Przepychanki przy saunie

956

Pierwszy raz, o incydencie, który miał miejsce w saunie w Trzebnickim Parku Wodnym „Zdrój” pisaliśmy w lutym tego roku. Przypomnijmy, że do naszej redakcji, z prośbą o interwencję zwrócił się klient aquaparku. Według relacji pana Jerzego, problem zaistniał, kiedy mężczyzna korzystał z sauny. Jak sam mówi, zawsze czynił to nago. – Zgodnie z regulaminem podkładałem ręcznik pod pupę i pod stopy, a kiedy wchodziły do sauny inne osoby, zasłaniałem się ręcznikiem. Jak relacjonował nasz Czytelnik, w pewnym momencie, pod pretekstem sprawdzania przycisku alarmowego, do sauny weszła pracownica aquaparku, która zostawiła otwarte drzwi. Mężczyzna poprosił o zamknięcie drzwi, ponieważ do środka leciało zimno. Po chwili do sauny przyszedł prezes Zdroju, który nakazał klientowi ubrać się lub opuścić saunę. Kiedy mężczyzna zaprotestował, według jego relacji, został wyrzucony z kompleksu. W tym samym dniu, klient złożył skargę i zażądał zwrotu pieniędzy za nadpłacony karnet. Jak podkreśla, podał wtedy numer swojego konta bankowego. Zaraz po zgłoszeniu sprawy do naszej redakcji przez pana Jerzego, zadzwoniliśmy do prezesa Zdroju, prosząc żeby przedstawił swoją wersję zdarzeń i powiedział, dlaczego mężczyzna został usunięty z obiektu. Wtedy prezes powiedział nam jedynie, że nie będzie komentował całego zdarzenia, ponieważ wszystko zostanie wyjaśnione klientowi w odpowiedzi na reklamację. Po kilkunastu dniach, do naszego Czytelnika przyszła pocztą odpowiedź. W dokumencie podpisanym przez prezesa Dariusza Drukarczyka i Martę Daniluk, członka zarządu wynikało, że pan Jerzy złamał regulamin obiektu siedząc w saunie nago, dlatego też zwrot gotówki mu się nie należy. W takiej sytuacji, pan Jerzy zwrócił się o pomoc do powiatowego rzecznika praw konsumentów.

Klient trzebnickiego aquaparku był niezadowolony również z innych rzeczy, jakie zastał w Zdroju. Pan Jerzy żalił się na zimną wodę w basenie, na fakt, że urządzenia do hydromasażu są uruchamiane dopiero po południu, a także na to, że w saunach nie ma wystarczająco wysokiej temperatury.

 Rzecznik staje po stronie klienta

Barbara Czternastek, powiatowy rzecznik praw konsumentów, 20 lutego wystosowała pismo do TPW „Zdrój”, w którym przedstawia z jakim problemem zwrócił się do niej klient. W dokumencie czytamy między innymi: „W takim stanie rzeczy, rzecznik informuje, że zgodnie z treścią art. 750 Kc, do umów o świadczenie usług, które nie są regulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu, a zgodnie z art. 746 Kc, dający zlecenie może je w każdym czasie wypowiedzieć przez jednostronne oświadczenie woli. Dlatego w ocenie Rzecznika, pan Jerzy miał prawo w każdym momencie rozwiązać umowę. (…) Jednocześnie rzecznik przypomina, że TPW może jak każda inna firma pobierać opłatę od klienta tylko w wysokości rzeczywiście poniesionych kosztów, a żądanie opłaty za świadczenie niespełnione jest zakazane i stanowi klauzulę niedozwoloną art.385 pkt Kc), a więc nie obowiązującą z mocy prawa. Rzecznik prosi zatem o zwrot niewykorzystanej kwoty pozostałej na karnecie pana Jerzego”.

 Pytania bez odpowiedzi

Jednym z głównych zastrzeżeń, jakie pan Jerzy miał do władz aquaparku było to, że po incydencie z 22 stycznia i po jego reklamacji zmieniono regulamin saun. Na dowód przesłał nam zrzut ekranu, ze strony internetowej aquaparku. O to, dlaczego regulamin został zmieniony chcieliśmy zapytać prezesa Dariusza Drukarczyka. Niestety, kiedy próbowaliśmy się z nim skontaktować, przebywał na zwolnieniu lekarskim. Marta Daniluk, członek zarządu poprosiła, żeby na adres mailowy jej i prezesa przesłać pytania. Tak też uczyniliśmy. Zapytaliśmy: „1. Na jakiej podstawie uważacie Państwo, że panu Jerzemu nie należy się zwrot gotówki? 2. Czy prawdą jest, że wprowadziliście Państwo zmiany w regulaminie korzystania z saun i saunarium dwa dni po incydencie do jakiego doszło z udziałem pana Jerzego. I to właśnie na zmieniony punkt regulaminu powołujecie się w odpowiedzi na reklamację przesłaną do klienta”. Niestety do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy odpowiedzi na te pytania.

