Obiektywni inaczej

99

Panorama przesłonięta przez burmistrzaKolejny już raz gminny biuletyn zamiast informować mieszkańców o przetargach, o zarządzeniach burmistrza, o podjętych uchwałach i związanych z tym konsekwencjach, poświęca swe strony na reklamę naszej gazety. Trochę to dziwne, bo jesteśmy gazetą prywatną, a i o reklamę nie zabiegaliśmy. Właściwie to szkoda naszych łamów na zajmowanie się propagandą uprawianą przez burmistrza Długozimę i jego „urzędników-dziennikarzy”. No tak, dziennikarze niby jego, ale już opłacani z naszych podatków i tym bardziej słowa zawarte w tytule do tego wszystkiego pasują. Pamiętam gazety rządowe wydawane w PRL-u, (egzemplarze są jeszcze dostępne w bibliotekach i czytelniach), które powszechnie były nazywane „gadzinówkami”. Obecna, nachalna propaganda nie różni się praktycznie niczym. Wtedy też „dziennikarze” opłacani przez władzę walczyli z opozycją i za publiczne pieniądze, w nieuczciwej konkurencji (dlaczego nieuczciwej, o tym za chwilę) zwalczali wszelką opozycję, która tylko próbowała patrzeć władzy na ręce. Niezależnych gazet oficjalnie nie było, ale była za to prasa podziemna, która ujawniała nieprawidłowości.

Tymczasem w trzebnickim, gminnym biuletynie pojawiła się nowa prowadząca. Wydawałoby się, że może pojawi się nowa jakość i samorządowa gazetka zajmie się tym czym powinna, czyli będzie publikowała projekty uchwał czy opinie radnych, także tych z opozycji. Ale już słowa jakimi przedstawiła się na sesji Agnieszka Pruszkowska – Jarosz, a mianowicie, że woli być nieobiektywnym dziennikarzem w gazecie samorządowej niż nieobiektywnym w gazecie udającej niezależną, nie pozostawiają cienia wątpliwości. Mimo wszystko, nie spodziewałem się po Pani prowadzącej, takiej szczerości, a jednak… Co ciekawe szefowa gminnej gazetki nie zakłada chyba, że można być dziennikarzem obiektywnym. Jest to o tyle zastanawiające, bo chwilę później oznajmiła, że wykłada dziennikarstwo na jednej z uczelni. Szkoda, że nie wyznała, której, bo myślę, że rektorzy chętnie posłuchaliby wyjaśnień tego, spontanicznego zwierzenia. No chyba, że chodzi o uczelnie na Białorusi, a to już zupełnie inna sprawa. Tam owszem, droga Pani „redaktor”, takie doktryny są chętnie wcielane w życie. A swoją drogą, to apeluję do studentów, by czym prędzej zmienili grupę lub uczelnię, bo po takim nauczaniu, to faktycznie pracę można znaleźć tylko w samorządowych biuletynach, które udają niezależne gazety.

Notabene do dzisiaj nie wiemy czy odbył się konkurs na szefa gazetki, a radny Idzik który na sesji pytał, czy ogłoszenie o wakacie było zamieszczone w prasie, dowiedział się, że tak. Ale gdy zapytał w której, to Adam Waz odpowiedział, że nie pamięta. No cóż dyrektor w końcu jest już emerytem w „słusznym wieku”, więc nie można mieć mu tego za złe.

Wróćmy jeszcze do opisywanych wydarzeń z ostatniej sesji rady miejskiej. Widać, że nowa redaktor kompletnie nie zna, albo udaje, że nie zna, przepisów. Otóż informuję Panią, że gazeta sesji nie zwołała, bo nie ma takich uprawnień. Na marginesie, to wcale nie chcielibyśmy zwoływać sesji, na której i tak, każdy wynik głosowania z góry jest ustalony. Dopowiadam, że sesję zwołano na wniosek klubu radnych, no ale napisanie prawdy nie służyłoby tezie zawartej w tym „dociekliwym” komentarzu. I kolejna sprawa. Cóż złego jest w tym, że radnemu Zenonowi Janiakowi pokazałem pismo Adama Waza, który ustalił jednej z firm cenę za wynajem tablic i baneru na kwotę 680 zł netto (836,40 zł brutto), a później wystawił fakturę mniejszą, bo na kwotę 680 zł brutto. Gdzie się podziało 156,40 zł publicznych pieniędzy? To oczywiście Panią jako „dziennikarza” nie zainteresowało, a jakże. A radny Janiak jednak zapytał. Odpowiedź dyrektora Waza była pokrętna. Otóż dyrektor oświadczył, że firma nie zaakceptowała podanej przez niego ceny i zgodziła się zapłacić mniej… na co dyrektor łaskawie przystał, jak na prawdziwego biznesmena przystało. Proponuję więc, by firmy zamawiały ogłoszenia w gablotach i bilbordy na tablicach gminy, a jak dyrektor zaproponuje cenę, to wystarczy powiedzieć „to za dużo, damy mniej…” pewnie się zgodzi.

