Kto nie chce deptaka? – list

59

Po lekturze marcowego numeru [3 (26)/2013] Panoramy Trzebnickiej, a szczególnie kilku artykułów, zaczynam mieć wrażenie, że pewne osoby, które deklarują obiektywizm, nie wywiązują się z tego stwierdzenia. Publikuje się jedynie opinie dobrze brzmiące. Co z tego, że po przeprowadzonej ankiecie 70% przepytanych odpowiada, że budowa deptaka to wspaniały pomysł (zakładam, że również panie redaktorki są tym pomysłem ujęte), skoro, nawet tak dla równowagi, nie opublikowano ani jednego głosu, który nie pochwala tej inwestycji. Poza tym co daje jakaś tam ankieta, kiedy o opinię nie pyta się osób bezpośrednio zainteresowanych, czyli w tym przypadku mieszkańców ulicy?

No ale do rzeczy. Przeczytałam tekst „Kto nie chce deptaka”. Nasuwa mi się kilka myśli związanych z ulicą Daszyńskiego, przy której mam szczęście mieszkać od kilku lat.

Po pierwsze: byłoby faktycznie dobrze, gdyby ruch na ulicy był zdecydowanie mniejszy – ale to można rozwiązać niekoniecznie zamykając jej sporą część dla samochodów, wystarczy jedynie ograniczyć ruch poprzez zamontowanie progów i zdecydowane egzekwowanie prawa;

Po drugie: czy ktoś w redakcji (a także władzach miasta) jest w stanie poruszyć wyobraźnię i zauważyć, że na obecnym etapie realizacji inwestycji, należałoby raczej zacząć od remontu kamienic i okolicznych podwórek? Na co komu piękny deptak, jeśli w jego otoczeniu panuje brud, odpadające z elewacji budynków tynki, sypiące się dachówki itp.? I wreszcie po trzecie: czy ktokolwiek zainteresował się mieszkańcami kamienic przy ul. Daszyńskiego? Tym, że jako ludzie pracy musimy niejednokrotnie dojeżdżać, a co za tym idzie, często mamy samochody i gdzieś je trzeba parkować?

Szanowne Władze miasta! Skoro już tak bardzo chcecie budować deptak, utrudniać życie, to chociaż dajcie nam „namiastkę” godności, z jaką mamy nadzieję, że nas traktujecie i zacznijcie przede wszystkim od rozmowy z nami-mieszkańcami, od remontu budynków, podwórek należących do ścisłego otoczenia kamienic i okolicznych uliczek. Jeśli już nie można zapewnić miejsc parkingowych na ulicy, rozplanujcie je na podwórkach, albo przekażcie podwórka wspólnotom – one same zagospodarują je jak trzeba.

Po obejrzeniu planów przebudowy Daszyńskiego, dochodzę do jednego wniosku: ktoś kto zarządza miastem zupełnie nie myśli o mieszkańcach. Jeśli mamy stracić bez mała 30 miejsc parkingowych na tej ulicy, to może pan Burmistrz będzie łaskaw zapewnić tyle samo miejsc, albo i więcej, w pobliskiej lokalizacji?

Czy ktoś wziął także pod uwagę mieszkańców powiatu? Ludzi, którzy robią zakupy nie tylko w naszych supermarketach, ale także wspierają lokalnych sprzedawców, także tych prowadzących działalność na ul. Daszyńskiego? Gdzie ci przyjezdni mają zaparkować samochody?

Jak myślicie, państwo, czy jeśli robią oni zakupy w centrum miasta, to nadal będą je robić chętnie, wiedząc, że nie ma gdzie zaparkować w pobliżu, a jeśli już znajdzie się miejsce oddalone od Daszyńskiego nawet o te 300 metrów, to sądzicie, że przejdą na piechotę ten odcinek tylko po to, żeby np. kupić komplet garnków, czy świeże bułeczki?

Zanim procedury przetargowe ruszyły, Urząd Miejski zapewniał nas, mieszkańców, że realizacja planowanej od lat inwestycji będzie racjonalna, że niewiele się zmieni, a ulica Daszyńskiego nie będzie zupełnym deptakiem, a jedynie ulicą o spowolnionym ruchu, a miejsca postojowe nadal będą – w tych samych lokalizacjach co teraz.