Postraszyć redaktora

Prezes Drukarczyk nie znalazł czasu ani możliwości aby z nami porozmawiać i wyjaśnić całą sytuację, nie odpowiedział nam również na zapytanie mailowe. Wysłał za to do redaktora naczelnego NOWej gazety pismo, w którym wezwał go „do zaniechania naruszeń dóbr osobistych”. Prezes twierdzi, że w artykule „Sauna podgrzewana atmosferą” w wypowiedzi klienta „Zdroju” podważono jego kwalifikacje do zarządzania aquaparkiem. W jaki sposób je podważono, tego już nie napisał. Ale według niego, takie zachowanie podważa jego wiarygodność w oczach klientów i naraża na utratę zaufania. „Ponadto podkreślam, że podczas redagowania artykułu została złamana norma nakazująca zachowanie szczególnej staranności i rzetelności przy gromadzeniu informacji, polegająca zwłaszcza na sprawdzeniu, czy uzyskane informacje są zgodne z prawdą”. Wygląda na to, jakby zapomniał, że wysłaliśmy do niego pytania i nie otyrzymaliśmy odpowiedzi. Dalej prezes wzywa do publicznego przeproszenia go. Wezwał również Daniela Długosza do wpłacenia 5 tys. zł na rzecz jednego ze stowarzyszeń. I zapowiada, że w razie niespełnienia tych warunków skieruje sprawę na drogę sądową.

 Klient też ma się nie odzywać

Jak się okazuje, prawie identycznej treści pismo dotarło też do pana Jerzego. Dariusz Drukarczyk wzywa do przeproszenia go przez klienta, który według prezesa, podważa jego kompetencje. Podobnie jak naczelnego NOWej wzywa też do przeprosin i do wpłacenia 5 tys. zł na rzecz tego samego stowarzyszenia z Taczowa Małego. Co ciekawe, kilkanaście dni wcześniej, pan Jerzy otrzymał kolejne pismo, w którym prezes informuje klienta, że jego reklamacja jest bezzasadna, ponieważ przebywając w saunie nago złamał regulamin obiektu, który zaakceptował wykupując karnet. Jednak, jak czytamy w piśmie „Niemniej jednak, w celu szybkiego zakończenia przedmiotowej sprawy, w związku z terminem upływu ważności Pańskiego karnetu informuję, że niewykorzystana przez pana usługa na kwotę 192,41 zł zostanie zwrócona w formie pieniężnej na wskazany przez Pan rachunek bankowy„.

Jak powiedział nam pan Jerzy, faktycznie pieniądze zostały mu zwrócone, ale w kwocie o 100 zł niższej niż pozostała na karnecie.

 Sprostowanie w gminnej gazecie

W ostatnim numerze gminnej gazetki prezes tłumaczy się z zarzutów, jakie stawiał mu klient. Prezes opisuje jak wyglądało zdarzenie z jego punktu widzenia i dalej odpowiada, że sprawa została zakończona, bo zadecydowano o zwrocie gotówki klientowi. „<zdrój>Zdrój wyraził zgodę na zwrot pieniędzy, wbrew kłamliwemu artykułowi, który ukazał się w lokalnej prasie”. Jeśli zaś chodzi o zarzut pana Jerzego, że regulamin korzystania z saunarium został zmieniony już po incydencie z jego udziałem, prezes odpowiada: „To ewidentne pomówienie rozgoryczonego klienta pod naszym adresem. Podjęliśmy już odpowiednie kroki prawne, aby więcej pomówień czy innych niezgodnych z prawem zachowań pod naszym adresem pan Jerzy już nie kierował”. I tu na myśl od razu przychodzą nam pisma, które w ostatnim czasie otrzymał redaktor naczelny NOWej i pan Jerzy, czyli „wezwania do zaniechania”. Dariusz Drukarczyk mówi także, że regulamin jest ogólnodostępny i został stworzony po to, „aby nie szkodzić innym użytkownikom”. Twierdzi również, że sprawa dla niego została zamknięta, ponieważ, po wezwaniach do podania numeru konta, pieniądze zostały przelane na konto pana Jerzego.

