Nadleśniczy Wroński odwołany

2119

Przemysław Wroński (41 lat) powołany został na stanowisko nadleśniczego Nadleśnictwa Żmigród w grudniu 2008 r., początkowo jako „pełniący obowiązki”, natomiast później, od 1 marca 2009 r., jako „pełnowymiarowy” nadleśniczy. Wcześniej, przez kilka lat, m.in. za rządów nadleśniczego Janusza Łabudy (radnego Rady Miejskiej w Miliczu z ramienia PiS) pracował na stanowisku inżyniera nadzoru. Warto wspomnieć, że w czasie gdy Przemysław Wroński obejmował funkcję nadleśniczego dyrektorem regionalnym Lasów Państwowych we Wrocławiu był Wojciech Adamczak, b. nadleśniczy z Wołowa, zamieszany w sprawę nielegalnego przyznania Ryszardowi Sobiesiakowi gruntów pod wyciąg narciarski w Zieleńcu w Nadleśnictwie Zdroje, co było „sprawą odpryskową”, w tzw. aferze hazardowej. Przemysław Wroński pochodzi z Brzegu Dolnego i jest absolwentem milickiego Zespołu Szkół Leśnych oraz Wydziału Leśnego Akademii Rolniczej w Poznaniu, skąd rekrutują się liczne kadry w nadleśnictwach w Żmigrodzie, Miliczu, Oleśnicy, Wołowie i Obornikach Śląskich.

Jak nas poinformował Marek Zięba z zespołu ds. komunikacji społecznej i edukacji leśnej Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu odwołanie nadleśniczego Wrońskiego nastąpiło w biurze dyrektora regionalnego Grzegorza Pietruńko w godzinach przedpołudniowych, w czwartek 14 marca. Jeszcze tego samego dnia, lakoniczna informacja o tym wydarzeniu została zamieszczona na stronach internetowych RDLP we Wrocławiu, a dzień później na stronie internetowej Nadleśnictwa Żmigród. Jako przyczynę odwołania podano, w piśmie skierowanym do naszej redakcji, „negatywną ocenę pracy na stanowisku nadleśniczego„, przypominając jednocześnie, że dyrektor regionalny jest uprawniony do autonomicznej oceny działalności każdego nadleśniczego, „a w sytuacji, kiedy taka ocena odbiega od określonych standardów – zobowiązany jest do podejmowania stosownych działań. Ocena (…) dotyczy bardzo szerokiego spektrum działalności, począwszy od zagadnień merytorycznych, a kończąc na prowadzonej polityce kadrowej„.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy od kilku pracowników Nadleśnictwa Żmigród, zarzuty wobec nadleśniczego z pewnością nie miały charakteru ekonomicznego, bo żmigrodzkie nadleśnictwo jest jednym z najbardziej dochodowych w Polsce. Chodziło raczej o „utratę zaufania” przez dyrektora regionalnego, którego niepokoiła, rzekomo coraz większa, ilość spraw toczonych (i przegrywanych) przed sądami pracy z powodu kierowanych przez byłych pracowników oskarżeń o stosowanie przez Wrońskiego mobbingu. Nie bez wpływu na negatywną ocenę pracy żmigrodzkiego nadleśniczego, zdaniem naszych informatorów, pozostaje toczący się proces przeciwko Arkadiuszowi K., podleśniczemu leśnictwa Ujeździec Mały i jednocześnie radnemu Rady Powiatu Milickiego, oskarżonemu o kradzież drewna o wartości ponad 30 tys. zł, ze zrębu w okolicach Gruszeczki. Nasi rozmówcy, zastrzegający sobie anonimowość, powtarzają, że takich dziwnych spraw o stosowanie nielegalnej praktyki „nieoficjalnych reklamacji drewna” może być więcej, co również mogło się nie podobać wrocławskiej centrali. Tych informacji nie udało nam się jednak potwierdzić.