Jak to zwykle bywa, projektanci rzadko kiedy mieszkają w miejscach, których ich projekty dotyczą, a jeszcze rzadziej mają pojęcie o realiach jakie panują w świecie, a Urząd mieszkańcom mówi jedno, prasie drugie, a rzeczywistość i interesy swoimi drogami chodzą.

Skoro deptak ma tak wspaniale wspierać handel i życie w centrum miasta, eksponować to co w nim najlepsze, najciekawsze, dlaczego nie łączy bezpośrednio np. Bazyliki z rynkiem. Dlaczegóż by zamiast tych planowanych 150 metrów deptaka nie wybudować około kilometra? I piękna granitowa nawierzchnia na całej długości będzie i drzewka, ławeczki, fontanny… i nikt już by nie mógł przejechać, zaparkować, normalnie funkcjonować… i tak centrum stałoby się wspaniale nieatrakcyjną atrakcją turystyczną tego pięknego miasta, i wszyscy, statystycznie, byliby zadowoleni i szczęśliwi, że im  władza życie wzbogaca w codzienne nowe absurdy. A po wybudowaniu deptaka, proponuję zatrudnić przewodnika do oprowadzania tych tłumnych wycieczek (już je widzę oczyma wyobraźni) i zapoznawaniu ich z jakże wspaniałą architekturą ulicy Daszyńskiego.

Przykład „udanej” rewitalizacji mamy już teraz na naszych pięknych stawach – każdy kto przejdzie, widzi, że nie ma się za bardzo czym pochwalić, co dowodzi, że ostatnimi czasy górę nad rozsądkiem, solidnym wykonaniem gwarantującym trwałość i estetyką bierze chęć szybkiej i taniej realizacji projektu. Jak wiadomo budowa deptaka ma być dofinansowana z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionu, którego wsparcie musimy dość szybko wykorzystać, inaczej przepadnie.

Proponuję jeszcze, w ramach eksperymentu, zamknąć już teraz ulicę Daszyńskiego na okres przynajmniej dwóch tygodni, a potem pozbierać opnie mieszkańców i przyjezdnych co sądzą o pomyśle budowy deptaka.

Szukajmy drogi do lepszego jutra, ale róbmy to z rozsądkiem.

3 KOMENTARZY

  1. Zgłupiałem. Kto jest autorem tego tekstu ? Admin ?
    Skoro mieszkasz na Daszyńskiego to dlaczego oczekujesz, że wszystko zrobi Ci gmina, wyremontuje podwórko, wyremontuje elewację zrobi miejsce parkingowe. Dlaczego mam Ci to wszystko fundować z podatków ? Płać normalny czynsz, odkładaj na fundusz remontowy i sobie zrób. A jak Ci to nie odpowiada to kup sobie dom za miastem i tam sobie wszystko możesz zrobić tak jak Ci pasuje.
    Dyskusja w Nowej przypomina mi te o targowisku – że kto to widział, brać z centrum gdzieś za miasto, na Milicką. Kto tam będzie chodził. I co ? I jajco możesz sobie tam kupić kiedy chcesz. Podobnie będzie z deptakiem. Jak pomysł przedstawiał Pan Poseł to Nowa nie mogła się nachwalić pomysłu. Jak realizuje Burmistrz to huzia na Józia jakie to głupoty gmina wymyśla. Czekam na protest Radnych opozycyjnych bo tego tak na pewno nie zostawią. Ale trzeba dwóch Rejtanów bo deptak ma dwa końce .

  2. Do M!!
    Jeżeli już tak bardzo krytykujesz ten list, to ja dodam od siebie, że jako wspólnota wyremontowaliśmy elewację za własne pieniądze bez udziału gminy a o podwórko występowalismy o przekazanie w dzierżawę tylko po to zeby sobie za własne pieniądze wyremontować i zamknąć dla obcych ale nie ma zgody z gminy. Więc jak widzisz na nic nie czekamy wręcz wychodzimy z własną inicjatywą i pieniędzmi ale nie i nie i nie. A Pan Burmistrz mówi że buduje (remontuje) miejsca na podwórkach. Ja się pytam gdzie, ja jakoś przez jego kadencję nie widziałem ekipy z gminy na podwórkach. Moje nie było remontowane od powstania budynku.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here