Marcin Majewski nowym żmigrodzkim nadleśniczymNOWa: – Obejmuje Pan stanowisko nadleśniczego Nadleśnictwa Żmigród w trudnej sytuacji. Środowisko żmigrodzkich leśników jest podzielone i skonfliktowane, co zdaniem niektórych jest „zasługą” pańskiego poprzednika, nadleśniczego Przemysława Wrońskiego. Toczy się przed sądami pracy kilka procesów, co chyba nie najlepiej świadczy o atmosferze w zespole. Czy dostał Pan w tej sprawie jakieś wytyczne od dyrektora regionalnego powołującego Pana na nowe stanowisko?

Marcin Majewski: – Nie toczyłem w tej sprawie żadnych rozmów z dyrektorem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu i nie to było tematem poruszanym przy okazji powoływania mnie w połowie marca na stanowisko nadleśniczego Nadleśnictwa Żmigród. Mam zapewnić ciągłość funkcjonowania nadleśnictwa, które, z tego co wiem, wciąż należy do wiodących pod względem osiągnięć ekonomicznych na Dolnym Śląsku. Taka jest moja rola na nowym stanowisku.

Jeżeli chodzi o sprawy kadrowe, rozstrzygane przed sądami pracy, to nic mi o tych konfliktach nie wiadomo. Nie odbyłem jeszcze oficjalnych spotkań ze pracownikami, nie mam więc pełnego rozeznania sytuacji. Będę jednak dążył do jak najszybszego wyjaśnienia spraw i ich polubownego rozwiązania.

– Jak Pan chce to uczynić? Od czego Pan zacznie?

– Pewne kroki już poczyniłem. Poprosiłem naszego radcę prawnego, aby możliwie szybko zrobił swoisty bilans otwarcia. Chcę poznać raport o wszystkich toczonych przez nadleśnictwo sprawach sądowych, nie tylko pracowniczych. Jedno mogę zapewnić – nie mam zamiaru przeciągać w nieskończoność spraw sądowych, ani procesować się ponad potrzebę. To co wymaga wyjaśnień musi być zrobione do końca, sprawnie i efektywnie.Tylko tyle i aż tyle.

– Przed sądem w Miliczu toczy się sprawa podleśniczego Arkadiusza K. z leśnictwa Ujeździec Mały, oskarżanego o kradzież drewna o wartości ponad 30 tys. zł. Jak Pan patrzy na te wydarzenia?

– Spokojnie czekam na koniec procesu, który trwa przecież już od dłuższego czasu. O winie bądź jej braku zadecyduje sąd. Moja rola w tej sprawie rozpocznie się dopiero po wydaniu wyroku. Sprawę monitoruje na bieżąco nasz radca prawny, który weźmie udział w kolejnej rozprawie 15 kwietnia.

– Odwołany nadleśniczy Przemysław Wroński przebywa na 3-miesięcznym wypowiedzeniu i nie musi w tym czasie świadczyć pracy na rzecz żmigrodzkiego nadleśnictwa. Jaka będzie jego przyszłość?

– Przyszłość Przemysława Wrońskiego jest w rękach dyrektora regionalnego. To on może byłego nadleśniczego przesunąć na dowolne stanowisko w dowolnym nadleśnictwie Dolnego Śląska. Jeżeli chodzi o Nadleśnictwo Żmigród, póki co, polityki kadrowej jeszcze nie kreuję. Zapoznaję się z sytuacją w nadleśnictwie i czekają mnie w najbliższych dniach i tygodniach kluczowe narady i spotkania. Muszę się zorganizować w nowym miejscu pracy, przywieźć z Obornik Śląskich dokumenty i różne drobiazgi, słowem wczuć się w nową rolę. Minęły dopiero 3 dni od mojego powołania i mój dzień pracy jest niezwykle wypełniony obowiązkami. Na bardziej treściwą rozmowę z mediami przyjdzie zatem jeszcze poczekać.

PODZIEL SIĘ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here