Gmina przed sądem

53

Zobligowany porządkiem obrad sesji burmistrz Marek Długozima przedstawił listę 11 spraw toczących się obecnie przed sądami, z udziałem gminy Trzebnica. Sprawy są na różnym etapie, ale jak powiedział burmistrz, w żadnej nie zapadł jeszcze prawomocny wyrok. Warto jednak przedstawić niektóre, bo jak przekazał burmistrz, różne podmioty domagają się od gminy w sumie ponad miliona złotych.

Np. firma Gębiak-Mikstacki, która m.in. rewitalizowała deptak przy ul. Leśnej, domaga się zapłaty prawie 800 tys. zł. W sprawie przesłuchiwanie są kolejni świadkowie. – Ostatnia sprawa została przełożona bo nie stawił się świadek Adam Gubernat, którego zgłosiła ta firma – mówił burmistrz Długozima.

Firma Ibir – budowniczy przedszkola przy ul. Wojska Polskiego – sądzi się o blisko 250 tys. zł. Burmistrz wyjaśnił, że w obu wypadkach są to naliczone przez gminę kary umowne za niewywiązanie się z warunków kontraktów.Z kolei firmy z karami się nie zgadzają, bo twierdzą, że przekroczenie terminów nie nastąpiło z ich winy.

Są też pozwy dotyczące spraw pracowniczych. Np. były dyrektor Zakładu Lecznictwa Ambulatoryjnego Jerzy Józefczyk, pozwał gminę za bezprawne zwolnienie go z pracy i żąda odszkodowania w wysokości 47 tys. 580 zł. Odszkodowania i przywrócenia do pracy żąda też, zwolniona pracownica urzędu gminy Ewa Wójcik

Wśród pozwów znalazły się też te, dotyczące odszkodowań za nieszczęśliwe wypadki, np. mieszkaniec, który doznał kontuzji na oblodzonym chodniku należącym do gminy, chce odszkodowania w wysokości 16 tys. złotych.

Osobną grupę stanowią procesy związane z „nieodpłatnym przekazaniem gminie sieci wodociągowej”. Burmistrz Długozima wspomniał o dwóch takich przypadkach i grożących odszkodowaniach w wysokości ok. 10 tys. zł za każde, ale sprawa może dotyczyć wielu osób, które w ostatnich latach stawiały domy i musiały odstąpić gminie własne przyłącza wodociągowe.

Radny Jan Darowski zauważył, że burmistrz wymienił tylko sprawy, które jeszcze nie zostały rozstrzygnięte i dopytywał się, czy w ostatnim czasie zapadł jakiś wyrok, który zasądził należność od gminy na rzecz innego podmiotu.

– O ile sobie przypominam była taka jedna sprawa. Dotyczyła pana P. Gmina musiała zwrócić środki za zakup działki w kwocie ok. 140 tys. zł. Ale sprawa była rozpatrywana na listopadowej sesji – powiedział burmistrz.

Z naszych informacji wynika, że burmistrz albo nie pamięta, albo celowo nie powiedział radnym całej prawdy, bo mocno minął się z prawdą. Z dokumentów, które dostarczono do naszej redakcji wynika, że gmina wypłaciła panu P. kwotę o wiele wyższą, a cała sprawa, z kosztami sądowymi, nie licząc kosztów prawników kosztowała gminę ponad 235 tys. zł! Za tydzień, w NOWej, przedstawimy jaką walkę musiał stoczyć z gminą trzebniczanin, który walczył tylko o swoje podstawowe prawa. Ta bulwersująca sprawa może być przestrogą dla innych.

– Jeśli chodzi o tę sprawę, ja od listopada czekam na odpowiedź p. skarbnik. Wtedy mówiła, że chodzi o jakąś sprawę rodzinną. A zmiana w budżecie dotyczyła zwiększenia środków na wykup gruntów na rzecz gminy. P. skarbnik zobowiązała się, że przygotuje mi odpowiedź na piśmie, a do tej pory jej nie ma – stwierdził radny Wojciech Wróbel.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here