O sprawie odwołania nadleśniczego Przemysława Wrońskiego głośno zrobiło się też w Internecie. Na stronach www.lasypolskie.pl oraz portalu Prawy Las toczy się od kilku dni ożywiona dyskusja, głównie dotycząca personaliów. To właśnie tam, jak również w nieformalnych rozmowach prywatnych, możemy dowiedzieć się o ciągnącej się latami, w sądzie pracy, sprawie b. inżyniera nadzoru (po opuszczeniu tego stanowiska przez Wrońskiego) zwolnionego w chronionym okresie przedemerytalnym Andrzeja Szambelana, sprawie zwolnienia b. głównego księgowego Jerzego Szkaradka i zdegradowanego do funkcji podleśniczego jego syna, Adama Szkaradka, b. leśniczego w Olszy czy też zwolnienia leśniczego z Chodlewa Tadeusza Szyby.

Wszystkim tym spekulacjom stanowczo zaprzecza w rozmowie telefoniczne z nami sam Przemysław Wroński. – Rozmowa między mną, a dyrektorem regionalnym była dżentelmeńska. Nie powiem jednak, jakie powody do odwołania mnie ze stanowiska podawał pan dyrektor. To sprawa między nami i mój przełożony miał pełne prawo postąpić tak, a nie inaczej. Stanowczo jednak zaprzeczam, by na odwołanie mnie ze stanowiska nadleśniczego wpływ miała sprawa sądowa tocząca się przeciwko podleśniczemu Arkadiuszowi K. Tym zajmuje się sąd i prokuratura. Również sprawa pana Szambelana nie była w rozmowie z dyrektorem regionalnym poruszana. Powiem tylko tyle, że pan Szambelan z uporem godnym lepszej sprawy rozgłasza na prawo i lewo rozmaite krzywdzące mnie i nieprawdziwe opinie i informacje. Od 4 lat rozpisuje się po wszystkich możliwych mediach o swojej sprawie, wylewa swoje żale i sprowadza kontrole, które niczego nie przynoszą. Jego roszczenia względem Nadleśnictwa Żmigród są bezzasadne – ucina wszystkie plotki odwołany nadleśniczy.

Jedno jest pewne. Od 15 marca, pełniącym obowiązki nadleśniczego Nadleśnictwa Żmigród, jest Sławomir Jaworski (48 l.), dotychczasowy zastępca nadleśniczego Wrońskiego, zresztą absolwent tej samej szkoły leśnej i tej samej uczelni. Zgodnie z obowiązującymi w Lasach Państwowych procedurami w najbliższym czasie zostanie rozpisany konkurs na stanowisko nadleśniczego, w którym może oczywiście startować p.o. nadleśniczego Jaworski. Taka procedura trwa zwykle od 3 do 6 miesięcy.

Odwołanie ze stanowiska Przemysława Wrońskiego nie oznacza, że musi on opuścić szeregi pracowników Lasów Państwowych. – Obowiązki nadleśniczego wypełniałem w ramach powołania, a nie umowy o pracę. Tym samym mój przełożony, dyrektor regionalny, nie musi podawać powodów, dla których nie widzi dalszej możliwości współpracy między nami. Pozostaję jednak pełnoprawnym pracownikiem Lasów Państwowych – wyjaśnia odwołany nadleśniczy. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, by objął on inne i mniej eksponowane funkcje w innych nadleśnictwach w Polsce lub podjął pracę w Nadleśnictwie Żmigród na stanowisku np. leśniczego. – Wiadomo, że pan nadleśniczy jest w tej chwili bez pracy. O ile wiem, nie przysługuje mu jakaś specjalna odprawa, ale to nie oznacza, że pozostanie on bez środków do życia. Przypominam, że poprzedni nadleśniczy, Janusz Łabuda, po odwołaniu z funkcji został podleśniczym w Nadleśnictwie Milicz, ale pensję nadleśniczego zachował do czasu awansowania na stanowisko leśniczego. Jak będzie w przypadku Wrońskiego nie wiem, ale nie zdziwię się, jeżeli sytuacja się powtórzy – mówi nam zastrzegający sobie anonimowość pracownik Nadleśnictwa Żmigród. Sam Przemysław Wroński poinformował nas, że w chwili obecnej jest w okresie 3-miesięcznego wypowiedzenia i nie musi w tym czasie świadczyć pracy. O jego dalszym losie zadecyduje w najbliższej przyszłości dyrektor regionalny Lasów Państwowych we Wrocławiu Grzegorz Pietruńko, mający w tym względzie pełną swobodę  decyzji.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here