To oczywiście sarkazm. Prawda niestety jest przygnębiająca. Otóż, dyrektor jednostki samorządowej ceny za wynajem gablot ustala sobie uznaniowo, bez żadnych kryteriów, chyba na zasadzie, kogo lubię to dam mu stówę, a kogo nie, to tysiączek.

Wracając jeszcze do zarzutu. Gdyby znała Pani przepisy, to byłoby jasne, że na sesji, pytania w omawianym punkcie obrad mogą zadawać jedynie radni. Co mogą zrobić mieszkańcy? Mogą jedynie poprosić, by radny w ich imieniu zapytał i spróbował wyjaśnić niejasności. Ale co tam mieszkańcy, liczy się władza i woda sodowa, która nader często, niektórym, do głowy uderza.

Na koniec, apeluję do burmistrza, by przestał trwonić publiczne pieniądze na wydawanie gazetek propagandowych. Naprawdę jest mnóstwo innych potrzeb. Szkoły potrzebują pomocy naukowych, które teraz często kupują sami rodzice. Potrzebne są remonty chodników i łatanie dziur po zimie. A zamiast podnosić mieszkańcom podatki, czy opłaty za wodę i ścieki, trzeba ograniczyć wydatki, idące w setki tysięcy złotych, na nikomu niepotrzebną „promocję”. Bowiem, naprawdę trudno oprzeć się wrażeniu, że nie chodzi wcale o reklamę gminy, tylko o nachalną promocję „burmistrza Marka Długozimy”. Może czas się opamiętać.

I na koniec, skoro już tak bardzo zależy Panu na wydawaniu samorządowej gazetki, to dlaczego nie zrobi Pan tego na normalnych zdrowych zasadach. Dlaczego zamiast rozdawać ją, jak niepotrzebną makulaturę, nie zacznie Pan jej po prostu sprzedawać. Wtedy szybko się Pan przekona, czy taką gazetę ktokolwiek kupi i przeczyta. I najważniejsze, należy skalkulować cenę gazety i reklam tak, by gazeta sama zarobiła na swoje utrzymanie. Wtedy radni nie będą pytać, tylko pogratulują Panu świetnego pomysłu. A może gazeta zarobi mnóstwo pieniędzy i wspomoże naszą gminę, w której zadłużenie rośnie w dramatycznym tempie? Ale zaraz, zaraz, chyba się zagalopowałem. Już Aquapark miał zarabiać i przynosić gminie kasę, a póki co, to miliony z gminy trafiają do spółki. Ot, nowoczesna inżynieria finansowa Marka D.

5 KOMENTARZY

  1. Ja natomiast kompletnie sobie nie zycze aby propaganda dlugozimowa byla wydawana za moje pieniadze.Klamstwa, niespelniane obietnice jak chociazby o budowie przychodni majace miejsce od 2008 r oraz balagan u Waza czy odpowiedzi na pytania gazety trwajace miesiacami to zalatuje Bialorusia albo Koreą Połnocną.

  2. Wg. Towarzysza Lenina i jego teorii poznania człowiek poznaje otoczenie jako członek, współuczestnik grupy społecznej, ściśle z nią powiązany i przez nią uwarunkowany. To co poznajemy i opisujemy to jedynie subiektywne odczucie (odbicie) obiektywnej rzeczywistości. I chyba się nie mylił Stary Bolszewik, bo jak czytam artykuły Pana Naczelnego to widzę karykaturalne odbicie otaczającej go rzeczywistości. Nie wiem doprawdy czemu mają służyć po wielokroć powtarzane zapewnienia o trosce o dobro wspólne, patrzeniu władzy na ręce itp. Obiektywna i niezależna gazeta nie musi o tym pisać na co drugiej stronie, bo treści artykułów mówią same za siebie. No chyba, że Naczelny próbuje sam siebie przekonać, że jest jedynym sprawiedliwym i obiektywnym w całym powiecie. Jeśli to taka forma terapii to przepraszam i Wesołych Świąt życzę. Ale po świętach proszę udać się do najbliższego lekarza okulisty i zbadać wzrok bo kłopoty z dostrzeżeniem belki we własnym oku są aż nader widoczne.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here