Lechia Gdańsk w Trzebnicy, a we Wrocławiu remis!

417

Klubowy autokar pojawił się przed hotelem tuż po godz. 19. Chwilę później piłkarze wraz ze sztabem udali się na półgodzinny spacer wokół stawów, a po nim wspólnie zjedli kolację.

Niedzielne spotkanie miało troszkę nietypowy charakter, ponieważ okrzyknięte zostało meczem przyjaźni, gdyż piłkarze obu drużyn jak i ich kibice żyją w dobrych relacjach. O przyjaźni na boisku jednak mowy nie było.

Na boisku nie ma przyjaźni. Mecz jest meczem. Drużyny są w dobrych relacjach a sport ma to do siebie, że gra się o zwycięstwo. Także przyjaźń jest przed meczem i po meczu, a wszystko powinno się rozgrywać w warunkach fair play – powiedział trener Lechii Gdańsk, Bogusław Kaczmarek.

Niedzielne spotkanie Śląska Wrocław z Lechią Gdańsk relacjonowało dwóch spikerów. A tego jeszcze na boiskach ekstraklasy nie było. Spikerami niedzielnego meczu przyjaźni byli: Andrzej Gliniak, którego kibice mogą słyszeć na każdym meczu Śląska oraz Marcin Gałek, na co dzień komentujący mecze Lechii Gdańsk.

WKS Śląsk Wrocław to aktualny Mistrz Polski, ma wielu bardzo dobrych piłkarzy, reprezentantów kraju. Gra kilku moich piłkarzy, np. Sebastian Mila. Jest groźnym przeciwnikiem ponieważ jest to bardzo utalentowany i wszechstronny piłkarz. To właśnie za jego pomocą Śląsk zdobył Mistrzostwo Polski w poprzednich rozgrywkach. Poza tym jest jednym z wiodących graczy – dodał trener Lechii Gdańsk, dodając po chwili:

Przyjechaliśmy po dwóch porażkach, gramy dobrze, a nie wygrywamy meczu. Przyjechaliśmy aby przełamać tę passę i powalczyć o zwycięstwo.

I choć piłkarze byli bardzo blisko realizacji tego celu, ponieważ od 53 minuty prowadzili dzięki bramce Piotra Wiśniewskiego to jednak na dwie minuty przed końcem meczu bramkę wyrównującą dla gospodarzy wbił Piotr Ćwielong. Tym samym mecz się zakończył remisem 1:1.

Na konferencji po meczu Bogusław Kaczmarek, trener Lechii Gdańsk powiedział:

Kolejny raz zremisowaliśmy wygrany mecz. Nasza organizacja gry była wzorowa, zneutralizowaliśmy środek pola Śląska, odcięliśmy Sobotę i Patejuka od gry, byliśmy lepsi w każdym elemencie, stworzyliśmy kilka dogodnych sytuacji bramkowych. Gdybyśmy mieli więcej spokoju pod bramką przeciwnika powinniśmy to spotkanie wygrać dwiema, trzema bramkami. Śląsk oczywiście też miał swoje sytuacje, ale nie zmienia to faktu, że to Lechia była w tym meczu lepszym zespołem.

Przypomnijmy, że w trzebnickim hotelu Leszka Mroczkowskiego spała już prawie połowa zespołów z ekstraklasy. Ten obiekt powoli staje się rutynowym miejscem dla wszystkich ekip rywalizujących w najwyższej lidze ze Śląskiem Wrocław.

1 KOMENTARZ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here