Były pracownik o byłym nadleśniczym

142

lasW dniu 9.01.2009 r. zostałem odwołany z zajmowanego stanowiska, co było równoważne w wypowiedzeniem pracy. W takiej sytuacji podjąłem starania o przyznanie mi świadczenia emerytalnego. Otrzymane z nadleśnictwa świadectwo pracy nie było kompletne i zawierało nieprawdziwe dane, których po mojej interwencji nie chciano poprawić. Z tym problemem zwróciłem się do Sądu Pracy, który przyznał mi rację. Kolejnym utrudnieniem ze strony nadleśnictwa była odmowa wypłacenia należnych mi świadczeń pieniężnych, tj. odprawy emerytalnej oraz specjalnej rekompensaty przewidzianej przy wcześniejszym przejściu na emeryturę. Sprawy te także znalazły swój finał w Sądzie Pracy, który także i tym razem przyznał mi rację.

Nadleśniczy Wroński zwolnił mnie z pracy i po usunięciu ze Służby Leśnej postąpił w myśl zasady „postawiłeś się, więc będziesz bezrobotny i bezdomny”. Bezdomnym dlatego, że tuż po odejściu z pracy zaczął mi nasyłać kontrole dotyczące mojego miejsca zamieszkania. Miały one na celu pozbawienia mnie zajmowanego mieszkania należącego do nadleśnictwa. Na marginesie ciekawe jest, czy teraz pan Wroński będzie tak konsekwentny w opuszczeniu zajmowanego przez siebie budynku mieszkalnego, który przysługiwał mu tylko [na czas] pełnienia funkcji nadleśniczego.

Nadleśniczy Wroński dążył do konfliktu z pracownikami. Nie potrafił załatwić spraw kompromisowo. Swoje decyzje podejmował pochopnie, bez żadnej konsultacji. Uważał, że stoi ponad prawem, przez co często je łamał. Nie potrafił uzasadnić swoich decyzji, jak chociażby mojego odwołania. Stosowane przez niego działania były przejawem braku szacunku dla ludzi starszych, leśników, dzięki których wieloletniej pracy stworzono miejsce pracy m.in. także dla niego.

Nie mogę uwierzyć, że państwowa jednostka organizacyjna, Lasy Państwowe, pozwoliła na tak niegodne pożegnanie się z wieloletnimi pracownikami, którzy poświęcili lwią cześć swego życia dla rozwoju tej firmy. Swoich praw musiałem dochodzić na drodze sądowej, nie szukałem poparcia u byłego dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, wpływowych samorządowców i parlamentarzystów, jak to czynił p. Wroński. Sprawiedliwości szukałem na internetowym portalu Prawy Las, gdzie swobodnie może się każdy wypowiedzieć. Do dzisiaj można przeczytać moje dwa artykuły (…). Zamieszczone tam komentarze najlepiej oddają ocenę działań p. Wrońskiego.

Pomysłowość p. Wrońskiego kazała mu się zwrócić do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, w celu uciszenia mnie. Niestety, nic z tego nie wyszło.

Odnośnie rzekomo niesłusznych moich roszczeń, o których wspomniał p. Wroński [w artykule zamieszczonym w NOWej gazecie trzebnickiej nr 13 (853) z 19–25 marca 2013 r.] niech świadczą (…) korzystne dla mnie [rozstrzygnięcia] sądowe: wyrok z 8.10.2009 r., postanowienie z 23.03.2010 r., wyrok z 28.04.2011 r., wyrok Sądu Najwyższego z 10.05.2012 r. i wyrok z 2.08.2012 r.

Podsumowując, p. Wroński spowodował straty finansowe w wyniku przegranych procesów, nigdy nie dążył do polubownego rozwiązania spraw. Konsekwencje błędnych decyzji b. nadleśniczego Nadleśnictwo Żmigród będzie ponosić przez długie lata.

Właśnie tak wyglądały owe (cyt.) „na prawo i lewo rozgłaszane nieprawdziwe i krzywdzące opinie” o p. Wrońskim.

Nigdy nie miałem zamiaru sprowadzania kontroli do nadleśnictwa. Panu Wrońskiemu chyba zawiodła pamięć, gdyż nie wspomniał w artykule wielu kolegów, których skrzywdził, ani tych, z którymi się sądził.

Teraz, kiedy przyszło zapłacić za swoje czyny temu niedoświadczonemu, przedwcześnie awansowanemu nadleśniczemu, nie potrafi on odejść z klasą.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here