roku jeździł po Wrocławiu skuterem. Kupił go, gdy codziennie stał w korkach, by dostać się do pracy w jednym z ogólniaków. Gdy przybył do Czeszowa, spostrzegł, że trafił do tzw. zagłębia motocyklowego. W samym Czeszowie jest ponad 20 motocykli, natomiast w całej parafii ponad 50. Okazało się, że korzystanie z motoru jest tutaj czymś naturalnym. – Odkryłem wtedy, że dzięki jeździe na motocyklu mogę być bliżej ludzi. Widzę jak cieszą się, gdy ksiądz uczestniczy razem z nimi w wycieczkach. Nieraz pytają mnie, kiedy gdzieś razem pojedziemy. Należę do klubu motocyklowego Rides of flames w Wadowicach, który skupia strażaków motocyklistów. Oprócz mnie jest w nim także dwóch księży – strażaków. W tym roku, po raz drugi zorganizowałem otwarcie sezonu motorowego, niektórzy pokonali ponad 200 km by być na tej imprezie – wyjaśnia ksiądz Jacek. Ten czeszowski zlot nie ma oprawy medialnej, nie jest także ogłaszany na żadnych forach tematycznych, z wyjątkiem forum trzebnickiego klubu motocyklowego DTR – Doborowego Towarzystwa Ryzykantów. O tym, kiedy to wydarzenie się odbędzie, uczestnicy dowiadują się „pocztą pantoflową”. Miłośnicy ryczących motorów najpierw uczestniczą w Mszy św, potem jadą na paradę po okolicznych wsiach, a następnie spotykają się przy grochówce na boisku w Czeszowie. Podczas pierwszego zlotu, organizowanego w kwietniu ubiegłego roku, zjawiło się 23 motocyklistów, na zakończeniu było ich już 75. W tym roku na rozpoczęcie przyjechało ponad 200.

  • Niecodzienne pasje księdza Jacka
  • Niecodzienne pasje księdza Jacka
  • Niecodzienne pasje księdza Jacka

Udostępnij artykuł

Komentarze

    Redakcja nie odpowiada za treści publikowane w komentarzach oraz w dyskusjach na forum dokładając jednak wszelkich starań do procesu moderacji tych naruszających netykietę. Jednocześnie informujemy, że komentarze zawierające wulgaryzmy lub nie na temat mogą zostać usunięte. Ponadto na wezwanie organów ścigania oraz osób, których dobra osobiste mogą być naruszane, udostępnimy wszelkie dane identyfikujące autora.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przepisz kod z czarnego paska znajdującego się w reklamie.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Ostatnio na Facebooku