 Klienta nikt o zdanie nie spytał

Kiedy pan Jerzy zapoznał się z publikacją, był zbulwersowany. Zastanawiał się, dlaczego nikt nie zapytał go o zdanie, a tekst przyjął formę wywiadu. Klient Zdroju przesłał w tej sprawie mail do gminnego dwutygodnika, wysłał też go do wiadomości naszej redakcji. Klient zauważa, że 30 stycznia 2013 r. złożył pismo, w którym wskazał rachunek bankowy, że w piśmie z dnia 1 lutego br. Zdrój nie wyraził zgody na zwrot nadpłaty i dopiero przymuszony przez rzecznika konsumentów, TPW „Zdrój” w piśmie z dnia 5 marca złożył obietnicę zwrotu części kwoty (192,41zł). Mimo iż klient podał wcześniej numer rachunku, to wysłano do niego wezwanie do wskazania rachunku bankowego. Pan Jerzy zgodnie z prawem prasowym prosi więc o sprostowanie. Czy gmina gazetka je uwzględni? Tego nie wiemy, ale wtedy obraz całej sytuacji już nie będzie taki jednostronny.

Komentarz:

Nasi Czytelnicy pewnie już zdążyli wyrobić sobie zdanie na temat opisywanej sprawy. Oczywiste jest, że i klient i prezes aquaparku będą stali na swoich stanowiskach, bo to leży w ich interesie. Szkoda tylko, że prezes nie znalazł ani czasu, ani też chęci, żeby z nami porozmawiać, tym bardziej, że na „szczerą” rozmowę z pracownikiem gminnej gazetki czas oczywiście znalazł. Zadziwiające jest też to, że w spółce, która w 2011 roku poniosła kolosalne straty, nie pamięta się o jednej ważnej zasadzie, a mianowicie o tym, że: „klient to nasz pan”. Trzeba pamiętać, że bez zadowolonych klientów straty mogą być jeszcze większe.

Zupełnie inną sprawą jest to, jak należy korzystać z sauny. Zarówno w aquaparku we Wrocławiu, który znajduje się przy ul Borowskiej, jak i na pływalni w Brzegu Dolnym, kiedy zadzwoniliśmy z pytaniem, czy z sauny można korzystać nago odpowiedziano nam, oczywiście, że tak. Dlaczego w Trzebnicy jest inaczej?

4 KOMENTARZY

  1. Hehe ale się rozpisaliście. Wybielacie się, czyli widać że wina klienta oczywista i teraz trzeba zrobić tak że „Nowa” nie ma nic z tym wspólnego. Ehhh myślałem że Pan Jerzy już odejdzie w niepamięć.

  2. Pan prezes rzeczywiscie wykazal sie „kwalifikacjami do zarządzania”, ktore sa nie do podwazenia…zdecydowany, konsekwentny, wlasciwy i przede wszystkim osobisty sposob podejscia do sprawy, dobry PR i elastycznosc etc….kierownicy w PGRach prezentowali czesto lepsze wyczucie sytuacji i rozeznanie, ale nie stawiajmy poprzeczki zbyt wysoko…troche szkoda, ze jednak nie byl w stanie zalatwic tej skomplikowanej sprawy „wewnetrznie”- w zaciszu Zdroju i stad te niepotrzebne zamieszanie…podsumowujac- gratulacje, tak trzymac!

  3. Pan Prezes nie mógł tego zrobić z zaciszu „Zdroju” bo Pan Jerzy poleciał do „Nowej” aby narobić szumu medialnego, a „Nowa” wiadomo, jeśli chodzi o „Zdrój” jest łasa na cokolwiek z nim związane. A czemu? Bo „Zdrój” to także burmistrz a oni chcą czymkolwiek ale uderzyć w burmistrza. Tylko że na tym tracimy także my, mieszkańcy. Ehhh szkoda gadać.

    • Najbardziej ubawił mnie żal Pana Prezesa na podważanie jego kompetencji do kierowania Aquaparkiem. Szanowny Panie Prezesie, jak się samemu nie wie jak działa sauna, jak działa łaźnia, jak powinno się z niej korzystać to jak można zarządzać takimi obiektami? Wystawia Pan sam sobie świadectwo o swojej wiedzy na ten temat produkując taki a nie inny regulamin, sprzeczny z powszechnymi zasadami i prawami jakie rządzą w saunie.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here