Tajemnice wokół budowy szkół

258

Remont i przystosowanie na potrzeby szkół starych budynków, to najdroższa od lat, po budowie basenu, inwestycja w Trzebnicy. Tym bardziej dziwi fakt, że tak trudno uzyskać jakiekolwiek informacje na temat tego przedsięwzięcia. Do niedawna na stronach gminy, mogliśmy co jakiś czas oglądać zdjęcia z wizyt burmistrza na budowie. Pokazywano postępy prac, fotografowano zamontowany dzwonek itp. Teraz, gdy pojawiły się kłopoty, a podwykonawca zszedł z budowy zapadła głucha cisza. Nikt nie chce odpowiedzieć, co się wydarzyło, a skoro nie wiadomo o co chodzi, to pewnie jak zwykle chodzi o pieniądze.

W poprzednim tygodniu pisaliśmy o tym, że z placu budowy zszedł jeden z podwykonawców. Wtedy też zapowiadano, że zostanie zrobiona inwentaryzacja wykonanych prac. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że budowa może kosztować dużo więcej niż pierwotnie zakładano. I być może stąd powstały problemy.

Przypomnijmy, że w remontowanym budynku po sanatorium ma powstać zapowiadana przez burmistrza szkoła muzyczna I i II stopnia, natomiast do wyremontowanego budynku po starej szkole ma się przenieść Szkoła Podstawowa nr 2, która już od lat ma problemy lokalowe. W poprzednim tygodniu chcieliśmy zweryfikować informację o tym, że podwykonawcy zeszli z budowy. Wtedy, zarówno burmistrz, jak i jego zastępcy, a także sekretarz byli dla nas niedostępni. Zbigniew Zarzeczny, kierownik wydziału inwestycji powiedział tylko, że gdyby wykonawcy zeszli z budowy, musieliby złożyć jakieś dokumenty, jednak tego nie zrobili. O szkole próbowaliśmy rozmawiać z burmistrzem Markiem Długozimą. Gdy w ubiegły wtorek nasza dziennikarka zapytała czy to prawda, że na budowie przeprowadzana jest inwentaryzacja, a jeśli tak, to dlaczego, usłyszała: – W tej chwili trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. (więcej publikujemy w art. pt. „Przychodzi mieszkaniec do burmistrza”). O sprawę próbowaliśmy pytać jeszcze 15 kwietnia, w poniedziałek. Jednak ani Marek Długozima, ani też jego zastępcy nie byli wczoraj uchwytni. Również sekretarz był nieosiągalny. Jak się okazało, jedyną osobą w urzędzie, która znalazła dla nas czas był Zbigniew Zarzeczny. Na pytanie, czy we wtorek na budowie była przeprowadzana inwentaryzacja wykonanych robót, naczelnik wydziału inwestycji odpowiada: – My mamy podpisaną umowę z głównym wykonawcą, na pewno z urzędu nikogo nie było na takiej inwentaryzacji. Być może główny wykonawca rozliczał się w jakiś sposób z podwykonawcami. Naczelnik potwierdził również, że planowany termin zakończenia inwestycji nie zmienił się, ale nie daje gwarancji, czy od września szkoły zaczną funkcjonować, ponieważ do rozwiązania są jeszcze sprawy logistyczne.

Tymczasem Ryszard Siwik, który na tablicy informacyjnej widnieje jako kierownik nadzoru, również nabiera wody w usta: – Nie udzielam informacji o tym, co dzieje się na budowie. O takie rzeczy proszę pytać burmistrza. Taka jest zasada i taka droga służbowa. Proszę przyjść do gminy i się zapytać o inwestycję. Jest naczelnik, jest sekretarz. Burmistrz zakazał udzielania jakichkolwiek informacji i nic na to nie poradzę. Muszę wypełniać obowiązki. Na nasze pytanie, czy tak jest praktykowane na wszystkich budowach i czy taka blokada informacji, która przecież dotyczy inwestycji budowanej za publiczne pieniądze, jest zdaniem naszego rozmówcy normalna, usłyszeliśmy… tylko ciszę.

Jak się okazało, nie tylko kierownik nadzoru dostał polecenie milczenia. Również Kazimierz Stanisławczyk, prezes Intermu, firmy która wygrała przetarg na remont budynków, również nie chce udzielać informacji. – Tak się umówiliśmy, że tylko burmistrz będzie odpowiadał na pytania dotyczące tej budowy.

Antoni Fechter, który jest związany z budową, również nie chciał nam nic powiedzieć: – Nie jestem rzecznikiem prasowym. Bardzo mi przykro. Nie jestem upoważniony do podawania jakichkolwiek informacji. Życzę miłego dnia. Do widzenia – uciął.

Coraz więcej pytań pozostaje bez odpowiedzi. Czy może chodzić o pieniądze? Czy chodzi o kolejne prace dodatkowe, które „wyszły” w trakcie robót, a które mogą horrendalne podnieść  i tak już wysoki koszty remontu? A może chodzi o konflikt interesów na innym podłożu. Tego nie wiemy, bo nastąpiła totalna blokada informacji. Maj za pasem, wrzesień już za niespełna 5 miesięcy. Czy nowy rok szkolny dzieci rozpoczną znów w starych budynkach szkoły? Niestety, coraz więcej na to wskazuje. I ostatnie pytanie: Czy inwestycja, która finansowana jest z naszych pieniędzy w ogóle interesuje radnych? Może o napotkanych trudnościach warto porozmawiać na forum komisji, póki nie jest jeszcze za późno.

3 KOMENTARZY

  1. wykonawstwo gminnych inwestycji w Trzebnicy powinno sie, bez zadnych przetargow czy ustaw o zamowieniach publicznych, powierzac lokalnym, sprawdzonym, rodzinnym i godnym zaufania firmom takim jak na przyklad Koliwo Kolisowowski!

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here